Polczyk: Mięsień jest tylko wykonawcą tego, co zdecyduje mózg (WYWIAD)

06.04.2022 (06:00) | Marcin Polański
uploads/images/2020/12/Kopa_WisKraSlaWro_29082020_-71_5f4b85db4695f_5fee36e961cf2.jpg

fot.: Paweł Kot

Główni trenerzy w Śląsku się zmieniają, a on cały czas pozostaje w sztabie szkoleniowym. Michał Polczyk już przez ponad 6 lat odpowiada za przygotowanie motoryczne rzeszy graczy WKS-u. Jaka jest jego rola w klubie? Którzy zawodnicy osiągali wybitne parametry fizyczne? Na co warto zwracać uwagę w pomeczowych raportach fitness? Zapraszamy do rozmowy z trenerem.



 

Czym na co dzień zajmuje się trener przygotowania motorycznego w Śląsku?

Przede wszystkim zajmuje się obciążeniami - ustalaniem ich w przeciągu makrocyklu, mezocyklach (np. podczas okresu przygotowawczego) i krótszych, podczas konkretnego mikrocyklu tygodniowego czy podczas jednego dnia treningowego. Największa sztuka dotyczy danego tygodnia, żeby przygotować dyspozycję na konkretny dzień i godzinę, na konkretny mecz. Mówię tu o energetyce – żeby w optymalnym czasie zawodnicy byli szybcy, wytrzymali, silni.

Drugim aspektem jest prewencja urazów, czyli ochrona zdrowia zawodników. Wykonujemy szereg testów, w których wychwytywane są deficyty ciała i na tej podstawie przygotowujemy plany indywidualne.

Dodatkowym elementem jest analiza danych po każdym treningu. Mamy system GPS, który pozwala określić parametry mechaniczne – przyspieszenie, prędkość, dystans itp. Innym narzędziem mierzymy tętno, badamy parametry fizjologiczne. To pozwala nam weryfikować, czy założony plan został wykonany.

Raz na 6-8 tygodni zajmujemy się także kontrolą okresową. Przeprowadzamy testy wysiłkowe, które pozwalają głębiej spojrzeć w zawodnika. Ze względu na mocne obciążenia raczej staramy się ich nie stosować w okresach startowych, chyba że jest taka potrzeba, bardziej w okresie przygotowawczym czy tak jak teraz w przewie reprezentacyjnej.

Czy różnice w wynikach pomiędzy zawodnikami są duże?

Musimy pamiętać, że w drużynie jest wyselekcjonowany zespół ludzi i muszą być spełnione odpowiednie standardy, dlatego te odchylenia nie są duże. Zawodnicy mają jednak różne organizmy i są np. tacy, którzy potrzebują nieco mniej obciążeń. Wtedy ci piłkarze niektórych ćwiczeń nie wykonują albo robią je krócej. Zmęczenie ma bardzo duże przełożenie na układ nerwowy, a on odpowiada na to jak się poruszamy, jak operujemy piłką, za funkcje poznawcze, jakości reakcji, szybkości myślenia.

Którzy zawodnicy Śląska wyróżniali się pod względem parametrów fizycznych?

Każdy trener lubi zawodników szybkich i w tym aspekcie Przemek Płacheta był poza konkurencją, jednocześnie łączył też te cechy z wytrzymałością. Ciekawostką jest, że po jego transferze do Norwich rozmawiałem z tamtejszym trenerem przygotowania fizycznego i był bardzo podekscytowany i zdziwiony parametrami Przemka. Byłem przekonany, że będzie jednym z kilku o takich wynikach, a odpowiedział, że jest najlepszy, także można powiedzieć, że jest pod tym względem na europejskim poziomie.

Mateusz Cholewiak dysponował dużą dynamiką połączoną z wydolnością, większą nawet od Przemka. Jeśli chodzi o wytrzymałość, na pewno najlepszy był Lubambo Musonda. Nieważne co byśmy zrobili na treningu, nic nie mogło mu zaszkodzić. Pod względem fizycznym był wybitny.

Ogólnie spory progres zrobił Kuba Łabojko. To zawodnik z ogromnym zaangażowaniem w trening i całą otoczkę pozatreningową, skupiony na pracy indywidualnej, z dużą chęcią poszerzania wiedzy. Zaskoczył mnie, bo wydawało się przychodząc do Śląska, że jest wolniejszy, ale z kolejnymi etapami treningu był coraz szybszy, bardziej zwrotny, a to duży plus.

Nie chciałbym chwalić na wyrost, ale w pierwszych badaniach spodobał mi się Dennis Jastrzembski, a to jest młody zawodnik. Zobaczymy jak będzie dalej pracować, ale wyróżnia się restytucją, czyli zdolnością do szybkiego odpoczynku i powtarzania wysiłków dynamicznych.

Jak na tle piłkarzy pierwszego zespołu prezentują się młodzi zawodnicy z Akademii? Czy dużo im brakuje?

Jeżeli zawodnik przeszedł przez Akademię i trenował z drugim zespołem, to nie ma kompleksów jeśli chodzi o wytrzymałość czy szybkość. Braki mogą wynikać z atletyzmu. Polska ekstraklasa wymaga twardej gry i z tym na pewno trzeba się zapoznać. Nawet Erik Exposito po przyjściu sam poprosił o dodatkowe treningi siłowe.

Pracowałem w Akademii i wiem, że ta praca jest często cięższa niż w pierwszym zespole, bo jest mniejszy nacisk na wynik sportowy - w pierwszej kolejności musi być wykonana praca, jest nastawienie przede wszystkim na rozwój. Chociaż na pewno chcielibyśmy utrzymać rezerwy w II lidze, bo różnica między nią a III ligą jest jednak widoczna.

Czy monitorowani są także piłkarze wypożyczeni?

Jeżeli klub, do którego zawodnicy są wypożyczeni, ma odpowiednie zaplecze to nigdy nie ma problemu. Tak samo, jak ja wysyłam dane. To jest takie standardowe, naturalne działanie wymiany informacji.

Wspomniał trener o Eriku. Hiszpan nie przepracował z drużyną okresu przygotowawczego, jednak po nieudanym transferze wskoczył od razu o składu i nie widać było, żeby był nieprzygotowany. Czy to tylko złudzenie?

Z Erikiem nie było tak, że nie pracował. Przeszedł normalnie bardzo ważny okres przejściowy między końcem grudnia a połową stycznia. W tym czasie wykonał bardzo ważną robotę. Potem pojawił się Covid. Pod koniec kwarantanny trenował w Hiszpanii, otrzymywał od nas filmy i instrukcje.

Przyjechał rzeczywiście z nadwagą, ale ma bardzo silny organizm i mimo tego na zajęciach potrafił przyspieszyć, a nawet wygrywać pojedynki biegowe. Niemniej dopiero teraz widzę, że jego sylwetka zrobiła się naprawdę smukła. Może na pierwszy rzut oka nie było widać, ale on dopiero teraz wchodzi na wyższy poziom. A wiemy, że w sporcie czasem niuanse decydują.

Normalnie okresu przygotowawczego jednak nie przepracował. W przeszłości też mieliśmy wielu zawodników, którzy nie uczestniczyli w zgrupowaniach, a potem świetnie radzili sobie w lidze. To może konieczność wyjazdów, żeby ładować akumulatory to mit?

Nie do końca się tym zgodzę. Zależy bardzo dużo od organizmów, m. in. od wieku, bo młodsi zawodnicy mają trudniej powrócić do dyspozycji. Starsi gracze mają tzw. zmiany trwałe, dlatego łatwiej i szybciej mogą powrócić do wysokiej formy.

Jeżeli mamy przerwę w rozgrywkach, to wyjazdy na obozy mają sens. Ważne jest, by potrenować w dogodnych warunkach. Dobry hotel z zapewnioną odnową biologiczną oraz wysokiej jakości jedzeniem jest niezbędny, by móc pracować ze zwiększonymi obciążeniami. Ważne jest, żeby zawodnicy zamiast jeździć pomiędzy klubem a domem, mogli skupić się na ciężkiej pracy i odpoczynku. Taki wyjazd moim zdaniem pozwala też nieco odciążyć głowę od codzienności. Przykładem takiego obozu była słoweńska Rogla. Nie mieszkaliśmy tam w luksusach, ale warunki do treningu były świetne.

ZOBACZ TEŻ: Ten zespół ma siłę i charakter (WYWIAD Z TRENEREM POLCZYKIEM W ROGLI)

Natomiast rzeczywiście we współczesnej piłce przy skracaniu się przerw między rundami w całym makrocyklu pracuje się w sposób zbliżony. Mając jednak około 5 tygodni do przygotowania przed startem obu rund staramy się wykorzystać ten czas optymalnie i na pewno obciążenia są większe niż w okresie startowym.

Często, gdy na starcie rundy wyniki są dalekie od oczekiwań, pojawiają się głosy, że to efekt złego przygotowania fizycznego i źle przepracowanego okresu przygotowawczego. Jak trener do tego podchodzi?

To jest część mojej pracy i już się przyzwyczaiłem. Teraz jesteśmy też w trudnym okresie. Natomiast były mecze, w których drużyna nie wygrywała, ale pod względem fizycznym wyglądała moim zdaniem dobrze. Chociażby ten mecz na śniegu w Łęcznej, czy z Radomiakiem. Słabo było z Lechią Gdańsk, wyglądaliśmy w nim źle i wprowadziliśmy zmiany, które przyniosły spodziewane rezultaty.

Nigdy nie będzie widać polotu, gdy drużyna jest niepewna, gdy przegrywa kolejny mecz, kiedy traci kolejnego gola, gdy strzela samobója, czy nie wykorzystuje rzutu karnego. Łatwo wtedy szukać przyczyn braku wyników w przygotowaniu fizycznym, a nie zawsze jest to prawdą. W okresie przerwy reprezentacyjnej przeprowadziliśmy badania i wyszły one dobrze.

Czy okres związany z pandemią był najtrudniejszym czasem dla trenera, by utrzymać zawodników w odpowiedniej dyspozycji fizycznej?

Było to coś nowego, niestandardowego, ale raczej nie było to coś najtrudniejszego. Mieliśmy zawodników w domach i tam wykonywali ćwiczenia ogólnosprawnościowe. Później trenowali na boisku w małych grupach, najpierw po dwóch, potem we czterech. Mogliśmy ich tak dobierać, żeby świetnie zindywidualizować zajęcia, także pod względem fizycznym to nie był problem. Oczywiście innym aspektem były elementy techniczno-taktyczne.

Trudne momenty wiążą się z ogólną postawą drużyny, tak jak choćby w ostatnim czasie. Cały sztab oraz piłkarze robią co mogą, żeby wyjść z kryzysu, a nie zawsze się udaje. Sięgając pamięcią doszukiwałbym się różnych przyczyn kryzysów ostatnich lat, w tym także w przygotowaniu fizycznym. Czasem jednak nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, gdzie tkwi przyczyna. Z tym borykają się trenerzy na całym świecie, zwolnienia następują czasem szybciej, czasem później.

Czy bywają mecze, gdy drużyna wygląda bardzo dobrze fizycznie, ale przegrywa lub odwrotnie, gdy jest gorsza od rywala w tym aspekcie, ale wygrywa?

Taki moment był za trenera Pawłowskiego. Pamiętam mecz z Wisłą Kraków przegrany 0:1, a graliśmy niemal cały czas wysokim pressingiem, był odbiór piłki, napieraliśmy. Fizycznie, ale także taktycznie, mieliśmy bardzo dużą przewagę. To mi utkwiło w pamięci. Mieliśmy mecz z Lechem Poznań, gdzie kilku goli nie uznano nam po spalonych, a też przegraliśmy. Dobre przygotowanie fizyczne nie gwarantuje zwycięstw. Ale też nie zawsze zwycięstwo jest po dobrym meczu fizycznie. Charakter, determinacja, wola walki, to też jest bardzo istotne i czasem można tym zniwelować gorszą fizyczność.

Trzeba rozróżnić elementy fizjologiczne od psychologicznych. Sfera mentalna ma także duże znaczenie, potwierdzają to czasem sami zawodnicy, że fizycznie czują się dobrze, ale gdy głowa nie pracuje odpowiednio, to jest zdecydowanie trudniej.

W futbolu będzie rosło znaczenie psychologów i trenerów mentalnych?

W sportach indywidualnych, technicznych jest to bardzo rozwinięte, natomiast nie możemy zapominać, że piłka nożna to sport drużynowy. Każdy człowiek jest inny, potrzebuje innej osoby. Jeden chciałby rozmowy codziennie, drugi raz na tydzień, to jest bardzo skomplikowane i zindywidualizowane. W Śląsku jest możliwość skorzystania z psychologa, ale nikt nikomu takiej opcji nie narzuca.

Z perspektywy czasu pucharowy mecz w Izraelu był dużym zawodem? Wracam do niego, bo po pierwszym spotkaniu nadzieje były ogromne, a w rewanżu wystąpiła jakby inna drużyna.

Też siedział we mnie długo ten mecz. Zawsze gdy drużynie nie idzie, patrzę na aspekt fizyczny. Warunki, które panowały w Izraelu już dzień przed meczem były bardzo niekorzystne. Moim zdaniem nie byliśmy na to przygotowani. Temperatura oraz wilgotność powietrza okazały się bardzo wymagające. Traktuje to jako duże doświadczenie. Chciałbym mieć okazję w przyszłości zmierzyć się z tym problemem raz jeszcze. Jeżeli będzie taka okazja, na pewno będę namawiać trenerów do podjęcia innych kroków. Nie chcę mówić, że przegraliśmy tylko i wyłącznie przez warunki, lecz z całą pewnością mogę powiedzieć, że miały one wpływ na obniżoną dyspozycję. Dodatkowo przeciwnik był z wysokiej półki, wszedł mocno w mecz, doszedł błąd i przy takim rywalu i w takich warunkach, trudno było odwrócić jego losy.

Po meczach ekstraklasy dostępne są raporty fitness. Czy porównanie parametrów jak liczba przebiegniętych kilometrów czy sprintów ma sens bez szerszego spojrzenia na mecz?

Moim zdaniem największe znaczenie w tych raportach ma liczba sprintów. Łącznym dystansem raczej w ogóle bym się nie sugerował, bo to jest zależne od stylu grania, taktyki. Choć jeżeli drużyna przegrywa, biegając kilka kilometrów mniej, to należy zastanowić się czy nie mamy problemu z fizycznością. Dla mnie najbardziej istotnym elementem jest jednak coś niemierzalnego przez wszelkie systemy, czyli czas reakcji, szybkość i jakość myślenia.

Jeżeli zawodnik jest dobrze przygotowany do meczu, to widać to w walce o drugą piłkę, jak wygląda jego przewidywanie i szybkość reakcji. To jest bardzo zależne od pracy naszego układu nerwowego. Jeżeli on dobrze funkcjonuje, to najczęściej jest połączone z innymi parametrami fizycznymi. Mięsień jest tylko wykonawcą tego, co zdecyduje mózg. Jeżeli zawodnicy myślą wolniej od własnych możliwości, to znaczy, że gdzieś był popełniony błąd. Trzeba go zaleźć i wyeliminować, by w kolejnym mikrocyklu było lepiej.

Jak wygląda współpraca z pierwszym trenerem, to dopasowanie obciążeń dla zawodników?

Trenerzy mają swoje pomysły na nauczanie taktyki i inne aspekty futbolu. Moim celem jest im pomóc odpowiednio regulując czas przerw, czy intensywności danych ćwiczeń. Żeby jak najbardziej dostosować do możliwości zespołu, szczególnie na początku, gdy nie zna jeszcze dobrze wszystkich zawodników. W zależności od wyników badań i analizy bieżącej następuje indywidualizacja obciążeń.

Kiedy u piłkarzy przychodzi wiek, gdy parametry fizyczne nieuchronnie zaczynają spadać?

Jest to bardzo uzależnione od przebiegu kariery, kontuzji, eksploatacji organizmu, ale też samodyscypliny i prowadzenia się w okresie poza treningiem - dieta, sen, odnowa biologiczna. Mamy przykład Roberta Lewandowskiego, który wydaje się rozwijać cały czas, ale tez w końcu przyjdzie na niego pora. Wydaje mi się, że średnio to jest około 35 lat, oczywiście później dopada to bramkarzy. Dłużej można grać też na pozycji środkowego obrońcy, a trudniej mają np. wahadłowi, ponieważ najszybciej pogarszają się zdolności szybkościowe.

Na koniec pytanie o piwo po meczu. Kiedyś popularna była teza, że pół piwa po meczu jest dobre na zakwasy. Jak realnie wpływa to na organizm?

Oj… Jestem zdania, że jeśli miałoby to być pół, czy jedno piwo do tego jakaś jedna słodycz po meczu, to mógłbym na to przystać. Natomiast w ogólnym rozrachunku uważam, że sportowiec w okresie pracy musi być gotowy na pewne wyrzeczenia, także kulinarne. Wiadomo, że każdy potrzebuje odpoczynku, regeneracji, więc podczas wakacji gdzieś tam na piwo może sobie pozwolić. Jestem jednak generalnie zdania, że w wyczynowym sporcie trzeba zwracać uwagę na każdy detal i w czasie sezonu raczej piwo nie jest wskazane.

ZOBACZ też: Czy Śląskowi należał się rzut karny?