REZERWY: Thriller bez happy endu (RELACJA)

09.10.2021 (20:55) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/9/rezerwy_614876cd417a7.png

fot.: Rafał Sawicki

W wyjazdowym meczu Śląska II Wrocław ze Stalą Rzeszów nie brakowało emocji i bramek, ostatecznie jednak podopieczni trenera Krzysztofa Wołczka pozostali z pustymi rękami. Lider II ligi stanął na wysokości zadania, choć zielono-biało-czerwoni napsuli mu sporo krwi.



 

Śląsk II Wrocław wybrał się na teren lidera po niezbyt udanych tygodniach w II lidze, bowiem sześć poprzednich spotkań przyniosło podopiecznym trenera Krzysztofa Wołczka zaledwie jedno zwycięstwo (2:0 z KKS Kalisz w połowie września). Spory niesmak pozostawił też wynik z poprzedniego weekendu, gdy po dziesięciu porażkach w pierwszych dziesięciu kolejkach na Oporowską przyjechał Sokół Ostróda i wywalczył cenny remis 0:0. Stal Rzeszów tydzień temu również zanotowała bezbramkowy podział punktów, ten w jej przypadku ważył jednak zdecydowanie więcej, bo przypadł na hit z wiceliderem Ruchem w Chorzowie. Podopieczni trenera Daniela Myśliwca obronili pierwszą pozycję w tabeli i w dobrych nastrojach przystępowali do meczu na własnym boisku, gdzie w tym sezonie zdobyli 16 na 18 możliwych punktów, a ostatnią porażkę zanotowali cztery miesiące temu (0:2 z Lechem II).

DOBRY POCZĄTEK LIDERA

Spotkanie przy Hetmańskiej w Rzeszowie szybko ułożyło się dobrze dla gospodarzy. Stal już w 8. minucie objęła prowadzenie po uderzeniu Damiana Michalika z linii pola karnego, a zdobyta bramka zadziałała na lidera wyjątkowo motywująco. Zespół trenera Myśliwca stwarzał sobie kolejne okazje, był sprytniejszy w kluczowych momentach poszczególnych akcji i wszystko wskazywało na to, że jego kolejne bramki są tylko kwestią czasu. Obawy Śląska II blisko spełnienia były kwadrans po golu Michalika, gdy Maksymilian Boruc ponownie musiał schylić się do siatki, radość Stali szybko została jednak powstrzymana po zasygnalizowaniu pozycji spalonej jednego z zawodników gospodarzy. Niewykorzystane okazje się mszczą? Wrocławianie w sobotni wieczór przypomnieli o tym rzeszowianom w najlepszy możliwy sposób. Chwilę po nieuznanym golu rezerwy Śląska wyprowadziły jedną z nielicznych akcji ofensywnych, a zimną krew w pojedynku z bramkarzem Wiktorem Kaczorowskim zachował Adrian Łyszczarz i goście doprowadzili do wyrównania.

Gol na 1:1 był przestrogą dla pewnej siebie Stali, która otrzymała czytelny sygnał, jak niewiele trzeba, by mecz z zespołem trenera Wołczka zaczął wymykać jej się z rąk. W ostatnim kwadransie drugiej połowy w Rzeszowie próżno było szukać takiej przewagi lidera II ligi, jak wcześniej, a w akcjach pod bramką przeciwnika coraz odważniej poczynali sobie również wrocławianie, obu zespołom brakowało jednak skutecznej finalizacji. Największe zagrożenie w ekipie gospodarzy stanowił pamiętany z ekstraklasowych boisk Andreja Prokić, który w końcówce pierwszej połowy kilka razy niebezpiecznie zbliżył się do szesnastki Boruca, a ostatecznie na nieszczęście Śląska II przy swoim nazwisku dopisał asystę. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Serb z polskim paszportem ruszył lewą stroną boiska i obsłużył innego znanego byłego ekstraklasowca Patryka Małeckiego, a ten trafił na 2:1. Oddanie strzału uniemożliwić próbował Mariusz Pawelec i w pierwszej chwili mogło się wydawać, że jest to nawet samobój, ostatecznie bramkę zapisano jednak eks-wiślakowi.

SERIA STAŁYCH FRAGMENTÓW

Przykre zakończenie pierwszej połowy nie wytrąciło z równowagi zawodników z Oporowskiej, a premierowy kwadrans po zmianie stron mógł dawać kibicom Śląska II realną nadzieję na uniknięcie porażki. Zielono-biało-czerwoni po wyjściu z szatni starali się kontynuować grę, którą prezentowali przed golem Małeckiego, a przede wszystkim raz po raz zagrażali bramce lidera II ligi. Wrocławianie w krótkim okresie czasu wywalczyli kilka stałych fragmentów gry, jednak Stal radziła sobie zarówno z dośrodkowaniami z rzutów rożnych, jak i strzałem specjalizującego się przecież w rzutach wolnych Adriana Łyszczarza, który krótko po rozpoczęciu drugiej części gry obił mur. Jeszcze groźniej dla Kaczorowskiego zrobiło się jednak w 56. minucie, gdy po dynamicznym wbiegnięciu w pole karne w wykonaniu zawodnika Śląska II za plecami golkipera rzeszowian zatrzęsła się poprzeczka! Niedługo później swoje szanse mieli również Szymon Krocz i uderzający po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Piotr Celeban, Kaczorowski niezmiennie nie dawał się jednak zaskoczyć.

Mecz przy Hetmańskiej stał na dobrym, wyrównanym poziomie, a za fundowanie widowiska nie odpowiadali jedynie zawodnicy zielono-biało-czerwonych, bo Stal potrafiła się groźnie odgryzać. Po godzinie gry Boruca do interwencji zmusił Małecki, a w jednej z kolejnych akcji raz lewym skrzydłem ponownie ruszył Prokić, którego akcję zakończyła dopiero ratunkowa interwencja wślizgiem w wykonaniu obrońcy wrocławian. Śląsk II postawił faworyzowanemu przeciwnikowi nadspodziewanie trudne warunki, jednak z biegiem czasu Stal była w stanie wrócić do równowagi z pierwszych fragmentów spotkania i dołożyła trzeciego gola, którego strzelcem był nawet ten sam zawodnik, co w 8. minucie. Na początku ostatniego kwadransa meczu po sprawnie przeprowadzonej kontrze ekipy trenera Myśliwca, w pole karne wpadł Michalik i mocnym strzałem podwyższył na 3:1.

SZALONA KOŃCÓWKA

Myli się jednak ten, kto sądzi, że był to już koniec emocji w stolicy Podkarpacia. Chwilę po tym, jak Michalik skompletował dublet Śląsk II wreszcie doczekał się drugiego gola, a na listę strzelców wpisał się Bartosz Boruń. Sęk w tym, że już w kolejnej akcji ten sam zawodnik popełnił błąd przy próbie podania we własnym polu karnym i zagrał prosto pod nogi rezerwowego Bartłomieja Snopczyńskiego, który dołożył trafienie na 4:2. W doliczonym czasie wrocławianie jeszcze raz postraszyli lidera, bo rzut karny wykorzystał Hubert Konstanty, na doprowadzenie do wyrównania ostatecznie zabrakło już jednak czasu i komplet punktów w sobotni wieczór pozostał w Rzeszowie.

Stal Rzeszów 4:3 (2:1) Śląsk II Wrocław

Bramki: Michalik 8', 79', Małecki 45', Snopczyński 87'- Łyszczarz 23', Boruń 85', Konstanty 90+1 (k.)

Stal: Kaczorowski - Mustafajew, Wrona, Góra, Głowacki - Danielewicz, Poczobut (88' Kotwica), Olejarka (70' Snopczyński) - Michalik (88' Maciejewski), Małecki (70' Wolski), Prokić (88' Sławek)

Śląsk II: Boruc - Boruń, Celeban, Poprawa, Pawelec (58' Szmigiel), Caliński - Krocz (86' Marchewka), Młynarczyk, Michalski (73' Konstanty), Zylla (46' Kotowicz) - Łyszczarz (86' Jezierski)

Sędzia: Leszek Lewandowski (Zabrze)

Żółte kartki: Poczobut, Michalik, Kotwica

ZOBACZ też: FUTSAL: Nowy sezon za pasem