PNK: Burzliwy mecz przy Oporowskiej
13.09.2025 (14:55) | Adam Paliszek-Saładygafot.: Miłosz Ślusarenko
W deszczowej scenerii przy Oporowskiej Rekord Bielsko-Biała pokonał Śląsk Wrocław 0:1. O wyniku przesądził rzut karny Julii Dereń w 61. minucie, a drugą połowę zdominowały emocje: trzy czerwone kartki oraz aż dziewięć minut doliczonego czasu.
Zawodniczki Rekordu rozpoczęły grę od środka, a po stronie Śląska po raz pierwszy w sezonie w wyjściowej jedenastce wystąpiły bliźniaczki Buś. Przez pierwsze minuty rządził chaos w środku pola – wymiany ciosów, szybkie odbiory, równie szybkie straty.
Już w 6. minucie huknęła Wróblewska – po kilku podaniach przed szesnastką przymierzyła tuż obok spojenia. Chwilę później, gdy deszcz na moment ustał, odpowiedział Rekord: Julia Gutowska po minięciu dwójki rywalek kropnęła w środek bramki, a Błaszczyk złapała piłkę pewnym chwytem. Najlepszą okazję przed przerwą miał jednak Śląsk: Natalia Sitarz po kapitalnym prostopadłym podaniu znalazła się sam na sam z Ptaszek, ale z ostrego kąta przestrzeliła. W 15. minucie Sitarz jeszcze główkowała po dokładnym dośrodkowaniu Jędrzejewskiej – za lekko, by zaskoczyć bramkarkę.
Po drugiej stronie boiska zdarzały się momenty nerwowości – w 18. minucie Błaszczyk miała problem z chwytem po podaniu ze środka i tylko na moment wypuściła piłkę, co skończyło się strachem bez konsekwencji. Gutowska w 20. minucie znów szukała długiego rogu, myląc się o centymetry. Śląsk odpowiedział w 28. minucie: Gec dopadła do dośrodkowania Jędrzejewskiej z lewej flanki, lecz uderzyła niecelnie. W 30. minucie zrobiło się gorąco w polu karnym Rekordu – po zbyt lekkim podaniu do bramkarki Ptaszek musiała wybijać spod nóg Sitarz, która tylko czekała, by huknąć do pustej siatki.
Końcówka pierwszej połowy to oblężenie po stałych fragmentach gości. W 38. minucie po kontrze Rekordu i rzucie rożnym w szesnastce zrobiło się gęsto, Gulec doszła do strzału z bliska, ale Błaszczyk zanotowała efektowną paradę. Emocje rosły – żółte kartki obejrzały Gutowska i Sokołowska, a w 42. minucie po serii niepewnych interwencji Gutowska huknęła nad poprzeczką. Tuż przed przerwą Sitarz jeszcze raz spróbowała z dystansu – za lekko. Do szatni – 0:0, mecz na styku, sporo niedokładności i wrażenie, że jeden błąd może wszystko rozstrzygnąć.
Po przerwie Śląsk ruszył odważnie. W 46. minucie po dośrodkowaniu Guzik z prawej strony, Gec zamykała akcję, a Ptaszek zdołała sparować piłkę na bok. Chwilę potem wrocławianki znalazły się w tarapatach: Daria Sokołowska w 50. minucie obejrzała drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną, i od tej chwili gospodynie grały w dziesiątkę.
W 59. minucie przyszła akcja meczu. Po wrzutce Rekordu w pole karne Martyna Buś w walce o pozycję popchnęła rywalkę, a sędzina bez wahania wskazała na „wapno”. Posypały się jeszcze żółte kartki za dyskusje, po czym Dereń w 61. minucie uderzyła pewnie z jedenastu metrów w lewo – Błaszczyk rzuciła się w przeciwną stronę. 0:1 dla Rekordu.
Najbliżej drugiego gola były w 68. minucie: po centrostrzale Zgody piłka zadrżała na poprzeczce, a stadion zbiorowo wstrzymał oddech. Śląsk odpowiadał pojedynczymi zrywami – w 70. minucie Szkwarek odczytała groźną akcję z lewej i wślizgiem ugasiła pożar. Nerwy kipiały: Sowa dostała żółtą, a w 76. minucie Wróblewska przymierzyła z ponad 35–40 metrów z wolnego.
Kulminacja nastąpiła w 77. minucie: Zgoda wślizgiem trafiła w nogi Martyny Buś, po czym obejrzała bezpośrednią czerwoną kartkę. Mecz wyrównał się liczebnie, a chwilę później Śląsk złapał wiatr w żagle. Białoszewska dała impuls na lewej flance, lecz w 80. minucie jej dośrodkowanie wylądowało w koszyczku bramkarki. W 82. minucie po rajdzie Wróblewskiej i jej płaskiej wrzutce Białoszewska dopadła do piłki na 10. metrze, ale przyłożyła nieczysto i futbolówka minęła słupek.
Niestety dla gospodyń, w 83. minucie wydarzyła się kolejna katastrofa: Białoszewska za niebezpiecznie wysoko uniesioną nogę w starciu z obrończynią Rekordu obejrzała czerwoną kartkę. Chwilę później Martyna Buś została zmieniona przez Karolinę Iwaśko, a końcówkę Śląsk rozgrywał w stanie skrajnego osłabienia – po kontuzji Iwaśko wrocławianki kończyły… w ósemkę.
Sędzina doliczyła aż 9 minut. W kolejnej akcji Wróblewska huknęła z daleka – róg dla Śląska. Minutę później w polu karnym Rekordu pojawiła się nawet Błaszczyk, w zamieszaniu przy wznowieniu zobaczyła żółtą kartkę. Ostatnie słowo mogła powiedzieć Sitarz, lecz finałowy strzał minął bramkę. Rekord dowieźć potrafił i zabrał do Bielska-Białej pełną pulę.
WKS Śląsk Wrocław – Rekord Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
Dereń (K) 61’
WKS Śląsk Wrocław: Błaszczyk – Gec, Marcelina Buś (Szkwarek 56’), Piksa (Białoszewska 66’), Sokołowska, Wróblewska, Martyna Buś (Iwaśko 83’), Żurek, Jędrzejewska, Guzik, Sitarz.
Rekord Bielsko-Biała: Ptaszek – Glinka, Sowa, Sikora, Dereń, Bednarek, Niesłańczyk, Jendrzejczyk, Gulec, Długokęcka, Gutowska.
Żółte kartki: Gutowska 39’ (Rekord), Sokołowska 41’ (Śląsk), Martyna Buś 59’ (Śląsk), Sowa 75’ (Rekord), Błaszczyk 90+5’ (Śląsk), Sitarz 90+10’ (Śląsk).
Czerwone kartki: Sokołowska 50’ (druga żółta, Śląsk), Zgoda 77’ (bezpośrednia, Rekord), Białoszewska 83’ (bezpośrednia, Śląsk).