REZERWY: Na co stać drugą drużynę?

25.02.2021 (06:00) | Jakub Luberda
uploads/images/2020/11/lawka_5fb563931c6f7.jpg

fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl

Pierwsza drużyna weszła w rundę wiosenną z przytupem, po którym odwróciła się na pięcie i zaczęła maszerować w zupełnie innym kierunku. W odcięciu się od mizernej gry ekstraklasowiczów z pomocą przychodzą rozgrywki drugiej ligi, które wracają już w najbliższy weekend. Aby nieco przybliżyć wam to, co może osiągnąć i w jakiej sytuacji znajduje się występująca tam drużyna Śląska, zadamy dziś sobie pytanie: na co stać rezerwy?



 

Obecny sezon w wykonaniu drugiego zespołu wygląda bardzo dobrze. Jako beniaminek, którego zadaniem miało być utrzymanie się w drugiej lidze, Śląskowi udało się zbudować mocną drużynę, która potrafi sprawić niemałe kłopoty rywalom i zajmuje wysokie siódme miejsce, bijąc się tym samym o baraże. O rundzie wiosennej pisaliśmy już jednak w podsumowaniu, z którym wszystkim zainteresowanym serdecznie polecam się zapoznać. Artykuł znajduje się TUTAJ.

Jeśli miałbym jakoś jednym słowem opisać, jaką drużyną jest drugi zespół Śląska, to powiedziałbym, że zbalansowaną. Dlaczego? Rezerwy budowane są od podstaw, duża część występujących tam zawodników zna się już z występów w ligach młodzieżowych, więc grupa, zarządzana przez trenera Piotra Jawnego, nie ma problemów z komunikacją, a nawet doskonale zna swoje słabe i dobre strony. Balans widzimy również na boisku. Zespół porusza się po murawie jak monolit, stosuje solidnie zorganizowany pressing, skutecznie się asekuruje i generalnie tworzy bardzo solidny blok defensywny, który zaczyna się już od najbardziej wysuniętego napastnika.

Na boisku nie widać również konfliktów, chociaż przecież taki przykładowy Piotr Samiec-Talar mógłby się zachłysnąć minutami w ekstraklasie. Jednak on, jak i reszta chłopaków, którzy dostali swoje szanse w pierwszym zespole, biegali i walczyli podczas meczów, starając się motywować kolegów z zespołu. W tym właśnie tkwiła siła rezerw w dotychczasowych spotkaniach. Trener Jawny stworzył dobrze współpracujący kolektyw.


Patrząc na wystawioną przeze mnie laurkę, zasadnym byłoby zadać pytanie: dlaczego w takim razie rezerwy nie zajmują pozycji lidera? Problemem jest przede wszystkim brak doświadczenia, który potrafi objawiać się w źle podjętych decyzjach, lub nerwowych błędach. Nie pomaga również fakt, że z tygodnia na tydzień wyjściowa jedenastka cały czas się zmienia. Czasami minuty musi zebrać ktoś z pierwszego zespołu, a czasami kluczowy dla składu zawodnik powoływany jest na mecz w ekstraklasie, przez co jest niedostępny. Takie sytuacje powodują, że ciężej jest ustabilizować kadrę, a trener musi “lepić” z ograniczonej puli piłkarzy.

Walka o baraże będzie w rundzie wiosennej jeszcze bardziej utrudniona, bowiem z rezerw odeszły trzy bardzo ważne ogniwa. Piotr Samiec-Talar nawet jeśli czasem wyglądał jak jeździec bez głowy, to i tak zdecydowanie wyróżniał się na tle ligi, a o losach niektórych spotkań decydował właściwie w pojedynkę. Rezerwy opuścił również Marcin Szpakowski, którego poczynania w środku pola można było obserwować ze szczególną przyjemnością. Nowy nabytek Korony Kielce świetnie dyrygował drugą linią, potrafił dyktować tempo gry, a do spółki z Szymonem Lewkotem tworzył jeden z najlepszych duetów defensywnych pomocników w lidze. Zespół opuścił też Paweł Kucharczyk, etatowy środkowy obrońca, który przeniósł się do lidera II ligi - Górnika Polkowice.


Kłopoty kadrowe nie kończą się jednak tylko na odejściu wspomnianej trójki. Po obozie przygotowawczym z pierwszą drużyną z problemami zdrowotnymi zmaga się Olivier Wypart. Do dyspozycji trenera dostępny nie jest również Lewkot. Oczywiście kadra została uzupełniona nowymi, młodymi zawodnikami, lecz ciężko liczyć, że rozwiążą oni z marszu ciężką sytuację, w jakiej bez wątpienia jest postawiony trener Jawny.

Zmierzając już powoli do końca, wróćmy do tytułowego pytania. Rezerwy stać na spokojne utrzymanie oraz ciągły rozwój występującej w nich młodzieży. Trzeba pamiętać, że dla większości z grających tam chłopaków jest to pierwszy sezon na tym szczeblu rozgrywek. Mimo że ich ambicje są pewnie znacznie wyższe, to nie należy nakładać na nich niepotrzebnej presji. Jeśli jednak trenerowi uda się wypełnić powstałe przez ostatni miesiąc luki w składzie, to walka o baraże jest zdecydowanie w zasięgu drugiego zespołu Śląska. To, jak wysoko znajduje się ich sufit, pokazywali w obecnym sezonie już niejednokrotnie. Niemniej to nie końcowy wynik jest w tym przypadku ważny, a rozwój utalentowanej młodzieży.

ZOBACZ też: Co słychać u rywala?