Plusy i minusy po meczu z Miedzią Legnica

11.08.2025 (18:30) | Marcin Sapuń

fot.: Dawid Kokolski

Śląsk Wrocław w piątkowy wieczór wygrał 3:1 z Miedzią Legnica. To drugie zwycięstwo z rzędu podopiecznych trenera Simundzy. Jakie dostrzegamy plusy i minusy po meczu przyjaźni? Zapraszamy do lektury i komentarzy. 



 

Samiec-Talar dokłada kolejne liczby 

Patrząc po statystykach, trzeba przyznać, że skrzydłowy jest w niezłym gazie. Samiec-Talar przeciwko Miedzi zdobył bramkę i był to czwarty mecz w tym sezonie, w którym zawodnik miał udział przy bramce dla Śląska Wrocław. Wcześniej przeciwko Wieczystej oraz Ruchowi zanotował asystę, a w spotkaniu ze Stalą wywalczył rzut karny. Tym samym w klasyfikacji kanadyjskiej 23-latek ma już trzy punkty i na pewno nie jest to jego ostatnie słowo. 

Guercio jako asystent 

Jednym z głównych aktorów piątkowego spektaklu na Tarczyński Arenie był Tommaso Guercio. Boczny obrońca zanotował dwie asysty - najpierw przy golu wyżej wspomnianego Samca-Talara, a w drugiej połowie przy trafieniu Przemysława Banaszaka, który wyprowadził Wojskowych na prowadzenie. To nie wszystko, bo 20-latek zakończył mecz z jeszcze trzema kluczowymi podaniami i wykonał też dobrą pracę w defensywie, co na pewno mogło się podobać kibicom WKS-u. 

Cieszę się także z dwóch asyst, które zaliczyłem. Indywidualne liczby zawsze cieszą, ale muszę powiedzieć, że to była przede wszystkim wygrana zespołowa. Naprawdę to było piękne zwycięstwo całej drużyny. W kolektywie każdy dał z siebie wszystko – zarówno ci, którzy zaczęli mecz w pierwszej jedenastce, jak i ci, którzy weszli z ławki rezerwowych. Naprawdę jestem bardzo zadowolony z naszego występu

- powiedział Guercio po wygranej z Miedzią. 

Zabójcza końcówka w wykonaniu wrocławian

Wrocławianie od 53. minuty grali w przewadze, po tym jak drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Bartosz Kwiecień. Podopieczni Ante Simundzy trochę się męczyli, ale w końcu w ostatnim kwadransie zmienili bieg na wyższy i dopięli swego, czego efektem były dwa trafienia - Banaszaka w 78. minucie oraz Ortiza w 90. minucie. 

Co ciekawe, za kadencji słoweńskiego szkoleniowca Trójkolorowi zawsze wygrywają, strzelając co najmniej trzy gole - tak było wcześniej w spotkaniach z Widzewem Łódź, Stalą Mielec, Lechem Poznań, Cracovią, Zagłębiem Lubin i Ruchem Chorzów. 

Uciekła gdzieś koncentracja

Śląsk musi być bardziej skoncentrowany pod koniec pierwszej lub drugiej połowy. W meczu z Miedzią po golu Samca-Talara niewiele wskazywało na to, że oba zespoły zejdą do szatni przy wyniku remisowym, a tak się jednak stało. Legniczanie po składnej akcji wyrównali i zaraz po trafieniu, sędzia zakończył pierwsze 45 minut. Wojskowi muszą być bardziej skoncentrowani, bo to nie pierwszy taki przypadek, w ostatnim czasie, gdy w końcowych fragmentach następuje tzw. zwolnienie blokady, które rywale wykorzystują w sposób bezlitosny. - Pod koniec pierwszej połowy byliśmy zbyt pasywni, straciliśmy agresję. To się zemściło i straciliśmy gola - mówił na pomeczowej konferencji Ante Simundza. 

Druga wygrana z rzędu

Po raz pierwszy od marca Śląsk Wrocław wygrał dwa kolejne spotkania. Wojskowi po zwycięstwach z Ruchem i Miedzią złapali serię, o której mówił na konferencjach prasowych trener Simundza. To bardzo ważne m.in. pod kątem mentalnym, a istotny jest również fakt, że są dwie przekonujące wygrane - sześć goli strzelonych i tylko dwa stracone. 

Teraz przed Wojskowymi aż trzy mecze wyjazdowe - z Odrą Opole, Chrobrym Głogów i Wisłą Kraków. Fani liczą na to, że seria zwycięstw będzie zwiększać się z każdym kolejnym tygodniem, a punktować trzeba jeśli myśli się o jak najkrótszym czasie, spędzonym w I lidze. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.