Powrót do ekstraklasy po rocznej przerwie

10.05.2023 (19:00) | Marcin Sapuń
uploads/images/2020/11/zylla_5fbc01d246e4a.jpg

fot.: Anna Langowska (lechia.net)

W polskiej lidze debiutował jeszcze za kadencji Vitezslava Lavicki. Skreślony przez Piotra Tworka i Ivana Djurdjevicia. Dopiero powrót Jacka Magiery do Śląska sprawił, że Marcel Zylla powrócił na ekstraklasowe boiska po prawie rocznej przerwie. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu. 



 

We wrześniu miną już trzy lata od sprowadzenia Marcela Zylli z rezerw Bayernu Monachium. 23-latek przychodził do Wrocławia jako młody i perspektywiczny zawodnik do rywalizacji z Mateuszem Praszelikiem. Początek ofensywnego pomocnika w stolicy Dolnego Śląska był całkiem obiecujący. Zylla w swoim pierwszym sezonie co prawda był głównie rezerwowym, ale zaliczył dwadzieścia spotkań, a na swoim koncie zanotował gola i dwie asysty. 

Po przyjściu do klubu Jacka Magiery sytuacja zawodnika lekko uległa pogorszeniu, ale nie ze względu na zmianę trenera. Urodzony w Niemczech zawodnik. W przedostatnim meczu sezonu 2020/21 Marcel naderwał więzadła stawu skokowego i na ligowe boisko wrócił dopiero w październiku na mecz z Wisłą Kraków, gdzie zdobył gola na 5:0. Wychowanek TSV Ludwigsfeld w kolejnych spotkaniach częściej wychodził w podstawowym składzie i pokazywał się z całkiem dobrej strony i kiedy Zylla powoli się rozkręcał, pracę we Wrocławiu stracił Magiera, a zastąpił go Piotr Tworek. 48-latek już tak często nie korzystał z usług 23-letniego pomocnika, wprost mówiąc podczas konferencji prasowych, dlaczego nie gra. 

Marcel ma bardzo dobra cechę - duży spokój i jego umiejętności są na fajnym dobrym poziomie. Natomiast to, czego brakuje u niego i co w treningu różnie wymuszamy - rozmowami i dobrem ćwiczeń – nie walczy o swoją osobę i strasznie nad tym ubolewam. Chłopak, który nie ma w sobie sportowej złości, nie chce zacisnąć pięści, pokazać, że mylisz się trener, bo powinienem być w tej drużynie

- tłumaczył Piotr Tworek w maju 2022. 

SKREŚLONY RÓWNIEŻ PRZEZ DJURDJEVICIA 

W czerwcu kolejnym trenerem WKS-u został Ivan Djurdjević. Przed startem rundy jesiennej Zylla znalazł się w składzie na obóz przygotowawczy w Słowenii i wystąpił nawet w sześciu pięciu sparingach. Pomimo tego nie przekonał do siebie serbskiego szkoleniowca. 23-latek ani razu nie znalazł się w kadrze meczowej Śląska w rozgrywkach ekstraklasy i Pucharu Polski. Pytany o przyczyny takiej decyzji Ivan Djurdjević nie chciał za bardzo mówić publicznie, ale na pewno 46-latek nie był zadowolony z jego postawy podczas przedsezonowych treningów. 

- Nie to, że nie chcę go w pierwszym zespole. On po prostu nie pokazywał umiejętności, zaangażowania i chęci. Nie chcę pewnych rzeczy mówić publicznie

- skomentował ówczesny trener Śląska w wywiadzie z Krzysztofem Banasikiem

Zamiast łapania minut w najwyższej klasie rozgrywkowej, Zylla ogrywał się w drugoligowych rezerwach. Na 1710 możliwych minut, pomocnik spędził na murawie łącznie tylko 157 minut (9%). 


PODCAST: Walczymy do końca!


KONTUZJA PRZED STARTEM RUNDY WIOSENNEJ 

W przerwie zimowej Marcel Zylla wystąpił w trzech sparingach zespołu rezerw, gdzie zwrócił na siebie uwagę trenera Krzysztofa Wołczka, który komplementował piłkarza i wypowiadał się z nadzieją, że ten jeszcze zagra w ekstraklasie. 

- Dla takiego zawodnika jak Marcel, który był w Bayernie Monachium, grał w młodzieżowych reprezentacjach i z pierwszego zespołu spada do drugiego, jest to trudny moment. Pewnie też dlatego nie grał, ponieważ nie przestawił głowy na tyle, żeby myśleć tylko o piłce. Przeżywał to całą sytuację, a w II lidze też trzeba mieć ustawiony mental na rywalizację, ale myślę, że teraz już to zaakceptował, szuka odbudowania, a jego potencjał jest na pewno wyższy i może spokojnie wrócić na poziom ekstraklasy

- powiedział Krzysztof Wołczek w lutym przed sparingiem z Polonią Nysa. 

Jednak przed wyjazdem do Grodziska Wielkopolskiego na mecz towarzyski z Wartą Poznań, Zylla doznał kontuzji kolana i przeszedł w Monachium operację. Jego absencja trwała około dziesięciu tygodni. 

ZYLLA POWRÓCIŁ! 

Na pewno nie jeden wrocławski kibic i dziennikarz odczuwał lekkie zaskoczenie, kiedy po przegranej z Radomiakiem Radom (0:1) trener Jacek Magiera przywołał nazwisko Zylli w kontekście powrotu do pierwszego zespołu. Pod nieobecność kilku zawodników z pierwszej jedenastki, nowy trener Wojskowych zaprosił na trening kilku zawodników z rezerw, w tym właśnie Marcela Zyllę. 

Ofensywny pomocnik pojechał z zespołem do Białegostoku i usiadł na ławce rezerwowych. Na murawie zameldował się pod koniec spotkania, w 79. minucie, zmieniając Adriana Łyszczarza i zaliczył łącznie jedenaście kontaktów z piłką, bez żadnego strzału. Dla 23-latka był to pierwszy mecz w ekstraklasie od 15 maja 2022 roku (1:1 ze Stalą Mielec). 

 Po końcowym gwizdku udało nam się porozmawiać z Jackiem Magierą między innymi o powrocie do Śląska zawodnika, z którym dobrze zna się jeszcze z czasów jego gry w reprezentacji U-20. 

- Marcel to zawodnik, który ma duże umiejętności i możliwości. Nie chcę wypowiadać się, co działo się przez trzynaście miesięcy, bo nie wiem. Zaprosiliśmy go na zajęcia po wyleczeniu kontuzji i na treningach potwierdził dobrą dyspozycję. Potrafi grać i na pewno Śląsk nie może rezygnować z takiego piłkarza, bo to jeszcze jeden z takich, który może się rozwinąć

Z ust szkoleniowca Trójkolorowych można wprost wyczytać, że wierzy on w umiejętności Zylli i bardzo prawdopodobne, że zobaczymy go przez co najmniej kilkanaście minut również w sobotnim spotkaniu z Wisłą Płock. 

 

ZOBACZ też: Gdzie upatrywać szans Śląska na utrzymanie? (ANALIZA)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.