Śląsk niegroźny po stałych fragmentach

08.10.2021 (18:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/9/magiera2_614db358a2421.png

fot.: Paweł Kot

Gol stracony po kuriozalnym rozegraniu rzutu rożnego w Poznaniu może być asumptem do dyskusji o stałych fragmentach gry Śląska prowadzonego przez Jacka Magierę. Okazuje się, że gdyby wyłączyć z analizy jedenastki, wrocławianie są w ogonie ligowej stawki.



 

- Po przygotowanym stałym fragmencie gry, gdy w decydującym momencie finalizacji zabrakło obiegu z lewej strony boiska, który zabrałby rywala. Strzał Krzysztofa Mączyńskiego został zablokowany i Kuba Kamiński od własnej połowy biegł sam na sam z bramkarzem. Błąd drużynowy – w taki sposób okoliczności bramki straconej na 0:2 przy Bułgarskiej na pomeczowej konferencji opisywał trener Jacek Magiera. Łatwość, z jaką Śląsk dał się złapać Lechowi w hicie 10. kolejki ekstraklasy była jak kropla przerywająca czarę goryczy, nieskuteczność po zagraniach ze stojącej piłki w bieżących rozgrywkach nie jest jednak niczym nowym. Gdyby nie brać pod uwagę rzutów karnych, gorsze od wrocławian byłyby tylko trzy zespoły w ekstraklasie.

Zagłębie i Legia

W dotychczasowych meczach zielono-biało-czerwoni zdobyli pięć bramek po stałych fragmentach gry, jednak większość, bo trzy z nich po uderzeniach z jedenastu metrów, które zawsze są głównie kwestią indywidualnych umiejętności wykonującego. Poza tym Śląsk cieszył się tylko z dwóch trafień – gdy swój strzał z rzutu wolnego w Lubinie dobił Erik Exposito (3:1) i kolejkę później po rozegraniu rożnego w głośnym meczu z Legią (1:0). Liczby wrocławian nie napawają optymizmem, gorszymi wynikami po stałych fragmentach z wyłączeniem karnych w trwającym sezonie ekstraklasy legitymują się tylko wspomniani mistrz Polski i Miedziowi (po jednym), a także Radomiak (żadnej bramki). Warto przy tym pamiętać, że Legia oraz Zagłębie rozegrały do tej pory o jedno spotkanie mniej.

Przyjazd najskuteczniejszego

Częściowym pocieszeniem dla trenera Jacka Magiery może być fakt, że Śląsk niewiele goli po stałych fragmentach nie tylko strzela, ale i  traci. Dziesięć dotychczasowych kolejek przyniosło rywalom wrocławian raptem dwie bramki wbite po stałych fragmentach gry, co z kolei jest najlepszym wynikiem w ekstraklasie obok Pogoni Szczecin. Pół-żartem, pół-serio można jednak powiedzieć, że to nie wszystko, bo należy doliczyć jeszcze tę feralną akcję z udziałem Jakuba Kamińskiego z pierwszej połowy meczu w stolicy Wielkopolski. Kolejne wyzwanie zielono-biało-czerwonych czeka jednak już w najbliższej kolejce, gdy na Pilczyce przyjedzie Raków Częstochowa, który do tej pory bramek po stałych fragmentach strzelił najwięcej w ekstraklasie (11), a również nierozegrany ma jeszcze przełożony w sierpniu mecz z Górnikiem Zabrze.

Początek spotkania 12. kolejki ekstraklasy Śląsk – Raków na Stadionie Wrocław zaplanowano na sobotę 16 października o godzinie 20:00.

ZOBACZ też: Praszelik młodzieżowcem miesiąca!