Statystyki nie kłamią: Piast Gliwice

04.02.2021 (16:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/1/alves_6009e107b1efe.PNG

fot.: Paweł Kot

Zdobywasz bramkę – wygrywasz. Zasada obowiązująca w ostatnich meczach Śląska przeciwko Piastowi była łatwo dostrzegalna. W całość, niestety niekorzystną dla wrocławian, układa się też historia naszych ekstraklasowych wizyt przy Okrzei.



 

W czterech z pięciu ostatnich meczów Piasta ze Śląskiem gole strzelał tylko jeden zespół. Wyjątkiem była rywalizacja z rundy jesiennej poprzedniego sezonu, gdy drużyna Vitezslava Lavicki wydarła przed własną publicznością wygraną 2:1, choć mogło skończyć się zupełnie inaczej, bo jeszcze w 84. minucie prowadził ówczesny mistrz Polski.

Żadna z siedmiu poprzednich potyczek obu drużyn nie zakończyła się remisem, a dla Śląska krzepiąca może być liczba pięciu zanotowanych w tym czasie zwycięstw. Optymizm kończy się jednak na samo wspomnienie podróży do Gliwic.

Zielono-biało-czerwoni w ekstraklasie rozegrali 13 meczów na stadionie Piasta i wygrali zaledwie dwa z nich – przy pierwszej próbie w sezonie 2008/2009 (1:0) oraz przy przedostatniej w rundzie rewanżowej poprzednich rozgrywek (3:0). Pogrom zafundowany gliwiczanom 30 listopada 2019 roku był o tyle zaskakujący, że tylko tego jednego dnia Śląsk cieszył się z aż 3 spośród swoich 11 gliwickich goli zainkasowanych w całej historii ekstraklasowej rywalizacji.

Przy Okrzei najczęściej było jednak trudno albo bardzo trudno, a porażki miały bolesne konsekwencje. Choćby niezasłużone 0:1 w rundzie finałowej z lipca okazało się przecież kluczowe dla losów ekipy Lavicki w kontekście europejskich pucharów.

Piast w tym sezonie przeżywa jednak nadspodziewanie trudne chwile, kiedy przychodzi mu grać w roli gospodarza. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu wygrała tylko jeden z siedmiu dotychczasowych meczów domowych (2:0 z Lechią w 10. kolejce), zdobyła w nich tylko sześć punktów (mniej jedynie Wisła Kraków) i strzeliła zaledwie sześć goli, czyli najmniej w całej stawce.

Po stronie gliwiczan jest za to efektowna seria meczów bez porażki. Zespół Waldemara Fornalika ostatniego pogromcę znalazł 17 października przy Kałuży (0:1), a do sobotniego meczu przystąpi z najdłuższą w ekstraklasie serią ośmiu kolejnych występów bez przegranej.

Śląsk, tak jak rok temu, w pierwszym wyjazdowym meczu nowego roku po wyjątkowo niestrawnej grze zremisował 0:0 (wtedy w Szczecinie, tym razem w Mielcu). I on może jednak czuć się pewnie, bo przegrał tylko jeden z ostatnich pięciu ligowych meczów (1:2 w Lubinie w 14. kolejce), a co więcej w tym czasie stracił zaledwie trzy bramki.

Defensywa wrocławian na półmetku sezonu ustępuje w całej lidze tylko liderującej Pogoni Szczecin, zaś sobotni mecz przy Okrzei może być kluczowy dla dalszej części ich sezonu. Po poniedziałkowym remisie z beniaminkiem Śląsk zbliżył się do podium na cztery oczka, a trzeci w tabeli Raków w najbliższy weekend wybierze się do wicelidera z Warszawy i ktoś tam punkty straci.

ZOBACZ też: #SuperPiłkarz meczu przeciwko Stali (WYNIKI)