Plusy i minusy po meczu z FC Sankt Gallen

16.08.2024 (21:00) | Kacper Cyndecki

fot.: Paweł Kot

Śląsk Wrocław wygrał z Sankt Gallen (3:2), jednak w dwumeczu było 4:3 dla Szwajcarów. Emocje nie milkną po tym meczu, a najczęściej podczas rozmów o czwartkowym spotkaniu padają cierpkie słowa w kierunku arbitra. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy ostatnie starcie Trójkolorowych.



 

Dobra dyspozycja skrzydłowych. 

Warto po meczu z Sankt Gallen docenić aktywnych i wchodzących w pojedynki jeden na jeden bocznych pomocników WKS-u. Matias Nahuel Leiva zagrał dobrze i było widać, że chciał wziąć na siebie grę Trójkolorowych. Hiszpan z argentyńskimi korzeniami był aktywny, wygrywał dużą ilość pojedynków. Z kolei na prawej stronie Śląsk grał bardzo mądrze. Piotr Samiec-Talar bardzo często schodził do środka i robił dużo miejsca dla Mateusza Żukowskiego, który nieustannie angażował się w ataki WKS-u. Efektem takiego zabiegu taktycznego była pierwsza bramka po centrze prawego obrońcy Trójkolorowych. Z kolei drugi gol udowadnia tezę, że Samiec-Talar schodził do środka pola karnego gości, bo właśnie w taki sposób strzelił gola na 2:1 dla Wojskowych.

Trzy gole w siedem minut. 

Jeśli jesteśmy już przy bramkach zdobytych przez Śląsk, to warto powiedzieć o tym, że WKS potrzebował zaledwie siedmiu minut na trzykrotne trafienie do siatki Sankt Gallen. Gdy po golu na 1:0 dla gości wydawało się, że losy tego dwumeczu są już przesądzone, Wojskowi dostąpili renesansu. Najpierw piłkę do siatki na wślizgu zapakował Petr Schwarz, po zaledwie minucie futbolówka znowu zatrzepotała w bramce Ati-Zigiego, a tym razem pięknym uderzeniem z pierwszej piłki po podaniu Matiasa Nahuela Leivy popisał się Piotr Samiec-Talar. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy kapitalnie z rzutu wolnego dośrodkował Petr Schwarz, a w polu karnym przyjezdnych efektownym szczupakiem popisał się Aleks Petkow i umieścił futbolówkę w siatce. Trójkolorowi przez te siedem minut byli tak naładowani, że gdyby tylko nie musieli schodzić do szatni, to trafiliby po raz czwarty, a może nawet piąty. 

Niezmordowany Petr Schwarz. 

Po czwartkowym spotkaniu na docenienie zasługuje postawa czeskiego pomocnika WKS-u, który zdobył pierwszą bramkę i zanotował asystę przy trafieniu na 3:1. Petr Schwarz grał na wysokiej intensywności, nieustannie biegał od pola karnego do pola karnego, pracował i odbierał piłki w środkowej strefie oraz wyprowadzał kontrataki Wojskowych. Niewątpliwie był to jeden z najlepszych meczów w wykonaniu 32-latka w barwach Trójkolorowych. 

Waleczność i zaangażowanie. 

Na pochwały nie zasługuje tylko Nahuel, Samiec-Talar i Schwarz, bowiem w tym meczu pracował cały zespół, który nie ustępował nawet na krok Szwajcarom i pokazał ogromną waleczność, jedność i zaangażowanie. Nawet grając w "dziesiątkę" wrocławianie dzielnie bronili dostępu do własnej bramki, a później po stracie kolejnych dwóch graczy i tak ekipa Jacka Magiery rzuciła się do ataku, co było bardzo heroiczne. Z pewnością po takim meczu drużynie należą się brawa. 

 

Brak kontroli nad pierwszą połową. 

Po takim meczu jak wczorajszy trudno jest szukać minusów niezwiązanych z poziomem sędziowania, jednak pierwsza połowa nie była idealna w wykonaniu Wojskowych. Ekipa Jacka Magiery dała się zdominować gościom i pozwoliła na trzy strzały celne przyjezdnych. Wrocławianie przebudzili się dopiero w końcówce pierwszej połowy i napełnili serca kibiców nadzieją, której przez większość pierwszych 45. minut mogło brakować. 

Sędziowskie kuriozum. 

Najgorętszym tematem po czwartkowym meczu jest oczywiście dyskusja na temat poziomu sędziowania. Niestety dla całego widowiska chorwacki arbiter nie utrzymał atmosfery tego spotkania, trzykrotnie wyciągnął czerowną kartkę, a żółty kartonik aż 10 razy (bardzo możliwe, że nawet więcej, bowiem napomnieniami obdarowywani byli także trenerzy WKS-u). Duje Strukan niewątpliwie nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii Śląska Wrocław. Chorwat oprócz masy kartek podchodził także trzykrotnie do monitora VAR, który zmieniał jego boiskowe decyzje. Najpierw arbiter anulował trafienie WKS-u na 1:0 po uderzeniu głową Sebastiana Musiolika i, prawdę mówiąc, do teraz nie wiemy, czego dopatrzył się tam sędzia, ale najprawdopodobniej było to nieprzepisowe zagranie Aleksa Petkowa. Strukan podbiegł do wozu przy okazji rzutu karnego dla Wojskowych, który został anulowany, a jego konsekwencją była druga żółta kartka dla kapitana Śląska. Trzecie użycie systemu wideoweryfikacji miało miejsce w końcówce spotkania, gdy sędziowie siedzący w wozie VAR uznali, że Nahuel nieprzepisowo zagrywał ręką. Esencją tej jedenastki było także wyrzucenie Hiszpana z boiska za przepychanki z graczami ze Szwajcarii. Niewątpliwie sędzia mógł lepiej poprowadzić te zawody i wprowadzać mniej nerwowej atmosfery, która z minuty na minutę wzrastała, zamiast maleć. A jak te kontrowersje sędziowskie wyglądały okiem eksperta?

- Ja tutaj w obu przypadkach nie widzę absolutnie próby wymuszenia. Kompletnie nie rozumiem tych decyzji sędziego, ponieważ sytuacja z Petkowem, tak jak powiedziałem wcześniej - jakiś kontakt na pewno jest. Być może nie jest to kontakt wystarczający na rzut karny i nie twierdzę, że to jest jedenastka. Natomiast twierdzę, że nie jest to próba wymuszenia rzutu karnego, co zapewne stwierdził również VAR, który wołał arbitra do monitora, a ten, ku zdziwieniu wszystkich i moim również, wyciąga drugą, żółtą kartkę dla zawodnika Śląska. To jest pierwsza niezrozumiała dla mnie decyzja sędziego. Natomiast druga jest bardziej złożona. Kontakt między zawodnikami również dla mnie nie jest próbą wymuszenia rzutu karnego. I pokazywanie czerwonej kartki zawodnikowi Śląska w takim momencie, w takiej sytuacji, za takie zdarzenie, również dla mnie jest absolutnie niezrozumiałą sytuacją. Więc bardzo, bardzo dziwne sędziowanie arbitra z Chorwacji. Wręcz powiedziałbym, że pewne interpretacje nieprzystające na poziomie UEFA

- powiedział były arbiter międzynarodowy - Adam Lyczmański w Radiu Wrocław. 


Parterem Śląsknetu podczas dwumeczu z St. Gallen jest Uniwer-Trans

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.