Śląsk - Górnik 0:1. Wrocławianie zadomowili się na dnie tabeli (RELACJA)

09.11.2024 (23:13) | Marcin Sapuń

fot.: Marta Lipnicka

Piłkarze Śląska nie odrobili lekcji po ostatnim meczu w Lubinie. Trójkolorowi ponownie musieli uznać wyższość rywala, tym razem Górnika Zabrze. Goście wygrali 1:0, a wrocławianie wciąż szorują po dnie tabeli w Ekstraklasie. 



 

Śląsk po poniedziałkowej porażce z Zagłębiem Lubin (0:3) musiał ponownie odbudować zaufanie wśród kibiców, udowadniając, że słaby mecz derbowy był tylko wypadkiem przy pracy. Wrocławianie wciąż zajmują ostatnie miejsce w tabeli i są jedynym zespołem, który zgromadził dotąd jednocyfrową liczbę punktów (9). 

Jest to element zawstydzenia, że ci zawodnicy pozwolili sobie na bilans 1-6-6 w Ekstraklasie. Jest to nie do zaakceptowania. Miałem spotkanie z grupą, która więcej grała - 13 czy 14 zawodników. Powiedzieliśmy sobie, co nam leży na sercu. Słowa to jedno, drugie to czyny. Mam nadzieje, że słowa zostaną pokazane na boisku

- powiedział Jacek Magiera podczas przedmeczowej konferencji prasowej

47-letni szkoleniowiec zdecydował się na trzy zmiany w wyjściowej jedenastce Trójkolorowych. Na ławce rezerwowych usiedli Mateusz Żukowski, Sebastian Musiolik i Tudor Baluta, a od pierwszej minuty zagrali Jehor Macenko, Jakub Świerczok i wracający po kontuzji Piotr Samiec-Talar. 

Spotkanie mogło rozpocząć się idealnie dla gospodarzy. Już w 2. minucie mocny strzał na bramkę Górnika oddał Jakub Świerczok, ale futbolówka trafiła jedynie w boczną siatkę. Kilka chwil później postraszyli zabrzanie, ale uderzenie Luki Zahovicia zostało zablokowane. W pierwszym kwadransie oglądaliśmy dynamiczną grę pod dwoma polami karnymi. W 20. minucie bardzo dobrą sytuację zmarnował Patrik Hellebrand. Niepilnowany Czech po wrzutce z pola karnego uderzył z pierwszej piłki, ale nie poleciała ona nawet w światło bramki, tylko przeleciała obok lewego słupka. Był to sygnał ostrzegawczy, który jednak Śląsk zignorował

W 34. minucie zabrzanie wyszli na prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Aleksander Buksa, który wykorzystał dośrodkowanie Erika Janży z lewej strony boiska. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie i to zawodnicy Górnika w lepszych nastrojach zeszli do szatni. Z kolei w szeregach WKS-u wciąż widoczny był problem ze strzałami celnymi. Po pierwszej połowie w tej statystyce widniała cyfra 0 przy nazwie wrocławskiego klubu. 

Na drugą połowę nie wyszedł już Tommaso Guercio, którego zastąpił Mateusz Żukowski. Jednak po piętnastu minutach po zmianie stron obraz gry Śląska nie uległ zmianie i trener Magiera zdecydował się na manewr gry z dwoma napastnikami, identycznie jak w Lubinie. Na boisku pojawił się Sebastian Musiolik w miejsce Sylvestera Jaspera. 

W 64. minucie podopieczni Jana Urbana stanęli przed dobrą szansą na kontratak, ale zbyt długo z piłką zabawił się Lukas Ambros i ostatecznie gospodarze wybronili się z całej sytuacji. Nic to jednak nie nauczyło bezradnych wrocławian, którzy popełniali proste błędy. W 75. minucie powinno być już 2:0, ale niepilnowany w polu karnym Zahović przeniósł piłkę ponad poprzeczką. 

Śląsk wyglądał jak bezradna drużyna, która nieprzypadkowo zamyka ligową tabelę. Piłkarze nie dali kibicom żadnych powodów, by ci byli z nich dumni. Zamiast rąk w górze, były spuszczone głowy i gwizdy prawie 13 tysięcy widzów, którzy zjawili się na Tarczyński Arenie. 


Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 0:1 (0:1)

34' Buksa

Śląsk Wrocław: Leszczyński - Guercio (46' Żukowski), Paluszek, Petkow, Petrow (88' Basse), Macenko - Pokorny, Schwarz, Jasper (58' Musiolik), Samiec-Talar (79' Ince) - Świerczok

Górnik Zabrze: Szromnik - Szcześniak, Rasak, Zahović (84' Bakis), Hellebrand, Ismaheel (70' Furukawa), Wojtuszek, Ambros (75' Zielonka), Janicki, Buksa (84' Olkowski), Janza

Żółte kartki: Petkow, Schwarz, Paluszek - Hellebrand, Szromnik

Sędzia: Damian Kos 

Widzów: 12 904

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.