''Papszun oczekiwał od niego więcej'' (ROZMOWA)

24.01.2021 (06:00) | Krzysztof Banasik / Mateusz Włosek
uploads/images/2021/1/wilusz2_5ffeef867f6a9.png

fot.: Joanna Wietrzyńska

Po prawie 16 latach Maciej Wilusz powrócił do swojego macierzystego klubu. Śląsk wypożyczył środkowego obrońcę z Rakowa Częstochowa do końca sezonu, ale zagwarantował sobie prawo jego wykupu. Czemu wychowanek WKS-u musiał przenieść się spod Jasnej Góry do Wrocławia? O tym rozmawialiśmy z Maciejem Wąsowskim, dziennikarzem Przeglądu Sportowego, który przygląda się poczynaniom częstochowian.



 

Jak podsumujesz rundę jesienną w wykonaniu Wilusza?
Maciej Wąsowski: Jak pewnie dużo osób pamięta, swoją przygodę z Rakowem rozpoczął dosyć słabo, bo w pierwszym meczu z Legią (1:2) otrzymał czerwoną kartkę w konsekwencji dwóch żółtych. Nie najlepiej też ją skończył, bo w spotkaniu z Lechem (3:3) sprokurował rzut karny. Uważam jednak, że grał na solidnym poziomie, nie wyróżniał się, ale także nie popełniał wielu istotnych błędów, za wyjątkiem tych wspomnianych dwóch meczów. 

Ale jednak stracił miejsce w składzie.
Myślę, że Marek Papszun oczekiwał więcej od tak doświadczonego zawodnika, szczególnie w aspekcie rozgrywania piłki. Pamiętajmy, że Wilusz to były zawodnik chociażby Lecha, miał też epizod w lidze rosyjskiej, przybył do Częstochowy jako piłkarz o dobrej renomie. Trener Rakowa sądził, że Wilusz będzie lustrzanym odbiciem Kamila Piątkowskiego (innego środkowego obrońcy Rakowa - przyp.red.), ale niestety nic takiego nie miało miejsca. Był solidny, ale w częstochowskiej drużynie nie wystarczy być tylko solidnym.

Po tym meczu z Lechem usiadł na ławce.
Tak, w dodatku rywalizację przegrał z Petrem Schwarzem, który nominalnie środkowym defensorem nigdy nie był. Nawet pomimo tego, że trener Papszun chciał, aby skrajny lewy obrońca ustawiony po tej stronie używał właśnie lewej nogi jako wiodącej, czym właśnie charakteryzował się Maciej, to ostatecznie przegrał tę rywalizację.

Czemu Raków zaakceptował ofertę Śląska?
Tematu wypożyczenia Wilusza nie byłoby w ogóle, gdyby nie pojawił się Jarosław Jach. Raków znalazł zawodnika, który w opinii trenera jest lepszy, a ambicje Wilusza wykraczają znacznie poza ławkę rezerwowych. Nie zdziwi mnie, jeśli 32-latek zakotwiczy w Śląsku na dłużej niż tylko do końca sezonu.

Patrząc na podstawowy duet środkowych obrońców Śląska, czyli Marka Tamasa i Israela Puerto, czy Maciej Wilusz ma szansę na wygranie rywalizacji z którymś z nich?
Wszystko zależy od tego, jakiego stopera oczekuje trener Lavicka. Jeżeli chce, żeby jego obrońca grał solidnie w destrukcji i zabezpieczał tyły, to myślę, że jest to dobry wybór. Natomiast jeżeli oczekuje od stoperów więcej zaangażowania w rozegraniu piłki i wyprowadzenia jej od własnej bramki, to Wilusz może mieć problemy, co zresztą było przeszkodą dla trenera Papszuna. W defensywie radził sobie bez większych błędów, ale prawda jest też taka, że żadnych znaczących interwencji, ratujących drużynę przed utratą gola, nie miał. Inną przyczyną tego wypożyczenia był także rozwój Kamila Piątkowskiego, przy którym Wilusz był po prostu słabiej oceniany i wypadał bladziej niż 20-latek.

Podsumowując, Wilusz przegrał rywalizację z grającym do tej pory tylko w pomocy Schwarzem i 20-letnim Piątkowskim.
Bardziej korespondencyjną rywalizację, bo pamiętajmy, że ich pozycje odrobinę się różnią. Także wspomniane sprowadzenie Jacha doprowadziło pośrednio do tego, że Wilusz nie został w drużynie spod Jasnej Góry na rundę wiosenną. Gdyby jednak został, skrajnym lewym obrońcą byłby Petr Schwarz, a jego zmiennikiem byłby właśnie Wilusz. Zdecydowano, że nie ma sensu trzymać zawodnika, który byłby dopiero trzeci w kolejce do gry.

Czy masz jakieś informację, czy w umowie wypożyczenia jest klauzula, która może utrudnić Wiluszowi grę przeciwko Rakowowi wiosną?
Tego dokładnie nie wiem, ale nie byłbym zdziwiony, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Przypomina mi się sprawa Felicio Browna Forbesa, kiedy przechodził z Korony Kielce do Rakowa Częstochowa. Klub z Kielc wtedy zapewnił sobie, że ten zawodnik przeciwko im nie może grać. Być może Raków, na kanwie tych doświadczeń, także zdecydował się na taki zapis, ale takiej pewności nie mam.

ZOBACZ też: Rezerwy rozgromione w Chorzowie