Plusy i minusy meczu z Górnikiem

17.04.2021 (17:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/4/zab_607aaf11ace69.png

fot.: Paweł Kot

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Górnikiem Zabrze? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Fabian Piasecki

Były napastnik Zagłębia Sosnowiec po ostatnich udanych meczach Erika Exposito znalazł się w cieniu Hiszpana, na Arenie Zabrze to on odegrał jednak decydującą rolę. Piasecki nie potrzebował dużo czasu, by zapaść w pamięć kibicom i już w pierwszym kontakcie z piłką po profesorsku wykończył akcję, która pozwoliła Śląskowi wierzyć nawet w zainkasowanie kompletu punktów. Rezerwowy napastnik zupełnie zaskoczył defensywę Górnika idąc za podaniem Roberta Picha w pole karne, a jego głód częstszej gry może przynieść wrocławianom dużo korzyści w decydujących meczach sezonu. Piasecki po raz drugi w krótkim czasie zapewnił Śląskowi konkret na wyjeździe – miesiąc temu na stadionie Cracovii po wejściu z ławki również zdobył bramkę na 1:1. Wtedy jednak przede wszystkim należało podkreślić niefrasobliwość defensywy przeciwnika, a w piątek snajper zielono-biało-czerwonych nic nie pozostawił przypadkowi.

Łukasz Bejger

Obserwując grę 19-letniego obrońcy Śląska można przecierać oczy ze zdumienia czy faktycznie mówimy o tak młodym i niedoświadczonym w ekstraklasie zawodniku. Nauki pobierane w juniorskiej drużynie Manchesteru United procentują, Bejger wszedł w nowe środowisko bez kompleksów i kolejny raz był pewnym punktem defensywy wrocławian. Do udanej gry pod własną bramką młody zawodnik na Arenie Zabrze dołożył też szansę na pierwszego ekstraklasowego gola. Na samym początku drugiej połowy w zaskakująco statycznej sytuacji w polu karnym Górnika zdołał dojść do uderzenia głową, a Martin Chudy z wielkim trudem odbił kozłującą po mokrej murawie piłkę. Na pochwały za neutralizowanie ataków teoretycznie silnej ofensywy przeciwnika zasługuje zresztą każdy ze środkowych obrońców Śląska, bo Górnik w wielu akcjach nie miał wystarczająco dużo miejsca, by realnie zagrażać Michałowi Szromnikowi.

Zmiany

Trener Vitezslav Lavicka przyzwyczaił do zmian pozycja za pozycję albo przeprowadzanych tak późno, że nawet najlepszy pomysł nie miał już większej szansy na skuteczną realizację. Jacek Magiera w Zabrzu reagował i był też odważny a jego decyzje dotyczące rezerwowych przyniosły wymierne rezultaty. Przede wszystkim dzięki akcji wprowadzonych z ławki, podrażnionych Roberta Picha i Fabiana Piaseckiego wrocławianom udało się doprowadzić do wyrównania na stadionie Górnika, ciekawostek było jednak więcej. Szkoleniowiec Śląska zdecydował się wymienić w drugiej połowie obu wahadłowych, a nawet jeśli Bartłomiej Pawłowski oraz Waldemar Sobota nie wyglądali lepiej niż odpowiednio Dino Stiglec i Patryk Janasik, to takie poszukiwania nowych wariantów w warunkach meczowych należy zapisać Magierze na plus.

MINUS MECZU

Erik Exposito

Dwa mecze z golem na początek pracy trenera Magiery we Wrocławiu wzmocniły notowania hiszpańskiego napastnika Śląska, w Zabrzu to jednak znowu był dawny, dobrze znany z wyjazdów Erik. Exposito często musiał głęboko cofać się po piłkę, co nie zwiększało jego efektywności w akcjach ofensywnych, przegrał większość pojedynków (gorszy procent miał tylko Makowski) i to nie on był głównym zagrożeniem ze strony Śląska. Hiszpan w piątkowy wieczór nie oddał żadnego strzału w kierunku bramki strzeżonej przez Martina Chudego, a szkoleniowiec wrocławian wykazał się dużą cierpliwością pozwalając mu grać do końcowego gwizdka. Obrońcy Górnika odrobili pracę domową po spotkaniach zielono-biało-czerwonych z Jagiellonią i Lechią, dzięki czemu skutecznie odebrali atuty Exposito na Arenie Zabrze. Hiszpan cały czas czeka na ósmego gola w tym sezonie, co byłoby wyrównaniem jego wyniku z poprzednich rozgrywek.

WYDARZENIE MECZU

Trzech młodzieżowców w jedenastce

Trener Magiera w piątkowy wieczór wystawił zdecydowanie najmłodszą jedenastkę Śląska w tym sezonie, a po raz pierwszy od niepamiętnych czasów miejsce w wyjściowym składzie miało aż trzech młodzieżowców. W wewnętrznej rywalizacji piłkarzy z literką „M” przy nazwisku bez dwóch zdań najlepszy był wspomniany już Bejger, Praszelik czy Zylla tym razem ograniczyli się do momentów. Niechętne stawianie na młodych piłkarzy było jednym z często podnoszonych zarzutów względem pracy trenera Lavicki, jego następcy jest łatwiej, bo końcówkę sezonu może potraktować już jako poligon doświadczalny, który zostanie rozliczony z przymrużeniem oka. Kolejni młodzi piłkarze ewidentnie rosną jednak pod wodzą byłego selekcjonera reprezentacji Polski U-20 i niewykluczone, że w przyszłym sezonie taka liczba młodzieżowców w jedenastce Śląska nie będzie już dla nikogo zaskakująca


Partnerem głównym ŚLĄSKnetu jest firma Superbet - sprawdź najnowsze promocje!

ZOBACZ też: Punkt wyszarpany w Zabrzu (RELACJA)