Plusy i minusy meczu z Wisłą Kraków

31.08.2020 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/8/KoPa__29082020WislaKra_SlaWro__-4_5f4a87488a1e0.jpg

fot.: Paweł Kot

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po sobotnim spotkaniu z Wisłą Kraków? Tradycyjnie zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym, opierając się na danych z raportu InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Robert Pich

Zdecydowanie najlepszy piłkarz sobotniego meczu, który miał udział przy każdej z trzech akcji bramkowych Śląska Wrocław. W pierwszej połowie pewnie wykorzystał rzut karny, w drugiej bardzo spokojnie minął bramkarza i posłał piłkę do siatki. Jedenastka zamieniona na bramkę przez Waldemara Sobotę również była sprawką Słowaka, gdy w niegroźnej sytuacji sprytnie dał się sfaulować Lukasowi Klemenzowi. Pich w sobotę jako jedyny piłkarz Śląska zdecydował się na dwie próby podań kluczowych, on był autorem 3 z 5 celnych strzałów, nie dziwi najwyższa drużynowa nota w raporcie InStat.

Mateusz Praszelik

Trzeci oficjalny mecz po transferze z Legii i trzecia asysta nowego młodzieżowca Śląska. Praszelik nadspodziewanie szybko odnalazł się w drużynie Vitezslava Lavicki, a przy Reymonta jego efektywność nie ograniczyła się tylko do podania pod nogi Picha przy drugim golu, tylko wywalczył jeszcze rzut karny w pierwszej połowie. Ofensywny pomocnik wrocławian trzykrotnie uderzał na bramkę Wisły Kraków, zanotował jedno udane podanie kluczowe, znalazł się również w gronie najdokładniej podających piłkarzy gości.

MINUS MECZU

Fabian Piasecki

Król strzelców 1.ligi rozbudził nadzieje kibiców Śląska udanym ligowym debiutem z poprzedniej kolejki, ale mecz przy Reymonta zupełnie mu nie wyszedł. Piasecki w sobotę oddał tylko jeden strzał, niecelny zza pola karnego w pierwszej połowie z nieprzygotowanej pozycji. Nie potrafił znaleźć sobie miejsca między skoncentrowanymi na nim obrońcami Białej Gwiazdy, nie dochodził do sytuacji i nie stwarzał zagrożenia dla bramki gospodarzy. Trenerowi wrocławian cierpliwości do nowego napastnika wystarczyło na godzinę, bezproduktywnego Piaseckiego zastąpił w końcu Mathieu Scalet. Wyłączenie z gry snajpera Śląska przez defensywę rywala najlepiej obrazuje liczba zaledwie dziewięciu podań, które zdołał wymienić.

WYDARZENIE MECZU

Sobota znowu trafia

W siódmą rocznicę ostatniego meczu w swoim pierwszym okresie gry dla Śląska, ponownie zdobył bramkę w Ekstraklasie. Sobota był wyznaczony jako podstawowy wykonawca rzutów karnych, jednak przy pierwszej sytuacji oddał piłkę Pichowi i na swoją okazję doczekał się dopiero w końcówce. W grze byłego piłkarza Sankt Pauli widać dojrzałość, doświadczenie, wnosi cechy, które w Ekstraklasie często mają niemałe znaczenie. Sobota przy Reymonta był najdokładniej podającym piłkarzem swojego zespołu, miał też szansę na bramkę z rzutu wolnego w doliczonym czasie, wtedy piłka przeleciała jednak minimalnie obok słupka.

ZOBACZ też: Raporty statystyczne po wygranej z Wisłą Kraków