Plusy i minusy po meczu z Ruchem Chorzów

05.08.2025 (08:00) | Kacper Cyndecki

fot.: Dawid Kokolski

Śląsk w niedzielę odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie I ligi. Wojskowi pokonali Ruch Chorzów (3:1) i zagrali dobry mecz pod każdym względem. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumujemy starcie Trójkolorowych. Jakie są plusy i minusy spotkania z chorzowską drużyną?



 

Bardzo dobra gra w środkowej strefie. 

Przede wszystkim po niedzielnym meczu można pochwalić tercet grający w środku pola, czyli Patryka Sokołowskiego, Jakuba Jezierskiego oraz Besera Halimiego. Każdy z tych zawodników bardzo dobrze odegrał swoją rolę. Sokołowski zabezpieczał tyły, gwarantował asekurację. Jezierski dobrze odnajdywał się w małej grze. Z kolei Halimi miał udział przy każdej bramce zdobytej przez WKS. Ofensywny pomocnik najpierw świetnie zachował się, gdy dostał piłkę przed polem karnym gości i odegrał ją do Piotra Samca-Talara, który odnalazł Jehora Szarabure, a Ukrainiec umieścił futbolówkę w siatce, otwierając tym samym wynik spotkania. Następnie Halimi znakomicie dograł do Marca Llinaresa, a Hiszpan otworzył później drogę do siatki dla Przemysława Banaszaka. Przy kolejnej akcji bramkowej były reprezentant Kosowa zaliczył bezpośrednią asystę. 30-latek idealnie odnalazł Przemysława Banaszaka za pomocą podania prostopadłego, a napastnik nie zawahał się w sytuacji sam na sam z golkiperem Ruchu i strzelił drugiego gola w tym meczu. Tak prezentują się statystyki Besera Halimiego ze spotkania z chorzowską ekipą:

(statystyki pochodzą z aplikacji Sofascore)

Mariusz Malec zagrzał sobie miejsce w pierwszym składzie na stałe?

Kolejnym graczem, który dobrze się zaprezentował w starciu z Niebieskimi był Mariusz Malec. Nowy środkowy obrońca Śląska świetnie przewidywał zamiary rywali i zawsze był w odpowiednim miejscu. Dodatkowo świetnie grał na wyprzedzenie i dysponował całkiem niezłym przyspieszeniem na pierwszych metrach, co powodowało, że często wygrywał pojedynki o piłkę z graczami z Chorzowa. Oprócz tego dosyć pewnie radził sobie z futbolówką przy nodze podczas ataku pozycyjnego i nie bał się ruszyć z ofensywną szarżą w bocznym sektorze boiska. Ogólnie rzecz biorąc jego występ trzeba zaliczyć jako pozytywny.

Dobrze zgrana formacja ofensywna. 

Zmiany trenera Ante Simundzy w ataku również przyniosły zadowalające efekty. Do składu wskoczył Jehor Szarabura i już po minucie od pierwszego gwizdka arbitra udowodnił, że zasłużył na szansę od szkoleniowca Trójkolorowych. Skrzydłowy rewelacyjnie zachował się w sytuacji podbramkowej, kiedy dostał podanie od Samca-Talara i z łatwością zdobył premierową bramkę w barwach Wojskowych. Ukrainiec dysponuje znakomitą dynamiką, jest wulkanem energii, który nie ma zamiaru odstępować rywala nawet na krok. Po niedzielnym meczu z pewnością można odnieść wrażenie, że 21-latek na stałe zagości w pierwszym składzie Śląska. W meczu z Ruchem dobrze dysponowany był także Piotr Samiec-Talar oraz Przemysław Banaszak, który ustrzelił dublet. Napastnik WKS-u pokazał kibicom z Wrocławia, że jest do bólu skuteczny i potrafi odnaleźć się zarówno w grze z kontrataku jak i podczas ataku pozycyjnego.

 

Słabe wejście na boisko Arnau Ortiza. 

W meczu z Ruchem po stronie Śląska grało praktycznie wszystko, jednak znalazły się także minusy tego spotkania, a jednym z nich jest wejście na plac gry Arnau Ortiza. Hiszpan dał bardzo słabą zmianę i pokazał, dlaczego rozpoczął starcie z chorzowianami na ławce rezerwowych. 23-latek wyglądał jak egoistyczny "jeździec bez głowy", zupełnie nie patrzył na to, gdzie ustawieni są koledzy z zespołu, nieustannie biegł z indywidualnymi rajdami, które z reguły kończyły się niepowodzeniem. Niejednokrotnie wściekły na Hiszpana był Damian Warchoł, bowiem napastnik oczekiwał w polu karnym Ruchu na podanie od skrzydłowego, jednak ani razu Ortiz nie zagrał do kolegi. Niewątpliwie były gracz Girony chciał udowodnić, że zasługuje na grę od pierwszej minuty, ale uzyskał odwrotny efekt i pokazał, dlaczego siedzi na ławce. A jak trener Ante Simundza ocenia występ Hiszpana?

- Pokazał duże zaangażowanie. Zaczyna robić to, w czym jest naprawdę dobry

- powiedział na konferencji pomeczowej szkoleniowiec Śląska. 

Zbyt łatwa strata bramki. 

Do idealnego meczu Wojskowym zabrakło tylko czystego konta, którego nie udało się zachować, bowiem do siatki Michała Szromnika piłkę po kontrataku Ruchu wpakował Denis Ventura. Słowak dobrze odnalazł się przed polem karnym Śląska i plasowanym strzałem po ziemi pokonał golkipera WKS-u. Wrocławianom zabrakło zawodnika, który zablokowałby strzał gracza z Chorzowa i ekipa trenera Dawida Szulczka złapała kontakt.

Pożegnanie Mariusza Pawelca.

We Wrocławiu, oprócz meczu, mieliśmy także pewne ważne dla klubu wydarzenie, bowiem w niedzielę pożegnano bardzo ważnego piłkarza dla historii klubu - Mariusza Pawelca. Środkowy obrońca w barwach Śląska zagrał w 336 meczach. Przed meczem z Ruchem 39-latek ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery, a kibice pożegnali go owacją na stojąco oraz głośnymi brawami. Pawelec otrzymał także uroczystą koszulkę od prezesa WKS-u - Michała Mazura.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.