Magiera: Wiem, jaką decyzję podjął Jehor Macenko
20.07.2024 (01:30) | Adam Mokrzyckifot.: Rafał Sawicki
Trener Śląska Wrocław Jacek Magiera odpowiedział na pytania zadane przez dziennikarzy w trakcie pomeczowej konferencji prasowej po spotkaniu, w którym jego drużyna wywalczyła remis 1:1 (0:1) w końcowych minutach pojedynku przeciwko Lechii Gdańsk. Oto co miał do powiedzenia 47-latek.
Jacek Magiera: Dobry wieczór. Chcieliśmy ten mecz wygrać, takie było założenie. Nie wygraliśmy, tylko zremisowaliśmy, strzelając gola w ostatnich minutach meczu. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1, natomiast w takich ogólnych szansach w całym spotkaniu, to my stworzyliśmy więcej okazji do tego, aby strzelić gola.
Bramkarz Lechii Gdańsk był w znakomitej dyspozycji. W pierwszej połowie wybronił uderzenie Musiolika, w drugiej Nahuela w kapitalny sposób. Gratulacje za to dla niego.
Stracony gol był po technicznym błędzie Petrowa, który źle zagrał piłkę do naszego obrońcy. Uderzenie piłkarza Lechii było świetne. Rafał chyba pierwszy raz stracił taką bramkę. Natomiast muszę pochwalić zespół za walkę do końca, za determinację w dążeniu do tego, aby strzelić wyrównującego gola. To się udało, ale na kolejnego już zabrakło czasu.
Muszę powiedzieć, że druga połowa była dla mnie dziwna, patrząc z boku, patrząc z perspektywy martwego czasu, jaki był – gry bardzo wysoki, rzeczywisty bardzo niski. Dlatego szkoda, bo to wpływa na widowisko, na jego odbiór. To mi się na pewno nie podobało w drugiej części meczu, gdzie cały czas tymi przerwami w trakcie meczu byliśmy wybijani z rytmu.
Wiemy, że przed nami sporo pracy, że zaczyna się sezon, że za chwilę zagramy mecz w europejskich pucharach, także nie ma dzisiaj czasu na rozpamiętywanie i nic innego, jak tylko dobra regeneracja, jutro dobry trening, w niedzielę dobry trening, w poniedziałek dobry trening i we wtorek wylot do Rygi. Najbliższe dni będą bardzo dynamiczne. Liczę też na to, że z każdym dniem nasza kadra będzie coraz mocniejsza. Wrócą zawodnicy po kontuzjach, będą z nami trenować i będziemy mocniejsi.
Co pan sądzi o występie Sebastiana Musiolika?
Uważam, że zagrał dobrze. Realizował to, co dla niego mieliśmy, jeżeli chodzi o zadania taktyczne, grając jako napastnik. Miał znakomitą szansę do tego, żeby strzelić gola. Kilka razy na dużej szybkości wygrał pojedynki. Myślę, że z każdym dniem jego współpraca z naszymi zawodnikami będzie coraz lepsza i będzie strzelał gole. Na pewno występ na plus i mogę go pochwalić za to spotkanie z Lechią.
Serafin Szota wystąpił na pozycji lewego obrońcy. Zagrał tam ze względu na potrzebę chwili, czy jednak jest to miejsce, w którym pan go widzi? Jak pan oceni jego występ?
Muszę powiedzieć, że wszystkie zmiany, które przeprowadziliśmy, były bardzo dobre. Zawodnicy, którzy weszli na boisko, dodali jeszcze więcej intensywności i sporo jakości, także na pewno te pięć zmian wpłynęło na to, że drużyna do końca walczyła o korzystny wynik i w końcu została nagrodzona golem.
Tommaso Guercio strzelił debiutanckiego gola w Ekstraklasie, to też fajna sprawa. Co do Serafina Szoty, to jest to doświadczony zawodnik, który może grać na każdej pozycji w linii obrony. W takim celu go sprowadziliśmy. Nie będziemy też przywiązywać się do tego, że musi grać obrońca lewy, czy prawy na prawej i lewej stronie. Możemy grać czterema stoperami, bo taki styl już wprowadziliśmy w poprzednim sezonie i to dało nam rezultaty. Uważam, że Serafin na pewno może grać lepiej, stać go na to, natomiast w żaden sposób też nie odczułem z jego strony, że zawodzi. Będę wymagał od niego przede wszystkim gry w defensywie, to jest najważniejsze. Po tym straconym golu musiał też sporo akcji rozgrywać w ataku, natomiast ja go będę rozliczał za defensywę i spisywał się w niej korzystnie. Na pewno wiem, że ten zawodnik może dać temu zespołowi dużo jakości, determinacji, także jestem spokojny o to, że wkomponuje się w ten zespół bardzo dobrze.
Jak wygląda sytuacja Patricka Olsena?
Na jednym z ostatnich treningów doznał kontuzji stawu skokowego, natomiast nie powiem w tej chwili, czy będzie do dyspozycji na środę. Fizjoterapeuci robią wszystko, żeby tak było. Natomiast szanse dzielą się po połowie, czyli nie są duże, że wróci do składu, do kadry meczowej na mecz z Rygą, ale nie jest też to wykluczone, bo różne sytuacje się zdarzały, dlatego czekamy na kolejne dni. Myślę, że na mecz rewanżowy na 100% będzie gotowy, jeżeli chodzi o zdrowie, chyba że jeszcze coś się wydarzy po drodze.
Bejger nie będzie dostępny do Rygi, nie będzie też dostępny w Rydze Macenko z powodu złamanej nogi. Eyamba też nie będzie dostępny i Cebula na 70% też nie będzie dostępny w środę w Rydze do mojej dyspozycji.
Jak pan się ustosunkuje do występu Mateusza Żukowskiego?
Na początku meczu oddał znakomite uderzenie, które sprawiło dużo kłopotów bramkarzowi Lechii. Wygrywał też pojedynki. Myślę, że dał sporo, sporo jakości, także liczę na niego. Chciałbym, żeby to był jego sezon. Ma cały czas potwierdzać swoją dobrą dyspozycję. Został zmieniony dlatego, żeby wpuścić świeżego i jeszcze bardziej ofensywnego zawodnika. Wszedł na jego miejsce Łukasz Gerstenstein, także też jestem zadowolony z jego postawy. Oczywiście, kilka razy mógł lepiej dograć piłkę, nad tym trzeba pracować i będziemy to robić.
Można się spodziewać ogłoszenia jeszcze jakiegoś transferu przed meczem z Rygą, który odbędzie się w środę? Jak pan się zapatruje na ostatnie wzmocnienia?
Ortiz zagrał dzisiaj kilka minut. Baluta będzie od soboty z nami w treningu, także będzie brany pod uwagę już na mecz z Rygą.
Co do napastnika, na 100% nie będzie nowego do meczu z Rygą. Na razie nie mamy takiego piłkarza, którego byśmy mogli z pełną odpowiedzialnością zakontraktować. Czy w ogóle do nas trafi? Też zobaczymy, bo musimy być pewni i to musi być też odpowiedni zawodnik pod względem finansowym dla nas. Natomiast będziemy naciskać i szukać takiego piłkarza, ale myślę, że do Rygi to się nie wydarzy.
Z jakim założeniem przystąpi pan do skompletowania składu na najbliższy mecz?
Dużo zmian nie będzie. Wystarczy spojrzeć na nasze zmiany w ofensywie z ławki. Dużego pola manewru na tę chwilę, dopóki nie wrócą zawodnicy kontuzjowani, nie mamy. Wiemy też, że trzeba będzie tymi siłami w jakiś taki odpowiedni sposób decydować. Jest to początek sezonu i oczywiście wyjdziemy w najlepszym składzie, jaki mamy, tutaj nie będziemy kalkulować, natomiast też dobrze wiemy, że ci zawodnicy, którzy do nas przyszli, zostaną zweryfikowani w trakcie treningu, czy to już są piłkarze do pierwszego składu, czy będą potrzebowali wejścia z ławki na kolejne spotkania, ale cieszę się, że do nas przyszli, bo są to gracze o dobrej jakości i mam nadzieję, że to potwierdzą.
Woli pan grać pierwszy mecz na wyjeździe, czy u siebie w ramach kwalifikacji do europejskich pucharów?
Jest pewnie jakieś znaczenie. Natomiast trudno w tej chwili powiedzieć. Najważniejsze jest, aby wygrać dwumecz, to jest dzisiaj podstawa. Wiemy doskonale, że bramki na wyjeździe się nie liczą tak, jak to kiedyś było, także korzystny wynik na pewno chcemy przywieźć z Rygi. Naszym celem jest awansowanie do trzeciej rundy.
Jak pan widzi linię defensywy Śląska na najbliższe spotkanie pucharowe z Rygą? Zdążył pan już indywidualnie porozmawiać z Petrowem w szatni po kończeniu spotkania?
Porozmawialiśmy chwilę w szatni, normalna sytuacja, natomiast wiem, że do zawodników od razu bezpośrednio po meczu za dużo takich informacji nie dociera. Myślę, że potrzeba na to nocy, żeby przyjść ze świeżym umysłem i o pewnych rzeczach rozmawiać. To, co powiedziałem, dzisiaj my nie mamy czasu na rozpamiętywanie, bo na to, co się wydarzyło przed chwilą nie mamy już wpływu. Wpływ mamy na to, jak się przygotujemy do następnego meczu, który mamy za cztery dni i to jest nasz cel. Zdarzyła się sytuacja taka, że popełnił techniczny błąd z różnego powodu. Nie wiem, czy ta piłka gdzieś tam mu się zatrzymała pod nogą, czy nieczysto w nią trafił. Też miał kilka możliwości wprowadzenia piłki w inny sposób. Wprowadził do środka, gdzie straciliśmy, ale nie skreślam go. To jest bardzo dobry zawodnik i tutaj myślę, że zarówno Petrow, jak i Petkow potwierdzili i potwierdzają dalej, że są jednymi z najlepszych obrońców w naszej Ekstraklasie.
Rzadko się zdarza, aby piłkarz zakontraktowany w czwartek, kolejnego dnia wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Tym ruchem chciał pan dać sygnał, że potrzeba wzmocnień na już?
Nie, w żadnym wypadku, nie chciałem wysłać takiego sygnału, że potrzeba wzmocnień na już. Pracujemy cały czas w gabinetach nad tym, aby ten zespół był jeszcze lepszy, bardziej wzmocniony. Miałem do wyboru brać Ortiza na ławkę, albo nie brać. Zdecydowałem się, że wezmę. Miałem taką sytuację już wcześniej, jak prowadziłem inny klub, że zawodnik bezpośrednio po transferze od razu zagrał. Nie ma na, co czekać w takich sytuacjach. Wiedziałem, że jest to zawodnik, który w ostatnich tygodniach normalnie trenował. Czasami taka sytuacja, że wejście na kilka minut to jest też element zaskoczenia dla przeciwnika, którzy go nie znają. My też puściliśmy go dzisiaj jako drugiego napastnika, bo graliśmy 4-4-2, także wszedł, przedstawił się wrocławskiej publiczności i walczy teraz o miejsce w składzie na Rygę.
W kontekście przyjścia Tudora Baluty można mieć przeświadczenie, że dla Patricka Olsena zrobi się ciasno?
Chcemy mieć dwóch zawodników, którzy rywalizują ze sobą na danej pozycji. To jest normalne. Jakbyśmy grali tylko na jednym froncie, to rzeczywiście tych zawodników mogłoby być mniej. Od każdego z nich zależy, kto będzie grał. W pierwszym składzie wyszedł Kuba Jezierski, także on jest w najlepszej sytuacji, bo miał w nogach, w rękach, w głowie dobre zaprezentowanie się i nie oddanie tego miejsca do końca sezonu, także nie widzę tutaj nic złego, że będzie rywalizacja. Ja się z tego powodu cieszę, nie będę miał żadnych problemów z tym, aby kogokolwiek posadzić na ławce, jeżeli nie zasłuży na to, aby wyjść w podstawowym składzie.
Jak wygląda sytuacja Jehora Macenki odnośnie jego przyszłości w Śląsku Wrocław?
Ja już wiem wszystko, natomiast nie chcę wychodzić przez szereg, to jest rola klubu, aby powiedzieć, poinformować opinię publiczną kibiców, jak wygląda sytuacja, natomiast tak, jak się umawiałem z zawodnikiem, wiem jaka będzie decyzja.
Jakub Jezierski zdał test w pierwszej jedenastce?
Myślę, że tak. Na pewno jest to zawodnik o dużym potencjale i chcę, żeby to potwierdzał. Myślę, że też Filip Rejczyk, który zmienił go na ostatnie minuty, zdał ten egzamin, natomiast my mówimy tylko na razie o jednym meczu, także dajmy im grać, dajmy im trenować, dajmy im się pokazywać. To, co powiedziałem na konferencji, czy do każdego zawodnika z osobna, bądź kozakiem na boisku, tam potwierdzaj, nie udowadniaj w rozmowach, że coś potrafisz, masz zielone boisko, masz piłkę, tam działaj, rozpychaj się ręką i walcz o swoją karierę.
Jak wygląda sytuacja Adriana Bukowskiego?
Nie było z nami go w tamtym roku, był na wypożyczeniu w Stali Rzeszów, a dzisiaj nie widzę go w kadrze pierwszego zespołu.
Z jakiego powodu?
Był z nami w momencie, kiedy drużyna walczyła o utrzymanie rok temu. Zdecydowałem, że pójdzie na wypożyczenie i od tamtej pory nie widzę go na dziś w kadrze pierwszego zespołu Śląska Wrocław. Czy się coś zmieni? Być może się zmieni, natomiast na dzisiaj nie.