Magiera: Zapomnijmy o tamtym sezonie. Dzisiaj wszystko jest inne

28.07.2024 (22:45) | Krzysztof Rakowicz

fot.: Rafał Sawicki

Po spotkaniu Piast Gliwice 2:0 Śląsk Wrocław miejsce miała konferencja prasowa. Na niej trener WKS-u Jacek Magiera opowiedział między innymi o problemach w defensywie, postawie poszczególnych piłkarzy i poszukiwaniu boiskowego lidera. Tekstowy zapis wypowiedzi szkoleniowca Wojskowych znajdziecie poniżej.



 

Jacek Magiera: Dzień dobry, gratulacje dla Piasta za zwycięstwo. Patrząc na ten mecz, myślę, że dwie różne połowy, ale były one podyktowane tym, że w pierwszej połowie Piast prowadził 2:0 i w drugiej oddał inicjatywę, chociaż szybko stracony gol na pewno spowodował to, że nasze plany trzeba było zmieniać, grać bardziej w ataku pozycyjnym i tak od 15. minuty gdzieś do tej 44. było. Mieliśmy wiele z gry, natomiast nie stwarzaliśmy zbyt dużo okazji. Uderzenie Nahuela, trzy stałe fragmenty gry to było za mało jak na pierwszą połowę. W drugiej części to czego najbardziej zabrakło i to, co jest w sporcie najważniejsze, to są gole. Bo bez strzelania goli nie wygra się meczu i też tego nie zrobiliśmy. Najbardziej żałujemy okazji dwóch naszych stoperów przy dośrodkowaniu piłki, sytuacji Tommiego Guercio, Filipa Rejczyka. To były na pewno okazje takie, po których powinniśmy pokusić się o strzelonego gola, który mógłby poderwać jeszcze zespół do walki o korzystny wynik. Przegrana, to co powiedziałem, aż tak dużej różnicy między zespołami nie było w moim przekonaniu. Natomiast najważniejsze to, co powiedziałem też w jednej z początkowych wypowiedzi, że żeby zdobywać punkty trzeba strzelać gole, a tego dzisiaj nie zrobiliśmy.

Trzecie oficjalne spotkanie w tym sezonie i znowu szybko stracona bramka. Z czego to może wynikać?

Siódma minuta, siódma minuta, dwunasta minuta. To jest coś, nad czym trzeba pracować w tej chwili. Też mówiliśmy sobie o utrzymaniu koncentracji. Kolejna rzecz jest taka, że drugiego gola w kolejnym spotkaniu tracimy po podaniu za linię obrony, gdzie praktycznie wszystko jest poukładane i możemy tę piłkę wybić. Nie robimy tego. Błąd na pewno taktyczny. Popracujemy, popatrzymy jak wygląda nasze podbieganie do zawodników, którzy tę piłkę kierują za naszą linię obrony. Czy jest ono agresywne, czy nie ma. Czy gdzieś jesteśmy spóźnieni, czy błąd w ustawieniu. Ale na pewno jest to temat do poprawy.

Dzisiaj, a szczególnie w drugiej połowie gra pańskiego zespołu trochę przypominała takie bicie głową w mur. Czy to Śląsk dzisiaj był tak słaby, czy Piast tak dobry?

Nie zgodzę się, że było bicie głową w mur. Piast miał na drugą połowę swój plan, który realizował, dlatego to mnie w żaden sposób nie dziwiło. W pierwszej części za mało wykorzystywaliśmy granie w boczny sektor boiska, gdzie zarówno Gerstenstein jak i Bartolewski w wielu przypadkach byli wolnymi zawodnikami. W drugiej przeszliśmy na zmianę systemu gry, na granie czterema obrońcami. Także nasza gra wyglądała inaczej i kilka okazji to, co powiedziałem, stworzyliśmy. I to, czego najbardziej brakuje, to strzelonego gola, który pozwoli otworzyć wynik i pozwoli dalej drużynie walczyć o kolejne bramki.

To jeszcze zapytam o sytuację zawodników kontuzjowanych. Patrick Olsen i Michał Cebula, jak wygląda ich sytuacja i kiedy są gotowi do powrotu na boisko?

Może być tak, że Marcin Cebula będzie w kadrze meczowej na mecz z Rygą. To też się dowiemy dopiero po powrocie do Wrocławia, ale są duże szanse na to, że tak będzie. Natomiast też ten zawodnik, który jeszcze nie zagrał w oficjalnym meczu o stawkę i to jest też takie szycie, można powiedzieć, jak też dzisiaj szukanie dla rozwiązań. Dzisiaj chcieliśmy dać szansę za wszelką cenę pokazania się Tudorowi Balucie, żebyśmy wiedzieli, w jakiej on jest dyspozycji, co innego trening, co innego mecz o stawkę. Cały czas jesteśmy na placu budowy, aby dokonać najlepszego wyboru na najbliższy mecz, jaki mamy w czwartek.

Kuba Jezierski nie był dzisiaj powołany do kadry. Co było powodem jego absencji?

Nic nie było takiego znaczącego. Po prostu nie pojechał. Jesteśmy dzisiaj w takim okresie, gdzie gramy bardzo dużo spotkań. To, co powiedziałem, założeniem na to spotkanie było takie, aby sprawdzić i zobaczyć, jak wygląda nasz nowy nabytek. Dlatego tutaj zabrakło miejsca dla Kuby, który ma trenować, pracować i walczyć o to, aby być w czwartek na meczu. Wszedł w drugiej połowie Filip Rejczyk, który uważam, że zagrał dzisiaj po raz kolejny obiecująco.

Troszeczkę zmieniła się obrona. Ten wybór Mateusza Bartolewskiego na bocznej stronie obrony to faktycznie był błąd, bo widać było, że w tej pierwszej części spotkania był on dość często ogrywany przez skrzydłowych Piasta.

Nie, nie był to błąd. Uważam, że na pewno też ta sytuacja z trzeciej minuty, gdzie Mateusz dostał szybko żółtą kartkę, wpłynęło na jego postawę, jego agresywność w późniejszym czasie, bo kolejny faul mógł spowodować to, że wyleci z wojska. Wiedzieliśmy też, że jak zrobimy zmianę przez tą żółtą kartkę, tylko dlatego w pierwszej części meczu zabraknie nam przerwy technicznej w drugiej części na kolejne zmiany, dlatego zdecydowaliśmy się wytrzymać do przerwy i tam zrobiliśmy wtedy dwie zmiany, które nie zabrały nam limitowanego czasu na przeprowadzenie kolejnych zmian.

Piotr Samiec - Talar usiadł tym razem na ławce rezerwowych. Swoją szansę pierwszą od grudnia dostał Burak Ince, co zdecydowało, że nie Nahuel, a właśnie Samiec - Talar usiadł na ławce rezerwowych? Wiemy, że w tych spotkaniach, czy to z Lechią, czy z Rygą, dużo było dyskusji na temat skrzydłowych, że faktycznie grają troszeczkę poniżej oczekiwań i poniżej tego nawiązania do poprzednich spotkań w poprzednim sezonie.

Na pewno tamten sezon zapomnijmy już, bo już za dużo na ten temat się mówi, o tym co Śląsk zrobił w tamtym sezonie. Dzisiaj jest nowe rozdanie, nowa drużyna, wszystko jest inne. Żeby zawodnik doszedł do odpowiedniej formy i miał rytm meczowy, powinien grać. Uważamy, że Nahuel jest na tyle silną postacią w naszym zespole, że potrzebuje takich spotkań, aby dać temu zespołowi jeszcze więcej. Miejsce Piotra Samca -Talara zagrał Burak Ince, który zagrał pierwszy raz w wyjściowym składzie od meczu w Zagłębie Lubin w grudniu tamtego roku. Także tutaj też musimy mieć pełną weryfikację tego piłkarza, czy to będzie zawodnik, który będzie wchodzącym, czy też będzie zawodnik, który będzie na 100% rywalizował opozycję z Piotkiem czy z Ortizem, który dzisiaj nie wszedł. I muszę powiedzieć, że na pewno planowałem przed tym spotkaniem, żeby się pojawił na boisku, natomiast sytuacja taktyczna trochę zmusiła nas do tego, aby tej zmiany naszego nowego zawodnika nie przeprowadzić. Szkoda, no ale to już jest historia. Szykujemy się do czwartku.

Właśnie chciałem zapytać o tą zmianę Ortiza. Czy nie kusiło Pana w drugiej części spotkania, żeby faktycznie przejść na ustawienie z dwoma napastnikami, czyli Sebastianem Musiolikiem i Ortizem?

Na pewno tak. Natomiast też otwarcie sobie powiedzmy. Musiolik gra 90 minut z Lechią, 90 minut grał w Rydze. Dzisiaj 70 minut, nie chcieliśmy też trzymać go do końca meczu, bo wiemy, że będzie bardzo potrzebny w czwartek.

Co z Rafałem Leszczyńskim, bo faktycznie tam było groźnie w tej pierwszej części spotkania. Wydawało się, tak oglądając z boku, że będzie konieczna zmiana, natomiast oczywiście Rafał Leszczyński dokończył to spotkanie, ale jak ta jego sytuacja pomeczowa wygląda, czy już coś wiadomo?

Nie wiem, bo nie zrobiliśmy jeszcze żadnych badań na tę chwilę, natomiast rzeczywiście Rafał przy tej interwencji, bo on chyba nabił pomocnika Piasta przy tym golu, ucierpiał. Spodziewaliśmy się tego, że będzie zmiana w bramce, natomiast skoro dograł do końca, mam nadzieję, że nie jest to nic groźnego. Także czekamy teraz na badania, które wykonamy dopiero po powrocie do Wrocławia, ale skoro grał do końca, to nie jest to aż tak poważny uraz.

Zapytam o personalia w innym kontekście. Pan mówi, nie wracajmy do poprzedniego sezonu. W tym poprzednim sezonie Śląsk grał jak grał, no bo gdzieś tam samo boisko wykreowało takiego naturalnego lidera, którym był Erik. Erika w tej chwili nie ma. Pytanie, jak pan dzisiaj patrzy, czy pan widzi wśród chłopaków tego, który odważnie by tą rolę lidera przyjął, bo tak czasami można mieć wrażenie, że właśnie nie ma kogoś takiego, kto mówiąc brutalnie, i pewnie pan to z kariery swojej zna powiedzenie, złapał tą drużynę za łeb i pchnął ją do przodu samymi umiejętnościami, a może też mocniejszym słowem. Jakby brak troszkę tej determinacji.

Wiele już mówiłem na temat Erika, nie chcę się tu powtarzać to co powiedziałem, to już jest historia i nie wracajmy do tego. Dzisiaj sobie trzeba poradzić bez tego piłkarza i też mówiliśmy niezależnie od tego kto tu przyjdzie, przyszedł czy przyjdzie w przyszłości na pozycję napastnika to zmierzyć się. I porównywać go do Erika będzie bardzo trudne. To będą zupełnie inni zawodnicy. Szukamy cały czas liderów, szukamy osób, które będą jeszcze bardziej na boisku odpowiedzialne za tym. Ja uważam, że dzisiaj taką osobą na boisku, która jest liderem w środkowej strefie boiska to dwóch piłkarzy, Peter Pokorny i Petr Schwarz, którzy swoją postawą na boisku to robią. Aleks Petkow też jest piłkarzem, który potrafi ten zespół pociągnąć do walki. I myślę, że tutaj ta trójka będzie odpowiedzialna za to, co się dzieje na boisku w czasie meczu.

A jakby postawa obecna Nahuela to jest dla Pana w jakiś sposób, no nie wiem, zaskoczenie, bo to jest chłop, który kreował mnóstwo sytuacji bramkowych w zeszłym sezonie. Dzisiaj sam, co prawda, strzela, szuka tej bramki, ale mam wrażenie, że na razie przynajmniej nie jest tym piłkarzem co w zeszłym sezonie. Czy to znowu jest kwestia tylko i wyłącznie personalna? Nie wracamy do nazwiska Exposito, ale trzeba by było do niego wrócić.

Szukamy przyczyn, szukamy rozwiązań też z Nahuelem, aby to co powiedziałem przed chwilą, on potrzebuje rytmu meczowego i też patrząc na początek sezonu miał różny, grając w tamtym sezonie na początku lipca czy tam na początku sierpnia. Dochodził do tego meczami i potem był ważną częścią naszego zespołu. Także liczę na to, ale wiem, że może potrafi grać lepiej, jeszcze bardziej zespołowo. Widzę parę razy, że się denerwuje na to, że mu coś nie wyjdzie, że źle poda, że partner nie zrozumie jego. jego zachowania czy jego podania, natomiast tutaj nie ma co tego pokazywać, tylko pracować, grać i pomagać zespołowi, bo wiemy dobrze, że mowa ciała lidera zespołu, zawodnika, jednego z najlepszych, jakiego mamy w zespole, jest kluczowa do tego, aby inni piłkarze Śląska rośli, byli mocni psychicznie i grali na miarę swoich możliwości.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.