Plusy i minusy meczu z Jagiellonią

06.04.2021 (16:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/12/20201211PF_MP039_5fd3d651525ca_5fee34b490f93.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Jagiellonią Białystok? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Michał Szromnik

Były bramkarz Chrobrego Głogów pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie, gdy niespodziewanie wskoczył między słupki na trzy ostatnie mecze ubiegłego roku. Jego szansa wówczas wynikała z problemów zdrowotnych Matusa Putnockiego i gdy Słowak wrócił do pełni sił, Szromnik musiał pogodzić się z problemem na ławkę – w wielkanocny poniedziałek los do Polaka uśmiechnął się jednak po raz kolejny, a ten znowu spisał się na medal. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie bramkarz, Śląsk nie wygrałby w debiucie trenera Jacka Magiery. Szromnik w Białymstoku miał do obrony cztery strzały (więcej niż jego vis-a-vis), a co ciekawe wszystkie w drugiej połowie. Im bliżej końca meczu, tym golkiper wrocławian był coraz bardziej zapracowany, a kluczową interwencję zanotował już w doliczonym czasie, gdy kapitalnie odbił mokrą od ulewnego deszczu piłkę uderzoną przez Tarasa Romanczuka.

Mateusz Praszelik

Trudno powiedzieć, czy były legionista w takiej formie był przez cały czas, czy nie grał, bo popsuły się jego relacje z trenerem Vitezslavem Lavicką, najważniejsze jednak, że Praszelik został odzyskany dla Śląska. Młodzieżowiec w Białymstoku popisał się fantastyczną asystą przy golu Erika Exposito, był aktywny, a jego gra długimi fragmentami przywoływała na myśl wspomnienia z efektownego początku jego kariery w zielono-biało-czerwonych barwach. Praszelik w poniedziałkowy wieczór był też trudny do upilnowania dla obrońców Jagiellonii, którzy niejednokrotnie musieli ratować się faulem. Ostatecznie 20-letni pomocnik wykręcił drugi najwyższy po Szromniku InStat Index w Śląsku, a na jego wynik złożyły się między innymi najlepsze w ekipie wrocławian statystyki wygranych pojedynków i udanych dryblingów.

Konrad Poprawa

Po 1220 dniach od ostatniego występu w ekstraklasie wrócił do jedenastki Śląska i był ważnym ogniwem defensywy, która przywiozła czyste konto ze stolicy Podlasia. Poprawa w poniedziałek był centralną postacią ustawienia z trójką obrońców, jednak bez kłopotów wkomponował się w granie zaproponowane przez trenera Jacka Magierę. Niespełna 23-letni defensor w tym sezonie jest absolutnie podstawową postacią rezerw Śląska osiągających nadspodziewanie dobre wyniki w II lidze, jego występ w Białymstoku pokazał jednak, że przeskok do pierwszego zespołu wcale nie jest niczym przepaść. Poprawa zanotował zdecydowanie najlepszą dokładność podań w zespole wrocławian (93%!), a jedynie równie niedoświadczony na poziomie ekstraklasy Łukasz Bejger miał od niego więcej odzyskanych piłek. Śląsk przy Słonecznej zagrał na zero z tyłu po raz drugi z rzędu i utrzymuje miano drugiej najlepszej defensywy ligi.

MINUS MECZU

Nowy trener, stare grzechy

Odważna, ciekawa gra w pierwszej połowie nagrodzona bramką do szatni i… proszenie się o kłopoty po zmianie stron. Śląsk w debiucie trenera Jacka Magiery pokazał dwie różne twarze, a jego zachowawcza gra w drugiej odsłonie o mały włos nie skończyła się nieszczęściem. Wrocławianie na Podlasiu zdecydowanie zbyt szybko zaczęli bronić korzystnego rezultatu, którym w dodatku było zaledwie skromniutkie 1:0. Grę obu drużyn idealnie obrazowały zresztą statystyki strzałów celnych – w pierwszej połowie 3:0 dla Śląska, w drugiej 4:0 dla Jagiellonii. Tak właśnie ten mecz się zmieniał, a spokojnej końcówki zielono-biało-czerwonym nie zafundował ani nieskuteczny Robert Pich ani nawet druga kartka dla Macieja Makuszewskiego. Osłabieni białostoczanie nie stracili ani trochę ze swojego animuszu i to oni do ostatnich sekund meczu przypominali Śląskowi, że cały czas jest dużo do poprawy.

WYDARZENIE MECZU

Rewolucja personalna i taktyczna

Siedem zmian względem meczu z Wisłą Płock, przejście na system z trójką obrońców i wahadłowymi, nowy bramkarz, duże powroty do jedenastki w postaciach Mączyńskiego czy Soboty… Powiedzieć, że trener Jacek Magiera, trochę z konieczności, a trochę ze względu na własne pomysły, w poniedziałek zamieszał w składzie Śląska, to nic nie powiedzieć. Wrocławianie wyszli na mecz przeciwko Jagiellonii odmienieni i z pewnością rozegrali najlepsze 90 minut w tym roku, na wyciąganie daleko idących wniosków jest jednak jeszcze zdecydowanie przedwcześnie. Odpowiedź na pytanie jaki tak naprawdę będzie Śląsk Jacka Magiery poznamy w pozostałych meczach sezonu, a ten czas zapewne okaże się też decydujący dla przyszłości niektórych zawodników zespołu z Oporowskiej. Wyjazdowe zwycięstwo z czystym kontem to już duża sztuka – dość powiedzieć, że Vitezslav Lavicka pierwszego gola i jakiekolwiek punkty poza domem wywalczył dopiero w czwartej próbie.

ZOBACZ też: Praszelik: To jest ważny moment dla nas