Plusy i minusy po meczach z Odrą i Radomiakiem
fot.: Michał Stawarz
Śląsk pożegnał się z Pucharem Polski, a kilka dni później przegrywając z Radomiakiem, pożegnał swojego trenera. Jakie są plusy i minusy po ostatnich dwóch potyczkach Wrocławian?
Bramkarze, strach pomyśleć co by było bez nich.
Zarówno Michał Szromnik, który wystąpił w starciu z Odrą Opole, tak Karol Niemczycki w ekstraklasowym starciu z Radomiakiem stanęli na wysokości zadania. Gdyby nie dyspozycja wspomnianej dwójki, końcowe rezultaty obu meczów byłyby jeszcze gorsze. Odra najprawdopodobniej nie potrzebowałaby dogrywki do awansu, a Radomiak już przed przerwą rozstrzygnął losy poniedziałkowej rywalizacji. Jeśli jedynym jasnym plusem Wojskowych są bramkarze, to wszystko mówi samo za siebie. Aktualna forma Trójkolorowych pozostawia dużo, bardzo dużo do życzenia.
Była gra, nie ma już nic.
Jeszcze jakiś czas temu, pisaliśmy, że za wrażenia punktów nie dają, bo Śląsk grał, ale nie punktował. Teraz ani nie punktuje, ani nie gra w piłkę tak jak wcześniej. Wszystko miało zmierzać „ku dobremu” do przodu, zespół miał się budować na nie najgorszych występach, a jest zupełnie inaczej. Wyraźnie brakuje stabilności w poczynaniach Wojskowych, jak i pomysłu na przyszłość. W tym czasie uzależnienie od osoby Piotra Samca-Talara wcale nie zmalało, a wręcz przeciwnie, bez niego inni piłkarze zachowują się tak, jakby zapomnieli, jak grać w piłkę.
Doliczony czas i wszystko jasne…
Wrocławianie wypuścili awans do kolejnej rundy Pucharu Polski w idealnie pasujący do siebie sposób. Tracąc bramkę w doliczonym czasie gry. Nie idzie zliczyć tego, ile już spotkań, trzeba spisać na straty przez gole stracone po 90 minucie. W ten sposób wyraźnie brakuje Wojskowym punktów w ligowej tabeli, a i zakończyła się pucharowa przygoda na krajowym podwórku. Ten brak koncentracji może przynieść ze sobą jeszcze gorsze dla wszystkich sympatyków WKS-u konsekwencje.
O błędach już szkoda pisać…
Kolejne porażki, kolejne przez błędy w defensywie. To jest stały element tego sezonu i wizerunek Śląska w trwającej kampanii. W kilka dni za krótkie wybicie piłki i asysta wprost pod nogi Jana Grzesika obrońców WKS-u pozbawiła Wrocławian dalszej gry w Pucharze Polski, jak i kolejnych ligowych punktów. Coraz ciężej znaleźć logiczne przyczyny tego, czemu te pomyłki zdarzają się tak często, a co gorsza nie widać realnych szans na to, by to uległo drastycznej zmianie. W tym momencie jest to wręcz konieczne.
Miarka się przebrała…
Wyniki dwóch ostatnich meczów same spowodowały wydarzenie. Oczywiście jest nim pożegnanie słoweńskiego szkoleniowca. Ante Simundza przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Śląska Wrocław, a jego miejsce w najbliższym czasie zajmuje jego asystent - Toni Golem. Wszystkie powyższe minusy, wydają się przyczynami, przez które doszło do tego zwolnienia. Jednak należy sobie zadać pytanie, jak bardzo jest to wina trenera, a w jakim stopniu kadry, jaką miał dostępną do rywalizacji w Ekstraklasie.
