Podsumowanie 28. kolejki ekstraklasy

04.05.2021 (16:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/11/stadion_5faa69902e20d.jpg

fot.: Łukasz Maślanka

Majówkowa 28. kolejka ekstraklasy była rozciągnięta aż na pięć dni i zaowocowała kilkoma bardzo ważnymi wynikami na górze oraz samym dole tabeli. Zapraszamy do lektury podsumowania zakończonej wczoraj serii gier.



 

Już pierwszy mecz tej kolejki, rozgrywany nietypowo w środę z uwagi na udział Rakowa Częstochowa w finale Pucharu Polski, przyniósł rozstrzygnięcie walki o mistrzostwo Polski. Drużyna trenera Marka Papszuna potrzebowała zwycięstwa w Białymstoku, by utrzymać szansę na złote medale, w końcówce zmarnowała jednak kapitalną okazję po akcji Jakuba Araka i skończyło się remisem 0:0. Jagiellonia po raz drugi z rzędu zakończyła mecz ligowy bez zdobytej bramki, a częstochowianie na trzy doby zepchnęli Pogoń z pozycji wicelidera.

Ligowy piątek rozpoczął się w Płocku, gdzie Wisła podejmowała Lechię Gdańsk. Biało-zieloni szybko objęli prowadzenie po niepotrzebnym faulu w polu karnym Jakuba Rzeźniczaka i kolejnej bramce z jedenastu metrów Flavio Paixao. Później karnego po drugiej stronie boiska zmarnował Mateusz Szwoch, który obił słupek, płocczanie postawili się jednak faworytowi i doprowadzili do wyrównania po pierwszej od trzech miesięcy bramce Dawida Kocyły. W ostatnim kwadransie dwa decydujące ciosy zadali gdańszczanie i to oni zgarnęli bardzo ważny komplet punktów.

Tego samego dnia wieczorem, Śląsk podejmował Zagłębie Lubin. Zapowiadające się bardzo interesująco nie tylko ze względu na bezpośrednią konfrontację rywali do miejsca w pucharach derby solidnie jednak rozczarowały. Oba zespoły nie stworzyły sobie praktycznie żadnych dogodnych sytuacji bramkowych, a największe emocje wzbudziła sytuacja już po końcowym gwizdku. Sasa Balić bardzo ekspresyjnie protestował wobec zakończenia meczu w momencie, gdy jego zespół był w posiadaniu piłki, a sędzia Mariusz Złotek słusznie ukarał go czerwoną kartką.

Większe emocje miał zagwarantować już początek sobotniego tryptyku z ekstraklasą, klasyk Legii Warszawa z Wisłą Kraków również pozostawił jednak dużo do życzenia. Bliżej zwycięstwa był nowy-stary mistrz Polski, który dwukrotnie poważnie zagroził bramce Mateusza Lisa po strzałach Tomasa Pekharta, kolejny raz świetnie dysponowany golkiper krakowian nie dał się jednak zaskoczyć. Dla Białej Gwiazdy był to już szósty z rzędu ligowy występ bez wygranej.

W Szczecinie mecz Pogoń – Warta pod znakiem niesamowitej nieskuteczności Portowców. Zaczęło się już w jednej z pierwszych akcji od pudła Rafała Kurzawy z trzech metrów. W końcówce świetnych okazji nie wykorzystywali również Luka Zahović i Kamil Drygas, wówczas na tablicy świecił się już jednak wynik 1:1. Beniaminek kolejny raz zaskoczył faworyta obejmując prowadzenie w 54. minucie po fantastycznym strzale niekwestionowanej gwiazdy zespołu Makany Baku, sześć minut później punkt do wyrównania doprowadził jednak Kurzawa, który co prawda na raty, ale wbił piłkę do siatki Adriana Lisa.

Sobotę wieńczyła konfrontacja Lecha Poznań ze Stalą Mielec, w której przez 80 minut nic nie zapowiadało takich emocji, jakich świadkami staliśmy się w samej końcówce. Faworyt długo bił głową w mur, jednak kiedy objął prowadzenie po strzale z dystansu Tymoteusza Puchacza, nikt rozsądny nie przewidziałby, że może zostać tego dnia z pustymi rękami. A jednak. Stal załatwiła ustępującego wicemistrza… autami – tuż przed końcem regulaminowego czasu własnego bramkarza pokonał Wasyl Kraweć, a w ostatniej akcji bezcenne punkty piłkarzom Włodzimierza Gąsiora zapewnił Jonathan de Amo. Bilans Macieja Skorży po 4 meczach na ławce Lecha to… zwycięstwo i 3 porażki.

Po sobotniej wygranej Stali i niedzielnym triumfie Rakowa w finale Pucharu Polski, jeszcze ciekawiej zapowiadał się pierwszy poniedziałkowy mecz pomiędzy Piastem a Podbeskidzie. Górale pozostawali jedyną drużyną w tym sezonie bez wyjazdowego triumfu, ale wobec trzech punktów straty do mielczan nie mogli sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Cud się jednak nie wydarzył, a wygraną znacznie przybliżającą do europejskich pucharów Piast zawdzięcza niesamowitej formie Jakuba Świerczoka. Napastnik gospodarzy po świetnej indywidualnej akcji i precyzyjnym strzale ustrzelił dublet, dzięki czemu w tym sezonie ma już 14 trafień, a dużą część jesieni stracił przecież z powodów zdrowotnych.

W ostatnim meczu kolejki Cracovia pokonała Górnika po akcji rodem z Play Station. Już w 3. minucie podopieczni trenera Michała Probierza kilkoma szybki podaniami na jeden kontakt przedostali się ze środka pola pod bramkę rywala, a trafienie na wagę kompletu punktów i pewnego utrzymania dla Pasów zanotował Sergiu Hanca. Cracovia dominowała w pierwszej połowie, w drugiej bliski nawet odwrócenia losów spotkania był Górnik, jego najmocniejszą stroną od dawna nie jest jednak skuteczność. Zabrzanie mają na koncie najdłuższą w lidze, siedmiomeczową serię bez wygranej, a z poprzedniego kompletu punktów w roli gościa cieszyli się jeszcze na początku grudnia.

Środa, 28 kwietnia

Jagiellonia Białystok 0-0 Raków Częstochowa

Piątek, 30 kwietnia

Wisła Płock 1-3 Lechia Gdańsk

Kocyła 74' - Paixao (k.) 6', Kopacz 81', Ceesay 90+5'

Śląsk Wrocław 0-0 Zagłębie Lubin

Sobota, 1 maja

Legia Warszawa 0-0 Wisła Kraków

Pogoń Szczecin 1-1 Warta Poznań

Kurzawa 60' - Baku 54'

Lech Poznań 1-2 Stal Mielec

Puchacz 80' - Kraweć (s.) 89', de Amo 90+6'

Poniedziałek, 3 maja

Piast Gliwice 2-0 Podbeskidzie Bielsko-Biała

Świerczok 44', 57'

Cracovia 1-0 Górnik Zabrze

Hanca 3'

ZOBACZ też: Jak kupić bilet na mecz ze Stalą?