REZERWY: Remis na początek (RELACJA)

28.02.2021 (14:57) | Karol Bugajski
uploads/images/2019/12/DSC_7632_5d8794d20ae99-sawicki_5e000106595da.JPG

fot.: Rafał Sawicki

Emocjonująca końcówka i podział punktów na początek rundy wiosennej. Drugoligowe rezerwy Śląska grały do końca w Stargardzie, a ich postawa napawa optymizmem przed kolejnymi wyzwaniami w drugiej części sezonu.



 

Po rozegranych wczoraj pierwszych noworocznych meczach II ligi Błękitni Stargard osunęli się na ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli. Drużyna Tomasza Grzegorczyka przegrała trzy z czterech poprzednich ligowych spotkań, a wynik rywalizacji z rezerwami Śląska mógł stanowić dla niej drogowskaz na dalszą część rundy wiosennej.

Wrocławianie zakończyli ubiegły rok najlepszą w lidze serią czterech kolejnych zwycięstw, jednak w trakcie zimowej przerwy przeszli prawdziwą metamorfozę. Z klubu odeszli Marcin Szpakowski czy Piotr Samiec-Talar, a w porównaniu do składu desygnowanego na ostatni jesienny mecz z Olimpią Elbląg (3:1) trener Piotr Jawny przeprowadził aż osiem zmian. Miejsce w jedenastce zachowali tylko Patryk Caliński, Bartosz Boruń i Grzegorz Kotowicz.

Poza kadrą ze względu na wieczorny mecz pierwszej drużyny znaleźli się Adrian Łyszczarz oraz Sebastian Bergier, kartkowa pauza w ekstraklasie umożliwiła za to występ na środku obrony Piotrowi Celebanowi. Uwagę zwróciła również obecność Mateusza Maćkowiaka na lewym boku obrony. Były zawodnik RB Lipsk jesienią rozegrał dwa mecze na drugoligowych boiskach, poprzedni jednak w październiku, a na co dzień podstawowym wyborem trenera Jawnego na tej pozycji był kontuzjowany dziś Olivier Wypart.

Pierwsze zagrożenie pod bramką przeciwnika zawodnicy Śląska II stworzyli już w 3. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka została wybita z linii bramkowej przez defensora gospodarzy. Sędzia Mateusz Jenda dopatrzył się jednak przewinienia jednego z zawodników wrocławian i nawet gdyby futbolówka wpadła do siatki, gol nie mógłby zostać uznany. Większego zagrożenia pod polem karnym Błękitnych Śląsk II przed przerwą jednak nie stworzył.

W pierwszej połowie żaden z zespołów nie wypracował sobie zresztą wyraźnej przewagi, gra była często przerywana faulami, a do zliczenia wszystkich konkretnych sytuacji wystarczały nawet nie wszystkie palce jednej ręki. Błękitni najbliżej szczęścia byli w 40. minucie, kiedy Mateusz Bochnak wpadł w pole karne i oddał minimalnie niecelny strzał. Ta sytuacja była jedną z dwóch godnych zapamiętania w wykonaniu gospodarzy przed przerwą - kilkanaście minut wcześniej swoją szansę miał też Adrian Kwiatkowski, który pomimo asysty trzech obrońców Śląska II zdołał oddać strzał, jednak piłka również minęła słupek bramki Pawła Budzyńskiego.

Pierwszą bardzo groźną okazję drugiej odsłony po kwadransie gry przeprowadzili podopieczni trenera Jawnego. Aktywny Mateusz Młynarczyk wyłożył swojemu koledze piłkę na strzał z osiemnastu metrów, a końcówkami palców futbolówkę nad poprzeczkę przeniósł Tobiasz Weinzettel. Chwilę później swoją szansę miał Filip Michalski, który poradził sobie z dwoma defensorami Błękitnych i uderzył w krótki róg, jednak również w tej sytuacji dobrze interweniował golkiper gospodarzy.

Te okazje obudziły zespół trenera Grzegorczyka! W odpowiedzi pod bramką Śląska II kolejny raz pokazał się Bochnak, który dynamicznie wbiegł w szesnastkę wrocławian, po czym posłał uderzenie w kierunku bramki, piłka zatrzymała się jednak na bocznej siatce. Jeszcze więcej szczęścia Śląsk miał sekundy później, kiedy sprzed pola karnego huknął Michał Cywiński, a Budzyńskiego tym razem uratowała poprzeczka. Chwilę później piłka wpadła nawet do bramki wrocławian, jednak sędzia wstrzymał radość Błękitnych odgwizdując faul Przemysława Brzeziańskiego.

Błękitni dopięli swego w 81. minucie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Cywińskiego zamieniło się w strzał na bramkę Śląska II, piłki nie był w stanie wybić Budzyński, a gospodarze objęli prowadzenie. Gol stracony w kuriozalnych okolicznościach obudził zawodników Piotra Jawnego i pięć minut później na tablicy był już remis! Kolejny raz kluczowe okazało się dośrodkowanie z rzutu rożnego, do strąconej piłki dopadł Grzegorz Kotowicz i z najbliższej odległości pokonał Weinzettela. Po bramce na 1:1 to wrocławianie byli bliżej przechylenia szali na swoją stronę, w doliczonym czasie jeszcze jedną okazję miał Kotowicz, ostatecznie w Stargardzie padł jednak remis.

Błękitni podzielili się punktami na własnym stadionie po raz pierwszy od marca ubiegłego roku, przedłużyli też do sześciu serię meczów z golem w roli gospodarza. Śląsk co prawda przerwał serię zwycięstw, jednak jest niepokonany już od sześciu spotkań, dzięki czemu po pierwszej wiosennej kolejce II ligi plasuje się w strefie barażowej. Za tydzień wrocławianie pojadą do Częstochowy na mecz ze Skrą.

Błękitni Stargard 1:1 (0:0) Śląsk II Wrocław

Bramki: Cywiński 81' - Kotowicz 86'

Błękitni: Weinzettel – Sitkowski, Andrzejewski, Kujawa, Wajsak - Starzycki (75' Mruk), Karmański, Bochnak, Cywiński (88' Walków), Kwiatkowski (88' Krawczun) – Brzeziański (83' Niedojad)

Śląsk II: Budzyński – Caliński (61' Maruszak), Celeban, Poprawa, Maćkowiak – Boruń, Młynarczyk – Bargiel (73' Bukowski), Krocz, Kotowicz - Michalski (61' Fediuk)

Sędzia: Mateusz Jenda (Warszawa)

ZOBACZ też: REZERWY: Przedłużyć świetną passę (ZAPOWIEDŹ)