Pich-paf: Z piekła do nieba! (RELACJA)

20.04.2021 (22:31) | Kacper Rudzik
uploads/images/2021/4/KoPa_SlaWro_LechiaGda_10042021-4_607f2e576827d.jpg

fot.: Paweł Kot

Świadkami absolutnie szalonego meczu byliśmy dziś na Stadionie Miejskim. Śląsk dwukrotnie wychodził na prowadzenie po to, aby w końcówce gonić Podbeskidzie, a ostatnich minutach wyszarpać zwycięstwo. Zapraszamy do relacji z tego spotkania.



 

Trener Jacek Magiera dokonał kilku zaskakujących wyborów na ten mecz. Po raz pierwszy za jego kadencji zabrakło Łukasza Bejgera, w jego miejsce pojawił się Israel Puerto. Dodatkowo szansę na wahadle dostał Bartłomiej Pawłowski. Zajął on prawą flankę, a na przeciwległe skrzydło przesunięty został Patryk Janasik. Asysta w meczu z Górnikiem spowodowała, że Robert Pich dostał szansę od pierwszych minut, a dodatkowe kilometry w środkowej strefie miał dorzucić Mathieu Scalet.

Już po ośmiu minutach jedna ze zmian trenera mogła się spłacić w najlepszy możliwy sposób. Erik Exposito wypuścił prostopadłym podaniem Roberta Picha, ten przerzucił piłkę nad Peskoviciem i trafił do bramki, ale był na pozycji spalonej.

W 18 minucie Śląsk mógł mieć świetną okazję do wyjścia na prowadzenie. Po kombinacyjnej akcji piłka trafiła na lewe skrzydło do Janasika, ten dograł w pole karne do Praszelika, który nawinął Bashlaia, a ten go podciął. Do rzutu karnego poszedł Robert Pich, ale w międzyczasie sędzia Tomasz Kwiatkowski dokonał weryfikacji na VARze i anulował decyzję.

Minęło pół godziny gry, a zabójczą kontrę mogło wyprowadzić Podbeskidzie. Do piłki zagranej z głębi pola za linię obrony dopadł Biliński, podholował ją w pole karne i dograł do Roginicia, który oddał mocny strzał, lecz trafił w poprzeczkę.

Klasyk mówi: Niewykorzystane sytuacje się mszczą, a Śląsk to zrobił bardzo szybko. Tuż przed polem karnym podcięty został Exposito. Krzysztof Mączyński przymierzył z rzutu wolnego idealnie w okienko – Michal Pesković był kompletnie bez szans.

Podbeskidzie jednak nie zamierzało się poddawać. Chwilę po bramce swoją okazję miał wychowanek Śląska, Kamil Biliński. Dopadł do dogranej z lewego skrzydła piłki, opanował ją i zdecydował się na strzał z ostrego kąta, skutecznie jednak interweniował Szromnik. W konsekwencji były dwa rzuty rożne, ten kolejny rozegrany krótko. Mamić nawinął Exposito, zagrał dochodzącą do bramki piłkę na wysokość piątego metra, a tam był Rafał Janicki, który zgubił krycie i głową pokonał spóźnionego Szromnika.

Druga część spotkania była początkowo naznaczona lekką dominacją gości. Kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi na stronę WKSu przesunęły zmiany Jacka Magiery. Rafał Makowski pozwolił utrzymać posiadanie piłki w środku pola i przesuwać akcje pod pole karne Podbeskidzia. Jedna z takich akcji zakończyła się zagraniem ręką po rzucie rożnym. Ponownie jednak po wideo-weryfikacji arbiter zdecydował o braku karnego.

Chwilę po tej sytuacji Wrocławianie jednak dopięli swego. Znów rzut wolny wywalczył Exposito, Mączyński wyłożył piłkę na 23 metr gdzie był Patryk Janasik. Ten oddał mocny strzał, futbolówka zrykoszetowała od barku Kamila Bilińskiego i wpadła obok zmylonego bramkarza.

Znów po strzelonej bramce gospodarze spuścili z tonu i pozwolili rozgrywać piłkę Góralom. Skończyło się to wyrównaniem, Kamil Biliński wykorzystał wrzutkę z prawego skrzydła i strzałem z woleja umieścił piłkę w siatce.

Tempo jednak nie zwalniało, a niecały kwadrans przed końcem to Podbeskidzie wyszło na prowadzenie po bardzo prostej, ale równie niebezpiecznej akcji. Podanie za linię obrońców pozwoliło urwać się Wilsonowi, ten dograł przed bramkę do samotnie wbiegającego Marko Roginicia, a ten strzelił obok bezradnego Szromnika.

Daleko było od końca emocji, a Śląsk wykorzystał stały fragment po raz trzeci. Tym razem Krzysztof Mączyński dorzucił piłkę na głowę Konrada Poprawy, który przedłużył jej lot na dalszy słupek i wyrównał tym samym wynik spotkania po raz trzeci tego wieczora.

Wydawało się, że kolejne ataki mocno zdeterminowanej drużyny trenera Kasperczyka zakończą się bramką, ale rozpaczliwe interwencje obrońców były skuteczne. To się odpłaciło w 95 minucie. Robert Pich dopadł do zgranej przez Zylle piłki na połowie boiska, pociągnął akcję na 20 metr i fantastycznym strzałem z dystansu dał prowadzenie Śląskowi.

Ostatecznie kanonada na Stadionie Miejskim zakończyła się wygraną Śląska i tym samym przybliżył się do 4 miejsca w tabeli.

Śląsk Wrocław 4:3 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Mączyński 35', Biliński 61' (GS), Poprawa 83', Pich 95' - Janicki 41', Biliński 70, Roginić 78'

Śląsk Wrocław: Szromnik - Tamas (79' Sobota), Poprawa, Puerto - Janasik, Mączyński, Scalet (54' Makowski), Pawłowski (54' Bejger) - Praszelik (71' Praszelik), Pich - Exposito Hernandez (71' Zylla) Trener: Jacek Magiera;
Podbeskidzie Bielsko-Biała: Peskovic - Bashlay, Janicki, Modelski - Mamic (82' Sierpina), Bieroński (74' Wilson), Rzuchowski, Niepsuj (64' Danielak) - Hora - Roginic (82' Marco Tulio), Biliński (74' Frelek) Trener: Robert Kasperczyk

ZOBACZ też: LIVE: Śląsk Wrocław - Podbeskidzie Bielsko-Biała (NA ŻYWO)