Śląsk II na starcie: bramkarze dowieźli, środek harował, a przód wciąż szuka ognia
13.08.2025 (14:00) | Adam Paliszek-Saładygafot.: Michał Stawarz
Między 26 lipca a 9 sierpnia rezerwy Śląska rozegrały trzy ligowe mecze, które dość wyraźnie zarysowały profil tej drużyny. Statystyki mówią, że z tyłu było solidnie, w środku pola nie brakowało pracy bez piłki, natomiast w ofensywie wciąż nie było ostatniego dotknięcia. To był początek, w którym fundamenty działały, ale fajerwerki w ostatniej tercji dopiero mają nadejść.
BRAMKARZE ZROBILI ROBOTĘ
W każdym ze spotkań bramkarze Śląska Wrocław trzymali zespół przy życiu. W inauguracyjnym starciu z Rekordem Bartosz Głogowski skapitulował 2 razy przy 6 strzałach celnych rywala, choć w końcówce ratował wynik i utrzymywał zespół w kontakcie. W dwóch kolejnych kolejkach między słupkami stanął Hubert Śliczniak. Z Hutnikiem zapłacił za własny błąd golem, lecz w kolejnym meczu odbił się wzorowo: przeciwko Podbeskidziu zanotował aż 6 interwencji na bardzo wysokim poziomie i zachował jedyne czyste konto Śląska Wrocław w analizowanym okresie.
KTO DOWOZIŁ LICZBY W POMOCY?
Kreacja nie wyglądała wybitnie, ale środek pola pracował ponad normę i często to dzięki niemu Śląsk II zostawał przy piłce dłużej, niż sugerowałby przebieg meczu. Aleksander Wołczek dawał podania otwierające przestrzeń i regularnie „czyścił” środek, choć przytrafiały mu się pojedyncze wpadki.
- 2 podania otwierające
- 33 celne podania na mecz
- 7,7 skutecznych interwencji na mecz
- 8,3 wygrane pojedynki na mecz
- 2 błędy prowadzące do strzału
- 1,7 przedryblowany na mecz
Obok niego, Oskar Wojtczak rozegrał prawie komplet minut, trzymał równy, wysoki poziom pracy i zapewniał stabilizację pod szybkie wyjścia po odbiorze.
- 15 skutecznych interwencji na mecz
- 12 wygranych pojedynków na mecz
- 40 podań na mecz
KAPITAN W DEFENSYWIE!
Hubert Muszyński wchodził w ten sezon jak lider „z krwi i kości”. Strzelił gola Hutnikowi Kraków, trzymał linię z tyłu i w każdym z trzech spotkań wyróżniał się aktywnością oraz jakością decyzji, będąc czytelnym punktem odniesienia dla młodszych kolegów z defensywy.
- 14,7 skutecznych interwencji na mecz
- 10 wygranych pojedynków na mecz
- 48,3 celnych podań na mecz
- 1 gol
CZY WSZYSTKO BYŁO TAK, JAK NALEŻY?
Nie wszyscy złapali rytm od pierwszego gwizdka. Wiktor Kamiński otrzymał czerwoną kartkę w inauguracyjnym meczu z Rekordem, a w ofensywie nie dawał konkretu: średnio 0,3 strzału na mecz i ani jednego celnego, do tego 4 wygrane pojedynki na mecz przy 33% skuteczności. Dawid Moskaluk w dwóch swoich występach nie oddał nawet jednego strzału, notował średnio 1 drybling na mecz i 2 wygrane pojedynki przy 24% skuteczności — to była apatia z przodu, której po prostu nie dało się przykryć pracą bez piłki. Michał Milewski próbował częściej podejmować odważne decyzje, bo oddawał średnio 1,7 strzału na mecz, ale tylko 0,3 z nich było celnych (czyli 1 celny strzał w 3 spotkaniach). W bezpośrednich starciach wyglądał nieco korzystniej: 10 wygranych pojedynków na mecz przy 38% skuteczności oraz 2 udane dryblingi, co pokazywało, że brakowało mu głównie dopięcia akcji i lepszego wyboru momentu uderzenia.