Plusy i minusy po meczu z Koroną
24.02.2025 (07:00) | Kacper Cyndeckifot.: Rafał Sawicki
Śląsk nie wywiózł punktów z Kielc, bowiem przegrał z Koroną (0:2). Trójkolorowi odbili się od świętokrzyskiej ściany i w smutnych nastrojach wrócili do Wrocławia. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym Kacper Cyndecki podsumuje sobotnie starcie WKS-u. Jakie są plusy i minusy spotkania z Koroną?
Plusy nie istnieją.
Po takim meczu jak ten z Koroną trudno jest szukać plusów lub jakiegokolwiek optymizmu. Wrocławianie grali w bardzo powolny, przewidywalny sposób. Na dodatek nie potrafili stworzyć sobie dobrych okazji pod bramką kielczan. Wojskowi po prostu "nie dojechali do Kielc" po dobrym starciu z Widzewem (3:0). Nie mam pojęcia, co zadziało się w głowach Trójkolorowych przez ten tydzień, ale na pewno nie powinno to tak wyglądać. Z reguły drużyna, która wreszcie się przełamie, wygra, powinna zostać tym napędzona. Śląsk powinien złapać wiatr w żagle i wkroczyć w spotkanie z Koroną z dobrą energią i odpowiednią dawkę motywacji. Ewidentnie Śląsk ma problemy mentalne, nad którymi do tej pory nikt nie jest w stanie zapanować.
Tomasso Guercio, czyli antybohater sobotniego meczu.
Po starciu z Koroną Kielce, jako jednego z głównych winowajców porażki można uznać Tommaso Guercio. Prawy obrońca był bardzo niepewny w defensywie oraz łatwo dawał się omijać Mariuszowi Fornalczykowi. Skrzydłowy kielczan sprowadzał bardzo dużo zagrożenia pod bramkę WKS-u właśnie przez słabą grę Guercio. Były gracz akademii Interu Mediolan zawinił mocno przy pierwszym golu dla Korony w sobotnim meczu. Piłkarz Śląska był pasywny w ataku Fornalczyka, który dograł idealnie w kierunku Adriana Dalmau, który zapakował futbolówkę do siatki Trójkolorowych.
Słaba gra ofensywna.
Gdy Śląsk stracił bramkę na 0:1 wszyscy myśleli, że WKS od razu po zmianie stron zacznie atakować gospodarzy, jednak ujrzeliśmy zgoła inny obrazek. Kielczanie na początku drugiej połowy zaczęli mocno napierać i zdecydowanie przygasili zapędy Wojskowych.
Cała gra ofensywna drużyny trenera Ante Simundzy w spotkaniu z Koroną była bardzo słaba. Wrocławianie grali powoli, niepłynnie, cały mecz wydawał się dość nudny. Śląsk miał mało dobrych okazji strzeleckich oraz na próżno było szukać strzałów ze strony napastników Wojskowych.
Przed Śląskiem trudny czas.
Wrocławianie tą porażką z Koroną mocno utrudnili sobie walkę o utrzymanie, bowiem następne cztery mecze, to spotkania głównie z zespołami z górnej połowy tabeli. Wojskowi będą mierzyć się z Legią, Lechem, Pogonią i Stalą, która oczywiście nie zalicza się do grona czołowych drużyn w Ekstraklasie, ale jest bezpośrednim rywalem w walce o ligowy byt. Ekipa Ante Simundzy musi sukcesywnie zdobywać punkty, bowiem do bezpiecznej lokaty brakuje im obecnie dziewięciu oczek, a oczywiście ta liczba może wzrastać, bowiem rywale z dołu tabeli także będą punkować.
-Wierzę w osiągnięcie tego celu. Inne podejście nie jest dobre. Musimy być konsekwentni
-powiedział na konferencji pomeczowej Ante Simundza.