Simundza o zarządzaniu szatnią: Jeśli ja zacznę w niej rządzić, nie będzie to dobre dla zawodników
13.08.2025 (17:30) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
W poniedziałek na naszej stronie ukazał się wywiad z trenerem Śląska Wrocław, Ante Simundzą. Jednym z poruszanych wątków był sposób zarządzania piłkarzami przez 53-latka. - Przez pierwszych kilka miesięcy to był nasz problem. Szatnia nie działała na takim poziomie, byśmy mogli zrealizować nasz cel - diagnozuje Słoweniec. Co jest dla niego jeszcze ważne w budowie drużyny poza boiskiem?
Chyba nikt nie wyobraża sobie teraz zespołu Śląska bez osoby Ante Simundzy. Pomimo spadku z Ekstraklasy, trener podjął się wyzwania i przedłużył kontrakt z klubem do końca obecnego sezonu. Słoweniec dał się poznać jako ambitny człowiek, a degradacja drużyny do I ligi sprawiła, że w jego głowie pojawiły się głosy o niedokończonej misji. - Bardzo chcemy osiągnąć ten cel jakim jest awans, jesteśmy bardzo zmotywowani - mówi Simundza w naszym najnowszym wywiadzie, który znajdziecie TUTAJ.
Jednym z poruszonych wątków w rozmowie z 53-latkiem był jego sposób na zarządzanie szatnią, tak, by między zawodnikami panowały zdrowe relacje, niemające negatywnego wpływu na boiskowe wydarzenia. Zdaniem Simundzy, piłkarze muszą mieć wysokie ego i mentalność zwycięzcy, gdyż bez tego ciężko o motywację. Trzeba to jednak pokazywać głównie na boisku. Trener ma jasne zasady i jak wspomina, stosuje je nawet w życiu prywatnym. Na jakiekolwiek fory nie ma, co liczyć.
- Uważam, że ego piłkarzy musi być duże. Jeśli nie jest – jak mogą wygrywać? Zawodnicy muszą mieć mentalność zwycięzcy. Kiedy moje dzieci były małe – nigdy nie dawałem im fory, nie dawałem im specjalnie wygrywać, w cokolwiek nie rywalizowaliśmy, czy to w piłkę, czy w karty. Jeśli chcesz być zwycięzcą, musisz się nauczyć wygrywać. Lubię piłkarzy z charyzmą, charakternych, ale oni muszą to pokazywać na boisku, a nie tylko poza. Jeśli jest inaczej, to mają problem
- mówi Ante Simundza.
W swojej wieloletniej karierze Słoweniec miał do czynienia z graczami, często określanymi jako ci, które mają tzw. trudne charaktery. W ostatnim czasie można było usłyszeć, że taką osobą jest nowy nabytek Wojskowych, Miłosz Kozak, który przeciwko Miedzi Legnica zdążył już zadebiutować w zespole. Z takimi opiniami nie zgadza się Simundza, który w wywiadzie przytoczył też historię Jakuba Świerczoka, niezbyt lubianego wśród kibiców Śląska.
- Kiedy przyszedłem do Śląska, wszyscy mówili o Kubie Świerczoku. Dla mnie? Top zawodnik, top człowiek. Problemem było, bo w szatni po meczach okazywał swoją złość? To był problem? Nie, dla mnie to nie jest problem, dla mnie to jest najlepsza rzecz. Chcę mieć w zespole zawodników z charakterem, którzy walczą dla drużyny. Kuba był reprezentantem kraju, a ktoś o nim mówi, że miał trudny charakter. Był top, bo chciał wygrywać. Odnośnie Kozaka – podoba mi się, bo lubię zwycięzców. Jest z nami od kilku dni i mogę o nim powiedzieć, że to miły gość, który może nam pomóc
- twierdzi szkoleniowiec Trójkolorowych.
Charyzma, duża wiedza i umiejętność dodawania zespołowi pewności siebie - tymi słowami piłkarze Śląska najczęściej opisują Ante Simundze, gdy tylko podczas rozmowy pojawia się wątek trenera. 53-latek wzbudza respekt w szatni, a jak on stara się nią zarządzać? Zdaniem Słoweńca, jego nadmierna ingerencja nie byłaby dobrym rozwiązaniem. Szatnię tworzą przede wszystkim piłkarze i to oni mają ustalać zasady w niej panujące. Ważny jest wówczas porządek i ustalona hierarchia, bo bez nich ciężko zrealizować cel, a taki problem zdaniem trenera, miał miejsce w jego pierwszych miesiącach pracy we Wrocławiu.
- Szatnia jest dla piłkarzy i tworzona jest przez nich, oni mają tam swoje zasady. Chcę mieć w niej mocne charaktery, którymi zarządzają kapitanowie. Jeśli zacząłbym zarządzać szatnią, to nie byłoby dobre dla zespołu. Wszystko zaczyna się od szatni, jeśli w niej wszystko jest poukładane, jest hierarchia, każdy zna w niej swoje miejsce, to możemy coś osiągnąć. W Śląsku przez pierwszych kilka miesięcy to był nasz problem, że szatnia nie działała na takim poziomie, byśmy mogli zrealizować nasz cel. Powtórzę jeszcze raz – moi zawodnicy wiedzą, że jeśli to ja zacznę rządzić w szatni, to nie będzie dla nich dobre
- mówi trener Śląska.
Inna sprawa dotyczy za to członków sztabu. Simundza nie ukrywa, że jest wymagającym wobec siebie człowiekiem i tego samego oczekuje od swoich współpracowników. - Chcę od nich pomysłów, wniosków, jakie widzą rozwiązania problemów, co możemy robić lepiej. Mają być zmotywowani i wychodzić z inicjatywami - opowiada.
POMYSŁY WPROWADZANE W ŻYCIE
Zasady są nie po to, by je łamać, a przestrzegać. Ich próbkę mogliśmy zauważyć m.in. w jednym z vlogów Śląska Wrocław na obozie w Trzebnicy, gdzie pod koniec filmu 53-latek powiedział kilka słów na temat tego, jak mają zachowywać się piłkarze w danych sytuacjach:
- Na wspólne spotkania, w tym śniadanie, obiad, kolacje, każdy zawodnik miał przychodzić w obuwiu sportowym, nie w klapkach.
- W hotelu piłkarze zawsze musieli mieć na sobie koszulkę i spodenki. Nie mogli oni wychodzić z pokoju bez którejś z tych części garderoby.
- Spóźnienie np. na masaż skutkowało tym, że nie był on ostatecznie wykonywany.
- Jeśli zawodnik skarżył się na ból, musiał to zgłosić noc przed treningiem. Jeśli zrobiłby to np. godzinę przed rozpoczęciem ćwiczeń, musiał trenować lub zostać ukaranym.
- Cała drużyna wspólnie idzie zjeść posiłek - niedopuszczalne jest, że ktoś pójdzie na stołówkę wcześniej (trzeba czekać na wszystkich).
Szkoleniowiec nie popuszcza też swoim kolegom ze sztabu. Wymyślono klasyfikację rund jako możliwość "karania". członków sztabu szkoleniowego za popełnione błędy, niewykonanie jakiegoś zadania zgodnie z oczekiwaniami trenera. Im więcej ktoś ma "rund", tym więcej "kolejek" jedzenia lub picia musi postawić.
Natomiast Ante Simundza to nie tylko trener wymagający, ale również potrafiący nagradzać. Od sztabu wyszedł ostatnio pomysł, by najlepszy piłkarz danego meczu (wybrany głosami drużyny) mógł podczas treningów nosić opaskę kapitana + mieć dodatkowo pewne przywileje. Cała inicjatywa to element cyklicznego wyróżniania zawodników za postawę na boisku. Patrząc po reakcjach, kibice zachwalają ten pomysł.
Świetny pomysł, pozwoli to odciążyć mentalnie kapitana, jednocześnie pozwalając na zabłyśnięcie innych graczy
— Andrzej (@AndiWhite23) August 7, 2025
Po dwóch domowych wygranych (po 3:1 z Ruchem Chorzów i Miedzią Legnica) piłkarzy Śląska Wrocław czekają teraz aż trzy mecze wyjazdowe, w których Wojskowi będą musieli wykazać się kunsztem na boisku, ale jak już zostało wyżej cytowane, odnaleźć w sobie mentalność zwycięzcy.