Ostatnia prosta (ZAPOWIEDŹ)

16.05.2021 (06:00) | Dominik Szpik
uploads/images/2020/12/WIM_2576_5f94a3b2a264e_5fee341663d08.jpg

fot.: Paweł Lipnicki

Powrót kibiców na stadion w ostatniej kolejce sezonu na mecz, którego stawką są europejskie puchary. Wszystko wskazuje na to, że niedzielne spotkanie Śląska ze Stalą Mielec odbędzie się w atmosferze prawdziwego piłkarskiego święta. Kibice w końcu dostaną to, na co tak długo czekali, a w przypadku zajęcia czwartego miejsca, euforia może nie znać granic.



 

Wrocławianie mimo wielu różnych perturbacji na przestrzeni całego sezonu wciąż mają szansę na odniesienie sukcesu w postaci awansu do europejskich pucharów. Mimo iż sama wygrana ze Stalą nie wystarczy, eksperci w gronie faworytów do zajęcia czwartego miejsca typują Piast i Śląsk. Oczywiście zespół trenera Jacka Magiery będzie musiał liczyć na korzystne rezultaty w innych spotkaniach. Walka toczyć się będzie do ostatnich minut meczu. Sam szkoleniowiec potwierdza wagę tego spotkania na przedmeczowej konferencji prasowej.

- Spodziewam się potwierdzenia dobrej formy Śląska z ostatniego spotkania. Tylko to mnie interesuje. Mamy potwierdzić skuteczność gry i finalizacji akcji. Spodziewam się, że Stal będzie walczyć. Ale to mnie nie interesuje. Koncentrujmy się na sobie. Chcemy zagrać dobre spotkanie dla siebie i dla kibiców którzy nareszcie zasiądą na trybunach. Wiem, że kibice Śląska nie widzieli swojego zespołu ponad 200 dni. To jest na pewno dodatkowa mobilizacja. Niektórzy pierwszy raz zagrają dla fanów na Stadionie Wrocław. Dla mnie też to będzie pierwsze takie doświadczenie. Liczymy na ich doping przez 90 minut – mówił Jacek Magiera przed meczem ze Stalą.

Drużyna z Mielca znajduje się w dość specyficznej sytuacji. Przed ostatnią kolejką mają trzy punkty przewagi nad ostatnim Podbeskidziem, które pojedzie walczyć o ligowe punkty do Warszawy na mecz z Legią. W teorii nie powinno zdarzyć się nic niespodziewanego i nawet przy porażce ze Śląskiem Stal może się utrzymać, o ile Podbeskidzie nie wygra na Łazienkowskiej. Portal 90minut.pl wyliczył szanse na spadek dla Stali na 3,1%, natomiast nie takie szalone historie widziała polska ekstraklasa. Szczególnie że Podbeskidzie ma za sobą zwycięstwo z Legią na własnym stadionie w 15. kolejce, kiedy bramka Janickiego dała drużynie trenera Kasperczyka trzy punkty. Trudno przewidzieć, z jaką motywacją Stal przyjedzie do Wrocławia, jednak na pewno nie możemy spodziewać się łatwego spotkania. Jeżeli wrocławianie marzą o pucharach, muszą pokazywać charakter w takich spotkaniach.

 Kliknij i sprawdź aktualny kurs w Superbet na zwycięstwo Śląska 

https://www.nowy.slasknet.com/uploads/images/2021/5/Przechwytywanie_609fcf558ed37.PNG

Mecz na Stadionie Wrocław będzie również okazją do kilku pożegnań. Już teraz wiemy, że ze Śląska odejdzie Israel Puerto. Hiszpański obrońca nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu na warunkach proponowanych przez dyrektora Sztylkę. Po sezonie zakończy się również wypożyczenie Macieja Wilusza z Rakowa Częstochowa. Przyjście rodowitego wrocławianina do klubu, z którego wypływał na szerokie wody w 2005 roku, zdecydowanie trzeba zaliczyć do nieudanych. Obrońcy nie udało się nawet zadebiutować w barwach Śląska przez problemy zdrowotne. Nie będzie nadużyciem nazwanie Wilusza najgorszym ruchem transferowym za czasów Dariusza Sztylki w roli dyrektora sportowego. Prawdopodobnie z WKS-em pożegna się też Mathieu Scalet. Po ponad czterech latach Francuz z polskimi korzeniami odejdzie ze Śląska po rozegraniu 16 meczów w pierwszej drużynie.

Z wypiekami na twarzy wyczekiwaliśmy momentu powrotu kibiców na stadiony, bez których stadion na Maślicach to tylko smutny, pusty obiekt. W niedzielne popołudnie arena pojedynków WKS-u znowu ożyje po wykupieniu przez kibiców niemal wszystkich dostępnych biletów. Miejmy nadzieję, że głośny doping poniesie piłkarzy zielono-biało-czerwonych i przyniesie efektowne zwycięstwo na zakończenie sezonu.

ZOBACZ też: Napsuli krwi liderowi (RELACJA)