Statystyki nie kłamią: Podbeskidzie Bielsko-Biała

20.04.2021 (13:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/11/bielsko3_5fc359b8d2207.jpg

fot.: tspodbeskidzie.pl / Jakub Ziemianin

Podbeskidzie Bielsko-Biała to pod wieloma względami rywal wymarzony dla Śląska Wrocław. Gdyby wynik determinowały wyłącznie statystyki, punkty można byłoby dopisywać jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.



 

W obecnym sezonie próżno szukać innego rywala, z którym Śląsk miałby aż tak dobre statystyki. Dość powiedzieć, że Podbeskidzie nie wygrało żadnego z 13 ekstraklasowych meczów przeciwko zielono-biało-czerwonym, a na Stadion Wrocław przyjeżdża dziś po trzech kolejnych porażkach (co zresztą ciekawe z trzema różnymi trenerami Śląska).

Pewne zaciekawienie może jednak wzbudzać fakt, że pomimo braku porażek historia spotkań z Podbeskidziem wcale nie obfituje w ogromną liczbę zwycięstw – wrocławianie wygrywali raptem w pięciu dotychczasowych potyczkach, a aż osiem zakończyło się remisami.

Remisami naznaczona jest też najnowsza historia rywalizacji z Góralami na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Podziałami punktów kończyły się trzy ostatnie mecze Śląska z tym rywalem w roli gospodarza (0:0 w 2014 oraz 0:0 i 1:1 w 2015 roku), w czwartym meczu od końca zielono-biało-czerwoni potrafili jednak nawet rozbić przeciwnika aż 4:0.

Biorąc zaś pod uwagę mecze zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, Śląsk trafiał w każdej z czterech ostatnich potyczek przeciwko Podbeskidziu, a w rundzie jesiennej trwającego sezonu potrafił nawet ograć go na wyjeździe i to z czystym kontem (2:0). W pięciu poprzednich spotkaniach Górale strzelili ekipie ze stolicy Dolnego Śląska zaledwie dwa gole, w dodatku oba z rzutów karnych.

Wrocławianie do dzisiejszego meczu przystępują z wyraźnie najdłuższą w tym sezonie serią pięciu kolejnych ligowych występów bez porażki. Poprzednia taka passa zdarzyła im się w październiku i listopadzie 2019 roku, wtedy w pięciu seriach gier z rzędu potrafili zanotować nawet same zwycięstwa.

Śląsk ciągle może chwalić się również bardzo zadowalającym bilansem na własnym stadionie. Więcej punktów w roli gospodarza w tym sezonie zdobyły tylko plasujące się na podium Legia, Pogoń i Raków, a mniej bramek u siebie stracili jedynie Portowcy.

Podbeskidzie to jedyny zespół w tym sezonie ekstraklasy, który cały czas nie wygrał na wyjeździe. W 12 potyczkach na obcych stadionach Górale zanotowali zaledwie trzy remisy i dziewięć porażek. Zdobyli w tym czasie dziewięć bramek (mniej tylko Górnik), za to stracili aż trzydzieści (zdecydowanie najwięcej). Ostatnie ligowe zwycięstwo w roli gościa Podbeskidzie zanotowało jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu I ligi w Jastrzębiu-Zdroju (3:0 11 lipca).

Prawdziwą trwogą może też napawać kibiców bielszczan łączna liczba straconych bramek – w tym sezonie to już 52, a warto przypomnieć, że wskazywany rok temu jako przykład koszmarnej gry w defensywie ŁKS stracił tylko o 16 więcej w 37 meczach.

ZOBACZ też: Biliński potrafi o sobie przypomnieć