REZERWY: Samiec-Talar daje nadzieję
fot.: Mateusz Porzucek
Wśród wielu pozytywów, o których można mówić po inauguracji wiosny w wykonaniu Śląska II Wrocław, ten wydaje się jednym z najważniejszych. Piotr Samiec-Talar powrót na Oporowską podkreślił bramką pieczętującą sobotnią wygraną. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
O tym, że ruszająca runda wiosenna będzie niezwykle istotna dla dalszej kariery Piotra Samca-Talara dowiedzieliśmy się w końcówce minionego roku. 20-letni napastnik wrócił do Śląska po półrocznym, nieudanym wypożyczeniu do pierwszoligowego GKS Katowice i rozpoczął przygotowania do wiosny z rezerwami Krzysztofa Wołczka. W trakcie sparingów Samiec-Talar zdobył trzy bramki i okazał się drugim najlepszym strzelcem zespołu za Mariuszem Idzikiem, prawdziwą weryfikacją miał być jednak powrót do ligowej rywalizacji. Młody napastnik swoje ostatnie dobre chwile na szczeblu centralnym przeżywał przecież właśnie w drugoligowych rezerwach Śląska, dla których jesienią 2020 roku strzelił cztery gole, kolejne miesiące zamiast rozpędzić, mocno jednak zahamowały jego karierę.
Powrót do gry w zielono-biało-czerwonych barwach okazał się dla Samca-Talara całkiem pozytywny. 20-letni napastnik w sobotnim meczu swojego zespołu na stadionie Lecha II Poznań (4:0) wybiegł w podstawowym składzie tworząc ofensywny tercet z Przemysławem Bargielem oraz Sebastianem Bergierem. Śląsk II już po 45 minutach prowadził we Wronkach różnicą trzech bramek, jednak po zimowej przerwie był ewidentnie głodny strzelania i po zmianie stron nie zamierzał na tym poprzestawać. Samiec-Talar wpisał się na listę strzelców kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy korzystając z dośrodkowania z prawej strony boiska. Niedługo później napastnika wrocławian na placu gry zastąpił Jakub Jezierski, a sam występ 20-latka może napawać optymizmem. Jeśli pierwszy mecz rundy wiosennej uznawać za zwiastun kolejnych tygodni, dotrzymywanie kroku coraz bardziej skutecznemu Bergierowi, może okazać się niezwykle wartościowe dla zespołu trenera Krzysztofa Wołczka.