Posiłki z rezerw na pomoc Simundzy? Ma doświadczenie z pierwszoligowych boisk
18.11.2025 (19:00) | Marcin Sapuńfot.: Miłosz Ślusarenko
Po odejściach ze Śląska Mateusza Żukowskiego oraz Arnau Ortiza, w szeregach pierwszej drużyny pojawiła się duża luka na skrzydle. Oprócz Piotra Samca-Talara pozostali piłkarze spisują się dość przeciętnie na tej pozycji. Tymczasem w drugim zespole WKS-u możemy oglądać zawodnika, który ma za sobą dobre tygodnie i co ważne, zna specyfikę I ligi. Czy wpadnie on w oko trenera Ante Simundzy?
Przerwa reprezentacyjna w obecnym momencie to chyba najlepsze, co mogło się wrocławianom przytrafić. Śląsk jest po dwóch porażkach z rzędu, które skutkowały spadkiem z 2. na 5. miejsce w ligowej tabeli. Dużo osób zwraca uwagę na błędy w defensywie i potrzebne korekty w składzie, ale od początku sezonu palącym problemem są też skrzydłowi. Trójkolorowi sezon rozpoczęli z Mateuszem Żukowskim oraz Arnau Ortizem, lecz we wrześniu we Wrocławiu nie było już obu, bo zostali wytransferowani do zagranicznych klubów. Potrzebne były zastępstwa, więc dyrektor sportowy Dariusz Sztylka sprowadził do Śląska Miłosza Kozaka oraz Antoniego Klimka. Oprócz tej dwójki na bokach pomocy grać mogą też Piotr Samiec-Talar, Jehor Szarabura, czy Luka Marjanac. Jednak z całej piątki piłkarzy dużo pozytywnych słów można powiedzieć tylko o jednym z nich, tzn. o Samcu-Talarze, który ma na swoim koncie sześć goli w 16 spotkaniach.
Problem ze stabilizacją dobrej formy u reszty jest dość mocno widoczny, wystarczy tylko spojrzeć na rotacje w wyjściowej jedenastce lub jak szybko dokonywane są zmiany na tej pozycji. Dla przykładu:
Mecz z Polonią Bytom (2:3) - od pierwszej minuty Samiec-Talar oraz Marjanac. W 46. minucie Klimek zmienia Marjanaca.
Mecz z ŁKS-em Łódź (1:2) - od pierwszej minuty Samiec-Talar oraz Szarabura.
Mecz ze Zniczem Pruszków (1:2) - od pierwszej minuty Samiec-Talar oraz Marjanac. W 46. minucie Kozak wchodzi za Samca-Talara.
LETNI TRANSFER MOŻE ROZWIĄZAĆ PROBEM
Każda piłkarska akademia ma plan rozwoju, którym głównym celem jest tzw. produkcja zawodników do pierwszego zespołu. W Śląsku Wrocław mieliśmy już wielokrotnie przypadki piłkarzy, którzy grali w rezerwach, by później otrzymać szansę na debiut w jedynce. Za kadencji Jacka Magiery takimi zawodnikami byli Jehor Macenko, Krzysztof Kurowski, Jakub Jezierski, czy Jehor Szarabura. Z kolei w trakcie pracy Ante Simundzy debiut w Śląsku zaliczyli np. Aleksander Wołczek, Simon Schierack, Adam Ciućka. Wszyscy ci zawodnicy wyróżniali się w jakimś stopniu w drugim zespole WKS-u. Teraz, oglądając boiskowe poczynania ekipy trenera Michała Hetela, również do głowy przychodzi pewne nazwisko.
Mowa tu o Wiktorze Niewiarowskim, który do rezerw Wojskowych dołączył latem z GKS-u Tychy, więc dobrze zna specyfikę I ligi. Na zapleczu Ekstraklasy 24-latek wystąpił 39 razy. Ściągnięcie Niewiarowskiego do Wrocławia było strzałem w dziesiątkę, a najlepszym argumentem będą jego liczby:
15 meczów
8 goli
2 asysty
W klasyfikacji strzelców II ligi urodzony w Augustowie piłkarz zajmuje miejsce w czołowej piątce.
- Wiktor pokazuje niezłą dyspozycję i wywiązuje się z obowiązków skrzydłowego, chociażby wspomagając zespół bramkami. Pracujemy nad tym, by podtrzymać jego dobrą formę
- ocenił Michał Hetel po ostatnim meczu z GKS-em Jastrzębie.
Znakomitą formę skrzydłowego zauważają też kibice. W mediach społecznościowych po meczach drugiej drużyny Śląska można dostrzec komentarze, w których fani Trójkolorowych zastanawiają się, czy Niewiarowski nie mógłby być przysłowiowym lekiem na problemy Ante Simundzy ze skrzydłowymi, tym bardziej że 24-latek gra po lewej stronie boiska, a Piotr Samiec-Talar na prawej. Co na ten temat sądzi szkoleniowiec rezerw?
- Wierzę, że zapracuje sobie na szansę gry z pierwszym zespołem, ale to już będzie decyzja trenera Ante Simundzy
- odpowiada Hetel.
Temat Niewiarowskiego w pierwszym zespole pojawił się nawet na konferencji prasowej przed jednym ze spotkań, gdy skrzydłowy popisał się hat-trickiem przeciwko Sandecji Nowy Sącz (4:0). Tak wtedy słoweński trener odpowiedział na pytanie jednego z dziennikarzy, czy ma na oku gracza Śląska II Wrocław:
- Bierzemy pod uwagę każdego zawodnika drugiej drużyny. Tylko od nich zależy czy weźmiemy ich na treningi pierwszego zespołu.
Jednoznacznej odpowiedzi nie dostaliśmy, ale nie tak dawno, chociażby Oskar Wojtczak miał okazję trenować z jedynką. Niewykluczone, że podobną szansę dostanie wkrótce Niewiarowski. Dużo będzie zależeć od formy skrzydłowych w kolejnych spotkaniach, a do końca roku wrocławianie rozegrają cztery mecze - w najbliższy piątek z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a później z Wieczystą Kraków, Rakowem Częstochowa oraz Stalą Rzeszów.