Sparing z Olimpikiem na remis! (RELACJA)

19.01.2021 (16:47) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/1/spar_60070479f0424.PNG

fot.: youtube.com/slaskwroclaw

Po łatwej przeprawie z FK Novi Pazar przyszedł czas na pierwszego poważnego rywala. W tureckiej Antalyi Śląsk zmierzył się z Olimpikiem Donieck. Skład, jaki desygnował do gry trener Lavicka, znacznie różnił się od wyjściowej jedenastki z meczu z Serbami. Cieszyć może fakt, że do pełni zdrowia wraca Cotugno i to jego poczynania mogły interesować kibiców z Wrocławia interesować najbardziej.



 

W 12 minucie Śląsk był bardzo blisko zdobycia pierwszego gola. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Mathieu Scaleta, który próbował dograć futbolówkę w światło bramki. Jego zagranie okazało się jednak nieco niedokładne, lecz na tyle niebezpieczne, że obiło poprzeczkę bramki rywala.

Wrocławianie kontrolowali przebieg spotkania. W 21 minucie Fabian Piasecki doszedł do świetnej okazji po rzucie rożnym. Mocne dośrodkowanie w okolice bliższego słupka przedłużył Mariusz Pawelec, do piłki dopadł wspomniany wcześniej Piasecki, lecz nie trafił czysto głową w piłkę i zmarnował najlepszą do tej pory sytuację na objęcie prowadzenia.

Dominacja Śląska znalazła swoje odzwierciedlenie w 38 minucie, kiedy to po składnej akcji wrocławianie znaleźli drogę do bramki rywala. Dino Stiglec dograł piłkę do Marcela Zylli, który przytomnie dostrzegł wbiegającego w pole karne Lubambo Musondę. Zambijczyk świetnie wyłożył futbolówkę na czternasty metr, gdzie czekał Scalet, a ten mocnym uderzeniem przy dalszym słupku pokonał golkipera Olimpiku.

Bardzo blisko podwyższenia prowadzenia tuż przed końcem pierwszej połowy był Pawelec. Mocne dośrodkowanie z rzutu rożnego Zylli znowu znalazło obrońcę Śląska w okolicach bliższego słupka. Doświadczony stoper tym razem, zamiast przedłużać podanie, zdecydował się na strzał głową, po którym piłka odbiła się od poprzeczki bramki rywala.

Druga część spotkania rozpoczęła się od zmasowanych ataków Olimpiku. Ukraińska drużyna potrzebowała zaledwie pięciu minut na zdobycie gola. Piłkę ręką przed polem karnym zagrał Szymon Lewkot. Do rzutu wolnego z okolic 20 metra podszedł Sergiy Politylo i fantastycznym strzałem nad murem pokonał Michała Szromnika.

Śląsk wyraźnie ucierpiał na zejściu z boiska Macieja Pałaszewskiego. Pomocnik, grający na pozycji numer 6, był zawodnikiem kreującym większość akcji, a także łączącym formację obronną z drugą linią. Nie przeszkodziło to jednak wrocławianom w ponownym objęciu prowadzenia. W 70 minucie Lewkot przechwycił piłkę w środkowej części boiska, po czym dostrzegł wbiegającego w wolną strefę Bartłomieja Pawłowskiego. Obsłużył go fantastycznym prostopadłym podaniem, dzięki czemu skrzydłowy musiał już tylko pokonać bramkarza w pojedynku 1 na 1, co uczynił z dużym spokojem.

Zaledwie 5 minut Śląsk mógł cieszyć się z prowadzenia. Po dośrodkowaniu z prawej strony zupełnie niepilnowany w polu karnym Taras Zaviyskyi uderzył piłkę głową, nie dając tym samym żadnych szans na interwencję Szromnikowi. Za nieuwagę zawsze płaci się wysoką cenę.

Patrząc na całokształt, remis wydaje się sprawiedliwym rezultatem. W pierwszej połowie to wrocławianie byli zespołem przeważającym, lecz w drugiej części spotkania Olimpik pokazał, że nie jest drużyną z przypadku, a ciężkim i wymagającym rywalem. W szeregach Śląska cieszyć może dobra dyspozycja Pałaszewskiego, a także niezawodnego Pawelca. Przyzwoite zawody rozegrał również Guillermo Cotugno, u którego nie widać już żadnych śladów po kontuzji. 

 

Śląsk Wrocław 2:2 (1:0) Olimpik Donieck

38’ Scalet. 70’ Pawłowski - 50’ Politylo, 75' Zaviyskyi

Śląsk Wrocław: Szromnik - Cotugno (60’ Pawłowski), Puerto (46’ Celeban), Pawelec (80' Sobota), Stiglec (60’ Tamas) - Pałaszewski (46’ Lewkot), Makowski (60’ Praszelik), Scalet (66’ Szpakowski), Musonda, Zylla (66’ Pich)  - Piasecki (66’ Samiec-Talar)

 

ZOBACZ też: Powiew młodości w Śląsku