Plusy i minusy meczu z Pogonią

01.03.2021 (17:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/12/20201211PF_MP041_5fd3d65262f28_5fee34b4a13ad.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Pogonią Szczecin? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Erik Exposito

Hiszpański napastnik Śląska w meczu z Pogonią indywidualnego przełamania potrzebował równie mocno, co jego zespół, a obserwując łatwość, z jaką pokonywał Dante Stipicę aż trudno uwierzyć, że nie jest bardziej regularny. Wczorajsze gole były dopiero czwartą i piątą zdobyczą Exposito w trwającym sezonie, a okazji miał jeszcze więcej. W kierunku bramki Dante Stipicy oddał jeszcze dwa niecelne strzały, mógł mieć też asystę przy golu na 3:1, ale w tej sytuacji kompletnie zawiódł Robert Pich. Snajper wrocławian potrzebuje presji, co dobitnie udowodniła ubiegłoroczna runda wiosenna, gdy czuł na plecach oddech Filipa Raicevicia i wziął się do pracy po miesiącach marazmu. Tydzień temu Exposito musiał ustąpić miejsca w jedenastce Fabianowi Piaseckiemu i niewykluczone, że gdyby nie kartkowa pauza Polaka, przeciwko Pogoni znowu zacząłby na ławce. Napastnik z Półwyspu Ibryjskiego wykorzystał jednak uśmiech losu, kolejny raz kupił sobie trochę zaufania kibiców i pozostaje mieć nadzieję, że jego skuteczność utrzyma się teraz dłużej niż po pierwszym w sezonie dublecie z października.

Mathieu Scalet

Po miesiącach niebytu w niedzielę już po raz trzeci z rzędu zagrał od pierwszej minuty i znowu nie zawiódł. Scalet okazał się niezwykle wartościowym rozwiązaniem na czas niemających końca kłopotów zdrowotnych Krzysztofa Mączyńskiego, a jego wczorajsze statystyki pokazują, że warto stawiać na niego również w kolejnych meczach. Niespełna 24-letni pomocnik przeciwko Pogoni zanotował najwięcej wygranych pojedynków, odbiorów i odzyskanych piłek, do tego pokonał największy dystans oraz zaliczył najlepszą prędkość sprintu. Scalet wykonywał bardzo solidną pracę w środku pola, a inny dowód jego efektywności stanowi również liczba trzech fauli popełnionych na nim przez zawodników wicelidera. To historia, która pokazuje, że warto pracować i marzyć - francuski pomocnik we Wrocławiu jest od ponad czterech lat, ale jego czas zaczyna się dopiero teraz.

Łukasz Bejger

Dokonująca się z konieczności w każdym kolejnym wiosennym meczu ewolucja personalna w linii defensywnej Śląska przechodzi najśmielsze przewidywania. Po żółtej kartce w ubiegłotygodniowym meczu z Lechem trener Vitezslav Lavicka musiał rozbić i tak eksperymentalny duet stoperów Piotr Celeban – Mariusz Pawelec, a okazję do gry kosztem tego pierwszego zyskał Łukasz Bejger. Nastolatek sprowadzony zimą z młodzieżowej drużyny Manchesteru United w niedzielę miał mieć komfortowe wejście do seniorskiego zespołu Śląska obok legendarnego Mario, jednak po dwudziestu minutach… i jego wyeliminowała kontuzja. Bejger przechodził zatem prawdziwy chrzest bojowy, ale nie utonął. I z Pawelcem i z zastępującym go przez większość meczu Markiem Tamasem rozumiał się bez większych problemów, elektrycznej gry, a przede wszystkim pozbawiony był naturalnej dla debiutantów tremy. Mimo młodego wieku 19-letni obrońca już wystarczająco dużo widział w piłce, by nie trząść się przed ekstraklasowym duetem. Godny podkreślenia jest również fakt, że pomimo drobnych kłopotów zdrowotnych w drugiej połowie, o których mówił potem trener Lavicka, Bejger pokazał charakter i skutecznie walczył do ostatniego gwizdka.

MINUS MECZU

Robert Pich

Nawet nie chcę myśleć, co by się działo, gdyby zmarnowana przez niego w doliczonym czasie setka zemściła się na Śląsku stratą punktów. Wrocławianie wygrali, więc trener Lavicka może sobie opowiadać na pomeczowej konferencji, że występ Słowaka wcale nie był zły, prawda jest jednak taka, że ta akcja to była kwintesencja braku formy Picha. Ofensywny piłkarz, który jest na fali, w takim momencie zachowuje zimną krew, wykonuje wyrok i biegnie odbierać gratulacje. Słowacki skrzydłowy męczy się, jest nerwowy, nie ma spokojnej głowy i w kluczowych momentach zachowuje się tak jak wczoraj, a jednak w każdym meczu tego sezonu wychodzi w podstawowej jedenastce. Problemem zresztą nie jest tylko dyspozycja Picha, ale i drugiego skrzydłowego Bartłomieja Pawłowskiego. Skrzydła Śląska nie funkcjonują od dawna, a zżymanie kibiców na nieskuteczność Exposito najczęściej było mało sprawiedliwe, bo bez odpowiedniego serwisu hiszpańskiemu napastnikowi zawsze będzie o gwarantowanie trafień na wagę punktów.

WYDARZENIE MECZU

Zwycięstwo

Dopiero w piątym występie po zimowej przerwie, w meczu, w którym trzeba było odrabiać straty, ale najważniejsze, że wreszcie jest! Komplet punktów wrocławianom potrzebny był jak tlen, a trener Vitezslav Lavicka po tygodniach żeglowania po wzburzonym morzu w końcu będzie miał trochę spokoju. Pierwsza wiosenna wygrana smakuje tym lepiej, że strzelenie dwóch goli Pogoni w tym sezonie to nie lada sztuka, a i straty w tabeli po dotychczasowych niepowodzeniach nie zrobiły się jeszcze aż tak duże, by porzucać marzenia. Śląsk dzięki jednemu zwycięstwu nie zmieni się w potwora do wygrywania i głównego kandydata do ostatniego miejsca w europejskich pucharach, ale aspekt psychologiczny przed przyjazdem Legii będzie nie do przecenienia. Jeżeli po tygodniach solidnych rozczarowań piłkarze zielono-biało-czerwonych sami sobie udowodnili, że jednak się da, pewnie zechcą czuć tę moc dłużej.

ZOBACZ też: 20 lat ŚLĄSKnetu!