Simundza: Wierzę w tę drużynę

Simundza: Wierzę w tę drużynę

fot.:

Śląsk przegrał w Radomiu z Radomiakiem 1:3 i ponownie wylądował w strefie spadkowej, co do powiedzenia po tym spotkaniu miał szkoleniowiec WKS-u?



 

Trudno cokolwiek powiedzieć po dzisiejszym spotkaniu. W pierwszej połowie do 40. minuty graliśmy na dobrym poziomie. Ostatnie 10. minut było gorsze, a po zmianie stron i stracie drugiej bramki graliśmy na bardzo słabym poziomie. Dlaczego? Uważam, że nie wierzyliśmy w to, że jako drużyna jesteśmy w stanie strzelić dwa gole.

Czy pan czuje bezradność? Otwarcie przyznał pan w Opolu, że więcej trenujecie, ale więcej ludzie popełnia błędy, czy trener wierzy w to, że ta drużyna jest jeszcze w stanie się podnieść?

Wierzę w tę drużynę i w to, że ma jakość. W szczególności w kontekście tego, że może pozostać w Ekstraklasie. Wierzę w to w stu procentach.

A czy ma trener pomysł jak dotrzeć na nowo do swoich piłkarzy?

To trudne pytanie.

Czyli na razie nie ma tego pomysłu?

Najważniejsze jest to, żeby drużyna uwierzyła w siebie, w postawiony cel. Tym bardziej że kilka razy udowodniliśmy, że potrafimy grać dobrze.

Dlaczego gra układa się tylko przez pierwsze 30. minut? Chciałbym zapytać o przyczynę, bo jest to już dość kuriozalne?

Zgadzam się, kilka tygodni temu powiedziałem, że musimy pracować nad tym, żeby przedłużyć proces naszej dobrej gry. Czasami ten proces jest dłuższy, a raz krótszy. Wygląda na to, że w naszym przypadku musi on potrwać więcej czasu.

Mariusz Malec ponownie popełniał błędy, a Marko Dijakowić przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. Dlaczego pan nie chce postawić na tego piłkarza, bo wygląd jakby na razie jeździł na wycieczki krajoznawcze, bo nie występuje w żadnym z meczów?

Sytuacja z Marko Dijakowiciem była taka, że znajdował się na liście transferowej wychodzącej z klubu. Być może w następnych spotkaniach otrzyma on swoją szansę.

Czy rozważa pan zmianę formacji na czterech obrońców?

Ciężko jest zrobić taką zmianę w ciągu dwóch tygodni. Nie wiem, czy pan pamięta, ale na jesień w I lidze graliśmy taką formacją i nie było to dobre. Jeśli wtedy nie zmienilibyśmy formacji na trójkę bądź pięciu obrońców, to nie wiem, czy awansowalibyśmy do Ekstraklasy.



Czy piłkarze Śląska są odpowiednio przygotowani pod względem motorycznym i są w stanie rozegrać pełne spotkanie na równym poziomie? Jak pan ocenia pracę trenera kapelana w tym zakresie?

To, co pan powiedział ma ze sobą pewien związek. Umiejętności piłkarskie z fizycznymi. Nie znam drużyny na świecie, która jest w stanie zagrać na najwyższym poziomie intensywności przez pełne 90. minut. Dlatego musimy utrzymywać się przy piłce, by wtedy odpoczywać. Nasze statystyki biegowe, czy wytrzymałościowe wskazują, że pod tym kątem jesteśmy w środku tabeli Ekstraklasy. Jednak jak cały czas biegasz za piłką, to możesz fizycznie być na tym samym poziomie, ale błąd może się przytrafić.

Jak bardzo w głowach piłkarzy siedzą ostatnie tygodnie?

Trudno na to odpowiedzieć, ponieważ nie siedzę w ich głowach. Natomiast na treningach wyglądało wszystko w porządku.

Dziś w kadrze meczowej zabrakło Jehora Macenki, wiemy, że absencja jest spowodowana urazem, jak poważny on jest? Czy będzie dostępny na następne spotkanie?

Według informacji sztabu medycznego nie sądzę, żeby był dostępny na następne spotkanie, być może będzie potrzebował zabiegu. Na ten moment trudno coś więcej powiedzieć.

Druga bramka dla Radomiaka miała duży wpływ na grę Śląska. Z czego wynikało to, że piłkarzom gospodarzy bardziej zależało na zdobyciu kolejnego gola, niż Trójkolorowym na doprowadzeniu do remisu?

Tak jak powiedziałem na początku, zabrakło nam wiary, że możemy wrócić do tego spotkania, w szczególności po tym, jak popełniliśmy błąd prowadzący do utraty drugiego gola.

Jak oceni pan zmienników w dzisiejszym spotkaniu, ponieważ ciężko było zauważyć impuls, który powinni dać?

Zgodzę się z panem, natomiast nie myślę o drużynie, jako tylko o zawodnikach na boisku. Zmiennicy muszą wierzyć, że są w stanie coś zmienić, lecz dziś układało się wszystko na korzyść Radomiaka. Zawsze łatwiej jest wejść na boisko, gdy twój zespół prowadzi, a nie przegrywa.

Z czego wynikała zmiana Piotra Samca-Talara?

Zdecydowała o niej tylko i wyłącznie fizyczna forma zawodnika.

Chciałem zapytać o Camoesa. Jest jedynym napastnikiem, który nie strzelił jeszcze gola, a ma już rozegrane ponad 300 minut. Z czego może to wynikać i jak pan ocenia jego dotychczasowy czas w Śląsku?

Napastnik musi być głodny notowania liczb, nie mówię tego pod kątem technicznym. Dziś widziałem ten głód, ale może te gole nadejdą w następnych spotkaniach.

A jak ogólnie oceni pan postawę tego zawodnika? W Opolu dostał od pana szansę w wyjściowej jedenastce, ale moim zdaniem jej nie wykorzystał.

Przeniesienie rzeczy z treningów na mecze to czasami dłuższy proces. Podobnie wygląda kwestia z czasem adaptacji i myślę, że to wszystko wynika, właśnie z tego.

Jeden punkt zdobyty przez Śląska w meczach wyjazdowych, gdzie pan zamierza szukać tych punktów potrzebnych do utrzymania w Ekstraklasie?

Mecze u siebie i na wyjeździe, to dwa zupełnie inne spotkania. W naszym przypadku jest to oczywiste, że nie czujemy się komfortowo w starciach wyjazdowych. Podobnie sytuacja wyglądała w I lidze, gdzie graliśmy czwórką z tyłu i te potyczki w delegacji wyglądały kiepsko. Na wiosnę dużo się zmieniło, też w kontekście wiary, że tak samo dobrze możemy grać zarówno „u siebie”, jak i na wyjeździe.

W niemal połowie spotkań, w których prowadził pan drużynę Śląska Wrocław, straciliście dwie, lub więcej bramek, czy planuje pan jakieś zmiany w defensywie?

Musimy być bardziej zdecydowani w pojedynkach i oferować więcej konkretów. Oraz zdawać sobie sprawę, że jest duża różnica pomiędzy I ligą a Ekstraklasą.

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.