Snajper - wersja 2000

01.11.2020 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/8/praszelik2_5f417caec622d.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Bramka Mateusza Praszelika w ostatnim meczu z Jagiellonią była wyjątkowa pod wieloma względami. 20-latek nie tylko zagwarantował Śląskowi komplet punktów, ale i zapisał się w historii klubu.



 

Praszelik nie potrzebował dużo czasu po podpisaniu kontraktu ze Śląskiem, by udowodnić, że może być kolejnym, po Przemysławie Płachecie, młodzieżowcem, którego wrocławianom zazdrościć będzie cała liga.

Sprowadzony z Legii w pierwszych dwóch meczach w zielono-biało-czerwonych barwach zanotował dwie asysty i wywalczył rzut karny. Sęk w tym, że w połowie września wyeliminowała go choroba, a gdy wrócił, okazało się, że jest daleko od optymalnej formy i ma bardzo poważnego konkurenta do gry w postaci Marcela Zylli.

Były piłkarz rezerw Bayernu właśnie kosztem Praszelika rozpoczął ubiegłotygodniowy mecz z Jagiellonią w wyjściowej jedenastce. Jeszcze przed przerwą doznał jednak kontuzji, a pochodzący z Raciborza pomocnik wszedł z ławki i okazał się kluczową postacią meczu.

Praszelik doczekał się premierowego gola w barwach Śląska, a jednocześnie przeszedł do historii klubu jako pierwszy piłkarz z rocznika 2000, który trafił do siatki w Ekstraklasie.

Były legionista nie jest najmłodszym strzelcem w historii wrocławian, bo w przeszłości debiutanckie gole krótko po osiemnastych lub dziewiętnastych urodzinach strzelali odpowiednio Mirosław Drączkowski czy Ryszard Tarasiewicz. Jego osiągnięcie można jednak potraktować jako swoiste otwarcie nowej ery, które być może doda odwagi kolejnym młodym piłkarzom Śląska.

Wszak Marcin Szpakowski czy Piotr Samiec-Talar mają na wyciągnięcie ręki jeszcze cenniejszy skalp – ciągle mogą zapisać się w śląskowych annałach jako pierwsi strzelcy urodzeni w XXI wieku.

ZOBACZ też: Weekend inny niż wszystkie