Spełnione marzenie Warty Poznań

14.12.2020 (13:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/11/war2_5fbe79556fa6c.png

fot.: Joanna Wietrzyńska

Kopciuszek ekstraklasy będzie ostatnim rywalem Śląska przed zimową przerwą. Awansu Warty nie spodziewał się nikt, a w sensacyjnym sukcesie pomogła… wizja gry na Stadionie Wrocław.



 

Pół-żartem, pół-serio powiedzieć można, że zatrudniony w Warcie Poznań latem ubiegłego roku trener Piotr Tworek nie spełnił postawionego przed jego zespołem celu. Zieloni w sezonie 2019/2020 po nerwowym finiszu wcześniejszych rozgrywek mieli przecież przede wszystkim jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie na zapleczu ekstraklasy, a tymczasem Warciarzy dziś w szeregach pierwszoligowców już nie ma.

Warta napisała historię, której nie przewidzieliby jej najbardziej optymistyczni kibice. Zespół został wygnany z niespełniającego wymogów licencyjnych stadionu przy Drodze Dębińskiej nawet nie na Bułgarską, a do odległego o 50 kilometrów Grodziska Wielkopolskiego, piłkarzy z ekstraklasowym doświadczeniem policzyć można było na palcach jednej ręki, a jednak piłka kolejny raz spłatała figla ekspertom.

Drogę do niespodziewanej promocji poznaniakom otworzyła udana runda jesienna poprzedniego sezonu, którą zakończyli jako lider zaplecza ekstraklasy. Wiosna była trudniejsza, piętą Achillesową niespodziewanie stały się domowe mecze w przyjaznym wcześniej Grodzisku, a sam trener Piotr Tworek zaczął przypominać, jak ważna w jego pracy jest systematyczność. Podczas wiosennej gonitwy za nadrabianiem zaległości po lockdownie czasu na spokojną analizę błędów praktycznie nie było, rywale nauczyli się niewygodnego stylu Zielonych, a po 34 kolejkach ekipy z Wielkopolski zabrakło na miejscach premiowanych awansem.

Ostatnią szansą Warty pozostały baraże, w których jako najwyżej sklasyfikowany zespół podstawowej części sezonu mogła cieszyć się z przywileju dwukrotnego grania w roli gospodarza. Drużyna trenera Tworka spełnienie marzeń miała na wyciągnięcie ręki, a istotnym elementem motywacji okazała się wizja gry o ligowe punkty we Wrocławiu.

"Ostatnio jechaliśmy na mecz mijając stadion Śląska i tak sobie powiedzieliśmy: kurczę, ale fajnie byłoby pojawić się tu za jakiś czas i przygotowywać do spotkania. To rzeczy, które jeszcze chwilę temu były dla nas niewyobrażalnie odległe, a teraz są tak bliskie" -

- mówił w przeddzień pierwszego barażowego meczu na antenie Polsatu Sport trener dwukrotnego mistrza Polski Piotr Tworek.

Perspektywa rywalizacji z zespołami takimi, jak Śląsk, okazała się skuteczna. Warta przeszła przez dodatkową rundę jak burza, w meczach z Bruk-Betem (1:0) i Radomiakiem (2:0) nie straciła żadnej bramki. Co równie ciekawe, wszystkie trzy jej barażowe gole zostały uznane dzięki obecności sędziów VAR. W półfinale sygnał z wozu naprawił błąd asystenta sygnalizującego spalonego po strzale Michała Jakóbowskiego, zaś w finale dzięki wideoweryfikacji przyznane zostały dwa rzuty karne wykorzystane przez Mateusza Kupczaka.

Drużyna Piotra Tworka pisze romantyczną historię, jednak tą rundą i intensywnym rokiem jest już ewidentnie zmęczona. W czwartek przyjedzie na wymarzony Stadion Wrocław po najgorszej w sezonie serii trzech kolejnych porażek i obowiązkiem Śląska w ostatnim meczu przed zimową przerwą będzie komplet punktów.

ZOBACZ też: CLJ: Dreszczowiec bez happy endu

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.