REZERWY: Śląsk II zdobył Katowice! (RELACJA)

01.05.2021 (20:15) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/3/mlodyt_60642b8307447.jpg

fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl

Efektowna pierwsza połowa oraz sporo nerwów w drugiej, a ostatecznie bardzo cenny komplet punktów dla piłkarzy trenera Piotra Jawnego! Śląsk II Wrocław sprawił sensację przy Bukowej i pokonał jednego z głównych kandydatów do bezpośredniego awansu.



 

Piłkarze trenera Piotra Jawnego przy Bukowej szukali przełamania po czterech meczach, w których udało im się zainkasować zaledwie punkt. Mecze Śląska II w ostatnim czasie naznaczone były nadzwyczajnie dużą liczbą straconych bramek, środowa konfrontacja z Hutnikiem (0:0) przy Oporowskiej, w której wreszcie udało się zachować czyste konto, dawała jednak nadzieję na poprawę. Względem meczu z krakowianami szkoleniowiec rezerw Śląska zdecydował się na dwie roszady. Po dwóch spotkaniach nieobecności między słupki kosztem Dariusza Szczerbala wrócił Bartłomiej Frasik, zaś w polu miejsce Mateusza Młynarczyka zajął Przemysław Bargiel. Trener Piotr Jawny do Katowic zabrał zaledwie czterech rezerwowych.

GKS Katowice dopiero w ubiegły weekend wrócił do gry po dwóch tygodniach przerwy spowodowanej z licznymi zakażeniami koronawirusem. Podopieczni trenera Rafała Góraka najpierw pokonali na własnym boisku Skrę Częstochowa, a kilka dni temu przegrali w Krakowie z Garbarnią. W porównaniu do spotkania z poprzedniej serii gier szkoleniowiec katowiczan przeprowadził cztery korekty w wyjściowej jedenastce - Michał Gałecki, Piotr Kurbiel, Dominik Kościelniak i Arkadiusz Woźniak zastąpili Grzegorza Janiszewskiego, Szymona Kiebzaka, Bartosza Jaroszka oraz Filipa Kozłowskiego. Pomimo dwóch zaległych meczów do rozegrania, a także porażki z poprzedniej kolejki, katowiczanie przystępowali do rywalizacji ze Śląskiem II jako wicelider tabeli. Przed niedawnym pierwszoligowcem plasował się tylko Górnik Polkowice, jednak GKS czuł na plecach oddech Chojniczanki Chojnice i Wigier Suwałki.

Konia z rzędem temu, kto spodziewał się takiego przebiegu gry w pierwszych 45 minutach przy Bukowej. Pierwsze dwa kwadranse przebiegły pod znakiem wyrównanej gry. Bardzo często akcji prawym skrzydłem szukał Krystian Sanocki, z którym najczęściej radził sobie jednak bardzo skoncentrowany Szymon Krocz. Aktywny był również Piotr Kurbiel, a najlepszą sytuację w 30. minucie stworzył sobie Rafał Figiel. Zawodnik, który jeszcze w poprzedniej rundzie regularnie występował na boiskach ekstraklasy w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała wpadł w pole karne i znalazł się w dogodnej pozycji do oddania strzału, trafił jednak prosto we Frasika! W tym momencie zaczął się dramat GKS Katowice.

Wrocławianie w 34. minucie objęli bowiem prowadzenie przy Bukowej. Dzięki świetnej pracy Pałaszewskiego w środku pola, piłka trafiła w szesnastkę pod nogi Łyszczarza, a ten obsłużył podaniem Bergiera, który z zimną krwią wykończył akcję trafieniem na 1:0. Pięć minut póżniej wrocławianie przeprowadzili kolejną zabójczą kontrę. Bargiel wpadł w pole karne i trafił w poprzeczkę, jednak piłka trafiła jeszcze pod nogi Łyszczarza, a ten uderzeniem, które również po drodze obiło poprzeczkę podwyższył na 2:0. W ostatniej akcji pierwszej połowy zielono-biało-czerwoni zadali natomiast trzeci cios! Na pierwszym planie znowu był duet Łyszczarz - Bergier, a po asyście tego pierwszego, napastnik Śląska II efektownym wykończeniem akcji podcinką rzucił przeciwnika na łopatki.

Kto po pierwszej połowie przewidywał, że w drugiej odsłonie w Katowicach nie czekają nas jednak żadne większe emocje, srogo się jednak pomylił. Trener Rafał Górak po zupełnie nieudanej połowie w wykonaniu swoich podopiecznych zdecydował się na dwie zmiany, a jeden z nowych piłkarzy już cztery minuty po zmianie stron mógł przywrócić swój zespół do gry. Po dośrodkowaniu Błąda z rzutu wolnego i olbrzymim zamieszaniu w polu karnym wrocławian, piłkę ręką zagrał Maruszak, a sędzia Bukowczan podyktował jedenastkę. Sytuacja wzbudziła emocje tak wielkie na ławce wrocławian, że czerwoną kartką ukarany został trener Piotr Jawny, co wyeliminowało go z możliwości pracy przy linii nie tylko do końca dzisiejszego meczu, ale i przynajmniej w najbliższym meczu ligowym. Nerwy ostatecznie okazały się niepotrzebne, bo do rzutu karnego podszedł nowowprowadzony Kozłowski i uderzył fatalnie, nie trafiając nawet w bramkę. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze.

GKS Katowice wyszedł na drugą połowę z mocnym postanowieniem poprawy, a z niebezpiecznego dla wrocławian nastawienia gospodarzy nie wybiła nawet zmarnowana jedenastka. Pudło z karnego nie wpłynęło także negatywnie na wykonawcę feralnego stałego fragmentu gry, bo to właśnie od Kozłowskiego zależało najwięcej w akcjach ofensywnych jego zespołu po zmianie stron. Były zawodnik Pogoni Szczecin w 56. minucie trafił w interweniującego Frasika po zagraniu w pole karne, zaś dziesięć minut później dopiął swego i GKS Katowice przegrywał już tylko 1:3. Na bramkową akcję gospodarzy z obiektywnego punktu widzenia patrzyło się z przyjemnością, bo zespół trenera Góraka nie kombinował, tylko kilkoma szybkimi podaniami przetransportował piłkę pod pole karne przeciwnika, a Kozłowski trafieniem z pola karnego dał nadzieję gospodarzom.

Dysponujący bardzo wąską kadrą Śląsk II z biegiem czasu coraz wyraźniej oddychał rękawami, zaś przewaga gospodarzy z minuty na minutę stawała się bardziej dostrzegalna. Wrocławianie nawet gdyby chcieli, nie mieli już sił, by specjalnie forsować tempo, a przeciwnik nie za bardzo pozwalał im na stwarzanie kolejnych akcji ofensywnych, które pozwoliłyby już zamknąć  mecz. Katowiczanie raz po raz stwarzali niebezpieczeństwo w polu karnym przeciwnika, a najbliżej bramki kontaktowej byli na kwadrans przed końcowym gwizdkiem, gdy po zgraniu Jaroszka z woleja uderzył Woźniak, piłka wpadła w kozioł, ostatecznie minęła jednak słupek bramki drugiej drużyny zielono-biało-czerwonych.

Śląsk II niemałym nakładem sił ostatecznie dowiózł korzystny wynik przy Bukowej i ma z czego się cieszyć, bo zwycięstwa i trzech zdobytych bramek przed pierwszym gwizdkiem nie przewidzieliby dziś chyba najwięksi sympatycy charakternej drużyny trenera Jawnego. Wrocławianie dzięki powrotowi do wygrywania cały czas mają kontakt z czołową szóstką tabeli II ligi, wyniki trwającej kolejki nie układają się jednak po ich myśli, bo swoje spotkanie wygrał już między innymi KKS Kalisz. W najbliższej serii gier Śląsk II przy Oporowskiej zmierzy się z rezerwami Lecha Poznań. Katowiczanie pomimo trzeciej domowej porażki w bieżącym sezonie pozostają póki co na miejscu premiowanym bezpośrednim awansem, jednak jutro swój mecz rozgrywać będzie jeszcze Chojniczanka Chojnice. Takie potknięcie powinno jednak stanowić bardzo poważny sygnał ostrzegawczy dla ich szkoleniowca.

GKS Katowice - Śląsk II Wrocław 1:3 (0:3)

Bramki: Kozłowski 66' - Bergier 34', Łyszczarz 39', Bergier 45'

GKS Katowice: Mrozek - Wojciechowski, Jędrych, Gałecki (49 Jaroszek), Rogala, Kurbiel (49 Kozłowski), Kołodziejski, Figiel (77 Urynowicz), Błąd (62 Kościelniak), Sanocki (62 Kiebzak), Woźniak

Śląsk II Wrocław: Frasik - Boruń, Celeban, Caliński, Maruszak, Bargiel (90+1 Fediuk), Pałaszewski, Bukowski (70 Młynarczyk), Krocz, Łyszczarz, Bergier (90+2 Michalski)

Sędzia: Dawid Bukowczan (Żywiec)

ZOBACZ też: Raporty statystyczne po remisie w derbach