Pogoń 2:1 Śląsk. Jeden błysk to za mało (RELACJA)

21.11.2021 (17:02) | Adam Osiński
uploads/images/2021/11/KoPa_PogSzcze_SlaWro_21_11_2021-11_619a7feb7bc42.jpg

fot.: Paweł Kot

Śląsk przegrał w Szczecinie 1:2 (0:0). Dla gospodarzy gole zdobyli Luka Zahović i Michał Kucharczyk, dla WKS-u – Rafał Makowski po wrzutce Dino Stigleca. Wrocławianie zrobili za mało, by wywieźć z trudnego terenu choćby punkt.



 

Trener Magiera uznał, że zespół potrzebuje wstrząsu po meczach, w których oddawał rywalom punkty w ostatnich sekundach, i zamieszał nieco ze składem. Absencję Mateusza Praszelika wymusiła kontuzja ze spotkania z Jagiellonią, ale Lewkot, Garcia i Pich przegrali po prostu rywalizację. Nieobecnych zastąpili Bejger, Stiglec, Schwarz i Sobota. Największą niespodziankę stanowiło jednak pozostawienie na ławce Szromnika i danie szansy Putnockiemu.

Wstrząsu na boisku nie było jednak widać. Śląsk był apatyczny. Próbował grać od swojej bramki krótkimi podaniami, ale był bezradny wobec wysokiego pressingu Portowców i błyskawicznie tracił piłkę. W efekcie gra toczyła się tylko na połowie wrocławian, którzy już w 4. minucie mieli furę szczęścia, że nie stracili gola. Po dośrodkowaniu Jeana Carlosa niepilnowany w polu karnym Sebastian Kowalczyk źle przyjął jednak piłkę. W pierwszej połowie Matus Putnocky obronił dwa strzały Kacpra Kozłowskiego i uderzenie z dystansu Rafała Kurzawy.

WKS po raz pierwszy pod bramką Dante Stipicy pojawił się po ponad 20 minutach. I paradoksalnie ten wypad zaowocował najlepszą sytuacją dla obu drużyn. Po wymianie kilku podań przed polem karnym Rafał Makowski odegrał piłkę do Petra Schwarza, a ten z kilkunastu metrów lewą nogą uderzył w poprzeczkę.

Po zmianie stron Śląsk sprezentował dobrą okazję Luce Zahoviciowi. Makowski stracił piłkę przed własną szesnastką, źle ustawił się Verdasca i Słoweniec stanął przed szansą, lecz strzelił z ostrego kąta obok bramki. Ale po dwóch minutach już się nie pomylił. Lekkomyślnie, do nikogo zagrywał Sobota, piłka trafiła do Kurzawy, który zagrał między obrońców, a Zahović podciął piłkę nad bramkarzem Śląska.

Dla wrocławian wstrząsem okazał się dopiero stracony gol, bo Pogoń z prowadzenia cieszyła się zaledwie minutę. Ciężar wziął na siebie Makowski, który świetnie rozegrał akcję w środku pola, podał na lewo do Stigleca, wbiegł w tempo w pole karne i po wrzutce Chorwata głową wbił piłkę do siatki.

Po godzinie gry obaj trenerzy szukali nowych rozwiązań. W Śląsku szansę dostali Łyszczarz i Pich. Ten drugi złym podaniem zepsuł dobrze zapowiadający się kontratak, a po kilku chwilach dwaj rezerwowi – Grosicki i Kucharczyk – dali gospodarzom prowadzenie. Ten pierwszy asystował przy biernej postawie Janasika, a drugi z bliska wbił piłkę, wykorzystując złe ustawienie Verdaski. A problem wziął się tu od złego wznowienia gry przez Putnockiego.

W końcówce Śląsk przesunął nieco ciężar gry na połowę Pogoni, ale nie wykreował żadnej dogodnej okazji, by pokusić się o wyrównującego gola, i przegrał czwarty mecz w lidze.

Pogoń – Śląsk 2:1 (0:0)

Strzelcy: Zahović 53’ Kucharczyk 75’ – Makowski 54’

Pogoń: Stipica – Bartkowski, Kostas, Zech, Mata, Dąbrowski, Kozłowski (71 Łęgowski), Kowalczyk (84 Parzyszek), Carlos (62 Grosicki), Kurzawa (84 Drygas), Zahović (71 Kucharczyk)

Śląsk: Putnocky – Verdasca, Golla, Bejger, Stiglec (88 Garcia), Mączyński, Makowski (62 Łyszczarz), Janasik (88 Zylla), Schwarz (84 Quintana), Sobota (62 Pich), Exposito

Żółte kartki: Makowski, Exposito

Sędziował: Paweł Raczkowski

Widzów: 6990

ZOBACZ też: Makowski: Nie tak to miało wyglądać