Pokaz siły w Krakowie (RELACJA)

23.10.2021 (22:00) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/10/erikporzucek_616bf5907bd87.png

fot.: Mateusz Porzucek

Ależ to był piękny wieczór przy Reymonta w Krakowie. Śląsk potwierdził swoją wyższość i urządził sobie w dawnej stolicy Polski huczną zabawę, strzelając aż 5 goli. Hat-trickiem popisał się Erik Exposito, a po bramce dołożyli Diogo Verdasca i Marcel Zylla. Tego spotkania nie zapomnimy jeszcze długo po ostatnim gwizdku.



 

W porównaniu do poprzedniego spotkania z Rakowem trener Jacek Magiera desygnował jedenastkę upiększoną o 2 zmiany. W defensywie w miejsce Łukasza Bejgera wskoczył Diogo Verdasca, a na lewym wahadle pojawił się Dino Stiglec, który zastąpił Victora Garcię.

Od pierwszego gwizdka sędziego Piotra Lasyka zobaczyliśmy, że nikt w Krakowie nie ma zamiaru odpuszczać nogi. Zaczęło się od niezłej akcji gospodarzy, na co odpowiedział Śląsk szybkim przeniesieniem się pod przeciwne pole karne, ale to Wiślacy zwęszyli swoją szansę w 5. minucie, gdy zamieszanie w polu karnym wrocławian próbował zrobić Piotr Starzyński. Zostało to zażegnane przez blok defensywny gości.

MAGIK EXPOSITO

To, co stało się w 8. minucie spotkania, wprawiło w ekstazę zgromadzonych w Krakowie kibiców Śląska. Krzysztof Mączyński świetnie zagrał górą do Mateusza Praszelika, który obsłużył prostopadłym podaniem Erika Exposito. Hiszpan lekką podcinką pokonał próbującego interweniować Mikołaja Biegańskiego, a sytuację starał się wyratować jeszcze Matej Hanousek, który wbił futbolówkę siłą własnego rozpędu do siatki. Śmiało możemy powiedzieć, że była to firmowa akcja zielono-biało-czerwonych. Znakomicie zrozumiał się duet Praszelik-Exposito, co przyniosło szybkie otwarcie przy Reymonta.

Śląsk jednak nie miał zamiaru zabierać nogi z pedału gazu, bo kilka minut później groźny strzał oddał znów hiszpański napastnik. Nic jednak nie zapowiadało tego, że wrocławski „Zorro” jeszcze przed upływem kwadransa ukąsi po raz drugi. A zrobił to w swoim stylu – krótkie prowadzenie piłki przed polem karnym, moment zastanowienia i piękny techniczny strzał lewą nogą przy słupku. Tak było przeciwko Warcie, tak było w derbach Dolnego Śląska i tak było w stolicy Małopolski. Ręce same składały się do oklasków, widząc grę zawodnika z numerem 9. na zielonej koszulce.

ZABAWA TRWA

Podwyższenie wyniku mogło nadejść już parę minut później, ale Praszelik przegrał pojedynek jeden na jeden z golkiperem Białej Gwiazdy, który zaliczył podwójną interwencję w tej akcji. To był jednak prawdziwy koncert podopiecznych Jacka Magiery, którego nie mógł zakłócić żaden inny wykonawca. 2:0 to mało? Dośrodkowanie z rzutu wolnego Stigleca, a w polu karnym głowę dokłada Verdaska, podwyższając wynik jeszcze przed upływem pół godziny. Niektórzy przecierali oczy ze zdumienia, widząc Śląsk w tak dobrej dyspozycji, i to jeszcze na obiekcie rywala.

Wisła próbowała jednak otrząsnąć się po tych 3 ciosach, a świetną okazję miała w 30. minucie, ale piłka przecięta przez Michala Skvarkę nieznacznie minęła bramkę Michała Szromnika. Adrian Gula musiał reagować – szybka wędka i na boisku pojawili się Dor Hugi oraz Yaw Yeboah. Nie przynosiło to żadnych wymiernych efektów, a Śląsk nie miał zamiaru odpuszczać. Chwilę przed przerwą poprzeczka bramki Biegańskiego została obita 2 razy w jednej akcji, a bohaterami byli najpierw wszędobylski Exposito, a później Robert Pich, który miał znakomitą szansę na wpisanie się na listę strzelców. Wiślacy próbowali tylko szybkich kontr, ale radzili sobie z nimi wrocławianie, bardzo dobrze antycypując w defensywie. Tuż przed gwizdkiem zamykającym pierwszą część gry Exposito przewrócił się w polu karnym (?), wychodząc sam na sam z bramkarzem, ale sędzia nakazał kontynuowanie gry, pomimo protestów gości. 3:0 w pierwszej połowie i 8 celnych strzałów? Nie przypominamy sobie w ostatnich miesiącach tak obfitego w pozytywy meczu Śląska.

POTWIERDZENIE SIŁY

Druga część gry rozpoczęła się od nieprzyjemnego incydentu, bo stempel na nodze jednego z zawodników Śląska postawił świeżo wprowadzony na boisko Dawid Szot, który został ukarany za ten faul żółtym kartonikiem. Boiskowe wydarzenia toczyły się już zdecydowanie wolniej, a dało się wyczuć po stronie wrocławian dużą pewność siebie i kontrolowanie tego spotkania. W 64. minucie Praszelik znalazł się w polu karnym Białej Gwiazdy, ale zdecydował się na zbyt wyszukaną próbę finalizacji akcji, co skończyło się rozpoczęciem graczy z Krakowa od bramki. Gospodarze kilka akcji później szarżowali prawą stroną, a mocny strzał oddał Yeboah. Czujny na swoim posterunku był jednak Szromnik, który w ten zimny wieczór mógł zmarznąć między słupkami bramki.

Wisła próbowała zredukować straty, ale były to nieśmiałe ataki, a nie konkretne sytuacje, powodujące zagrożenie. Jakby mało było problemów dla gospodarzy, to w 74. minucie Exposito został sfaulowany w polu karnym przez Alana Urygę. Sam poszkodowany wykorzystał „jedenastkę” i zanotował swoje 8. trafienie w sezonie, zrównując się z pierwszym w klasyfikacji strzelców Mikaelem Ishakiem. Sobotni wieczór w Krakowie i Erik razy trzy – takie historie chcielibyśmy przeżywać co tydzień. Chwilę później wrocławskiego magika zmienił powracający do zdrowia Caye Quintana. Szansę na całkowity nokaut miał Garcia, ale jego strzał z ostrego kąta został obroniony przez Biegańskiego.

Na sam koniec z bramkarzem Wisły zabawił się Marcel Zylla, strzelając do pustej bramki, chociaż było podejrzenie spalonego. Śląsk odkuł się w najlepszy możliwy sposób, udowadniając, że w drużynie ze stolicy Dolnego Śląska drzemie ogromna ofensywna siła. Podopieczni Jacka Magiery nie mogli zrobić nic lepszego niż odnieść tak efektowną wygraną na stadionie przy Reymonta w Krakowie. Taki wrocławski zespół chcemy oglądać w każdy ekstraklasowy weekend!

Wisła Kraków 0:5 (0:3) Śląsk Wrocław

Exposito 8', 12', 77' (k.), Verdasca 27', Zylla 90'+1

Wisła Kraków: Biegański - Sadlok (34' Hugi), Uryga, Szota (46' Szot) - Hanousek, Frydrych, Gruszkowski (34' Yeboah) - Skvarka, Żukow, Starzyński - Brown Forbes (85' Kuveljić)

Śląsk Wrocław: Szromnik - Lewkot, Golla, Verdasca - Janasik, Schwarz (82' Makowski), Mączyński, Stiglec (73' Garcia) - Pich (73' Sobota), Praszelik (86' Zylla), Exposito (82' Quintana)

Żółte kartki: Gruszkowski, Frydrych, Szot - Schwarz

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)

 

ZOBACZ też: Kto był #SuperPiłkarzem meczu? (GŁOSOWANIE)