Plusy i minusy po meczu z Chrobrym
21.08.2025 (18:00) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Wrocławianie przedłużyli serię meczów bez porażki do czterech i odnieśli swoje pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Jakie są plusy i minusy po tym spotkaniu?

Bezwzględni w ataku
Pierwsza połowa, mimo iż nie była najprzyjemniejsza dla oka, to trzeba podkreślić, że Trójkolorowi zagrali w niej bezwzględnie i wykorzystali, to co mieli. Mówiąc wprost, bezlitośnie wypunktowali rywala, co pozwoliło na przerwę schodzić z wynikiem 2:0. Po zmianie stron mieli swoje sytuacje na szybkie podwyższenie prowadzenia, ale przy nich między słupkami świetnie zachował się golkiper Chrobrego. Nie mniej jednak najważniejsze jest to, że wrocławianie zaczęli kreować dogodne sytuacje, a co więcej udało się je w większości wykorzystać. Jak w pomeczowej rozmowie ocenił Serafin Szota, Śląsk w pierwszej odsłonie środowego meczu w większym stopniu zrealizował plan nakreślony przez sztab szkoleniowy.
Cieszę się, że w większym stopniu zrealizowaliśmy to, co nakreślił nam sztab szkoleniowy. Nie będę zdradzać, co to było, ale jako osoba grająca z tyłu, widziałem, że dobrze nam to wychodzi. Były momenty, gdzie za nisko się cofnęliśmy, ale najważniejsze, że wychodzimy z tego meczu zwycięsko.
- Serafin Szota po spotkaniu z Chrobrym Głogów
Świetna forma napastników
Najpierw mecz po meczu strzelał Banaszak, teraz przyszła kolej na Warchoła. W Opolu dał Śląskowi bardzo ważny punkt, strzelając gola niemalże w ostatniej akcji meczu, a kilka dni później w Głogowie zdobył dublet na wagę trzech oczek. Dawno we Wrocławiu nie było duetu napastników, którzy od początku sezonu gwarantowali liczby przy swoich nazwiskach. Teraz gdy przed klubem jedna z cięższych kampanii od lat, pojawiają się dwaj snajperzy z wyborną formą strzelecką, co tylko może złagodzić trudy gry na zapleczu Ekstraklasy. Wracając jeszcze bezpośrednio do występu Damiana Warchoła w środowy wieczór, to trzeba powiedzieć, że piłkarz Trójkolorowych mógł spokojnie pokusić się o hat-tricka. Jednak jasno trzeba zaznaczyć, że w większości sytuacji, w których piłka nie znalazła drogi do bramki po jego uderzeniach, sam zawodnik zachowywał się wzorowo, ale między słupkami świetnie spisywał się Dawid Arndt.

Nerwowy początek, nerwowa końcówka
Zaczynając od końca, to jasne wydaje się to, że rzut karny dla Chrobrego zmienił obraz końcówki spotkania, w której głogowianie zdominowali piłkarzy WKS-u. Więc ostatecznie na nerwową końcówkę, jest to całkiem logiczne wytłumaczenie, ale pierwsza odsłona rywalizacji przyniosła swego rodzaju zaskoczenie. Miejscowi dość niespodziewanie zaczęli dominować nad podopiecznymi Ante Simundzy. Ostatecznie, żadne z potencjalnych zagrożeń nie zmieniło się w zdobycz bramkową dla drużyny trenera Becelli, a po strzeleniu gola na 1:0 Trójkolorowi zaczęli przejmować kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Jednak takie za głębokie cofanie się, kończyło się już w tym sezonie wyciąganiem piłki z sieci. Dobrze, że tym razem udało się tego uniknąć.
Stałe fragmenty dotychczasową zmorą
Ciężko bezpośrednio uznać gola strzelonego przez drużynę Chrobrego za minus, bo to była zdecydowanie sytuacja meczowa, która zdarza się często. Jednak jak przyjrzymy się, w jaki sposób wrocławianie tracą bramki w trwającej kampanii, to jest coś na rzeczy. W Głogowie Trójkolorowi kapitulowali po raz siódmy w tym sezonie. Ponad połowa zdobyczy bramkowych rywali, ucieka się do stałych fragmentów gry. Trzykrotnie Michał Szromnik został pokonany strzałem z jedenastego metra, a raz po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Tylko trzy bramki przeciwnicy zdobywali z gry. Warto też zaznaczyć, że Śląsk jest drużyną, przeciwko której najczęściej wykonywane są wznowienia z narożnika. Wiadomo, tylko raz dali się zaskoczyć, ale liczba średnio 9,5 rzutów rożnych na mecz powinna dawać do myślenia. Oczywiście w wielu sytuacjach, w których podopieczni słoweńskiego szkoleniowca byli zmuszeni do wyciągnięcia piłki z siatki, po prostu brakowało szczęścia, ale ta łatwość dochodzenia do stałych fragmentów przez kolejne zespoły mierzące się ze Śląskiem, jest rzeczą, na którą trzeba zwrócić uwagę.

Trzy punkty z delegacji, potrzebne jak tlen
Za wydarzenie meczu trzeba uznać jego rezultat. Śląsk wreszcie zwycięski na wyjeździe. Przed meczem w Krakowie z Wisłą, komplet punktów przywieziony z delegacji był potrzebny wrocławianom jak tlen. Triumf w Głogowie pozwolił piłkarzom WKS-u wskoczyć na 3 miejsce w tabeli i w dobrych humorach przygotowywać się do hitu 7. kolejki I ligi. Pozostaje wierzyć i liczyć na to, że mecze rozgrywane na stadionach rywali, od środowej potyczki z Chrobrym przestaną sprawiać Trójkolorowym tyle trudności jak dotychczas i częściej będą wracać do Wrocławia z kompletem punktów.