Statystyki nie kłamią: Lech Poznań

20.02.2021 (11:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/6/placheta2_5ef8f81c53ea6.PNG

fot.: Paweł Kot (wks.pl)

Czwarty mecz w 2021 roku w czwarty różny dzień tygodnia rozegra jutro Śląsk Wrocław. Wspomnienia spotkań z Lechem rozegranych pod wodzą Vitezslava Lavicki napawają optymizmem.



 

Po poniedziałkowej wyprawie do Mielca, sobotniej do Gliwic i piątkowym podjęciu Wisły Kraków, Śląsk w kalendarzu ligowej wiosny będzie mógł odhaczyć również niedzielę. Co ciekawe, do tej pory w tym sezonie możliwość występu w drugim dniu weekendu spotkała go tylko raz, gdy w połowie października w żenującym stylu przegrał na stadionie Wisły Płock (0:1). Również w niedzielę Śląsk miał grać jesienią przy Łazienkowskiej, na prośbę rywala ten mecz przełożono jednak na środę, a starcie z mistrzem Polski zakończyło się porażką 1:2.

Trener Vitezslav Lavicka czterokrotnie prowadził wrocławian w meczach przeciwko Lechowi Poznań i ani razu nie przegrał. Jego zespół w każdej z tych potyczek trafiał do siatki, a łącznie uzbierał aż dziewięć bramek. Co prawda, trzy ostatnie spotkania Śląska z Kolejorzem kończyły się remisami (1:1, 2:2 oraz 3:3, wszystkie we Wrocławiu), jednak wspomnienie ostatniego meczu przy Bułgarskiej musi wywołać uśmiech na twarzy każdego kibica zielono-biało-czerwonych. 9 sierpnia 2019 roku Śląsk rozegrał w Poznaniu jeden z najlepszych meczów pod wodzą Czecha i dzięki między innymi dubletowi Łukasza Brozia wygrał z ówczesnym liderem 3:1 w obecności 32 tysięcy kibiców.

 Kliknij i sprawdź aktualny kurs w Superbet na zwycięstwo Śląska 

Wspaniałe zwycięstwo z początku poprzedniego sezonu stanowi jednak jedynie miłą osłodę w gorzkiej dla nas historii ostatnich spotkań na stadionie Lecha. Zanim mogliśmy się cieszyć ze wspomnianego kompletu punktów, Śląsk przy Bułgarskiej przegrał trzy razy z rzędu i zdobył w tym czasie tylko jedną bramkę. Niepowodzenia w stolicy Wielkopolski niekiedy miały również wymierne konsekwencje, jak choćby na początku grudnia 2018 roku, gdy porażka 0:2 przesądziła o dymisji trenera Tadeusza Pawłowskiego.

Lech do niedzielnego meczu przystąpi mając aktualnie najdłuższą w lidze serię meczów bez zwycięstwa. Wicemistrz Polski na wygraną czeka od sześciu spotkań – w tym czasie po trzy razy zremisował i przegrał. By znaleźć ostatni komplet punktów drużyny trenera Dariusza Żurawia trzeba cofnąć się do wygranej 4:0 z Podbeskidziem 6 grudnia. Również tego dnia Lech strzelił ostatniego ligowego gola na własnym stadionie, dziś seria jego niemocy przy Bułgarskiej liczy już 307 minut. Goście w tym czasie zadali mu pięć ciosów.

Śląsk w nowym roku to do tej pory zaledwie jeden gol, dwa punkty i pięć celnych strzałów. Podobnie jak on bez ligowego zwycięstwa na wiosnę, obok Lecha, są jeszcze Raków, Stal, Zagłębie i Cracovia. W przypadku wrocławian na tapecie niezmiennie pozostają jednak wyjazdy. W tym sezonie ekstraklasy zespół Vitezslava Lavicki na obcych stadionach poniósł już sześć porażek, najwięcej w ekstraklasie wspólnie z Jagiellonią. Zdobył łącznie zaledwie siedem punktów, mniej tylko Stal oraz Podbeskidzie.

ZOBACZ też: Wilusz: Podziwiam swoją determinację (WYWIAD)