O wierze w potencjał rozprawa

10.08.2021 (16:00) | Kacper Rudzik
uploads/images/2020/2/exposito_karny_5e4ad55a65a21.jpg

fot.: Daniel Trzepacz

Futbolowi bogowie siedzą na swoim piłkarskim olimpie i śmieją się z nas, śmiertelników, próbujących zrozumieć tok wydarzeń. Pośród tych odpowiadających za zwycięstwa, radość, czy dbanie o mir klubowy jest jeden, do którego wielu wznosi modły. Wielu jest gotowych zapłacić ogromne ofiary, aby ten bożek wynagrodził wiarę. Wiara w potencjał jest jedną z najważniejszych w dzisiejszym futbolu.



 

Jako liga jesteśmy na końcu tego futbolowego stołu, schowani gdzieś w rogu, by nie przeszkadzać największym ucztującym w blasku świec. Nie urazić ich swoją biedą, niską ogładą techniczną. A już broń bo… brońcie bogowie (sic!) próbować wtrącić się w ich pojedynki i napsuć trochę krwi. Za to mamy uprzejmie służyć im, oddawać co lepszych piłkarzy, pokornie zachowując swoje miejsce w szeregu.

Bynajmniej tu narzekam. Od dawien dawna pogodziłem się z wiszącym nad nami fatum.

Jednak i dla nas jest odrobina radości. Odrobina łaski za nieustanną wiarę (choć nie u wszystkich, bo wielu z nas lubi podważać każdą możliwą decyzję) w kolejnych zawodników pojawiających się na boiskach. A czasem za ryzyko, pójście pod prąd, choć to nie zawsze się opłaca.

**

Kiedy zimą pojawiła się informacja, że Śląsk odrzucił ofertę transferową za Erika Exposito, wielu pukało się w czoło. Wiemy, że napastnik ten jest chimeryczny, że różnie u niego z walką w powietrzu, że do sytuacji strzeleckich w polu karnym dochodzi równie często, co przedstawiciele ekstraklasy do fazy grupowej europejskich pucharów. A jednak, Dariusz Sztylka trochę idąc pod prąd stwierdził:

Wierzymy, że w kolejnych miesiącach Exposito będzie się rozwijał tak jak do tej pory, czyli dosyć harmonijnie, według planu, dzięki czemu latem oferty będą dużo lepsze. (źródło: Przegląd Sportowy)

Można było się zastanawiać, w którym kierunku ten rozwój ma pójść, jak bardzo Exposito musiałby się zmienić, ewoluować, aby stać się zawodnikiem wartym miliona euro. To jest jednak chyba najbardziej niesamowite w życiu. Te sploty sytuacji, zdarzeń, pojedynczych decyzji, które powodują, że piszą się scenariusze zaskakujące.

To ryzyko ze zmianą trenera ruszyło całą lawinę zdarzeń. Na scenie pojawili się nowi bohaterzy, niektórzy zostali odkurzeni. A Exposito?

Chyba opuścił punkt zawieszenia, rozkroku. Było przecież po nim widać, że jest oswojony z piłką, że nie boi się gry, dryblingu, że potrafi brać udział w budowaniu akcji. Jednocześnie funkcjonował poza całym systemem, poza drużyną, której priorytetem była odpowiednia praca w defensywie.

Odblokowanie na wyjeździe, dorzucenie regularności strzeleckiej, jeszcze lepsza współpraca z kolegami z drużyny. Hiszpan nawiązał do świetnej końcówki sezonu 19/20, gdy tworzył bardzo groźny duet z Przemysławem Płachetą. Tylko, że teraz jest świetnie skomponowanym elementem całej tej układanki.

Zamiast transferu za milion euro, tak jak przewidywał to Sztylka, mamy nowy kontrakt i ciekawą przyszłość przed nami.

**

W alternatywnej rzeczywistości oferta została zaakceptowana. Śląsk dostał 7-cyfrową kwotę za napastnika, ale w złotówkach. Dodatkowo nie pokonaliśmy, Pogoni, Jagiellonii, z Wartą był remis. Zabrakło kilku punktów do 4 miejsca i dopiero zaczynaliśmy żyć nowym sezonem.

Nie było długich konferencji trenera, wypowiedzi wychwalających Lewkota, renesansu Roberta Picha. Nie było podróży do Estonii czy Armenii, a także wielu materiałów na naszej stronie.

Ależ tam mają ubogo.

**

Oczywiście, to nie jest tak, że to jednoosobowa zasługa Exposito. W żadnym wypadku. Po prostu te decyzje, pójście pod prąd zamiast brania pierwszych lepszych okazji potrafią się odpłacić. Czasem ryzyko i wiara w swoich ludzi potrafi mocno zaskoczyć.

Też nie jest tak, że ludzie w Śląsku są nieomylni. Tacy nie istnieją. Pamiętam, jak w Lidze+Extra dyrektor sportowy WKS-u wśród zawodników do sprzedaży wymieniał Lubambo Musondę, którego przygoda we Wrocławiu jest rozczarowaniem. Ryzyko związane z oczekiwaniem na Bartłomieja Pawłowskiego też raczej średnio się spłaciło.

Ale zrzućmy winę na tych zasiadających na piłkarskim olimpie. Są wybredni i nie wszystkie modły spełniają.

ZOBACZ też: Magiera: ''Gotowość'' mają sobie napisać na ścianie

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.