Sylwetka rywala - FK Crvena zvezda

21.01.2021 (06:00) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/1/ZVEZDA-TITULA_08_60085252e537c.jpg

fot.: mozzartsport.com

Zgrupowanie w Turcji powoli dobiega końca. Dwa pierwsze spotkania towarzyskie wyraźnie pokazały, które elementy gry Śląska funkcjonują dobrze, a nad którymi należy jednak jeszcze popracować. Ostatni sparing będzie doskonałą okazją, aby sprawdzić, jak wrocławska drużyna wygląda na tle silniejszego rywala, którym bez wątpienia jest FK Crvena zvezda.



 

Drużyna z Belgradu ma bogatą historię. Założony w 1945 roku klub w ponad 75-letnim okresie działania zdobył aż 28 krajowych mistrzostw (19x mistrzostwo Jugosławii, 5x mistrzostwo Serbii i Czarnogóry, 6x mistrzostwo Serbii), a także 24 krajowe puchary (12x Puchar Jugosławii, 9x Puchar Serbii i Czarnogóry, 3x Puchar Serbii). To jednak nie sukcesy na rodzimym podwórku sprawiają, że Crvena zvezda jest zespołem wyjątkowym.

W 1986 roku klub został objęty przez legendę jugosłowiańskiej piłki Dragana Džajića oraz przez Vladimira Cetkovića. 12 miesięcy później opracowali oni pięcioletni plan, który polegał na oparciu drużyny na wychowankach, a także najbardziej utalentowanych piłkarzach w rejonie. Jednak najważniejszym, nadrzędnym celem było zdobycie z nimi Pucharu Europy (obecna Liga Mistrzów).

W latach 1987-1991 Crvena zvezda zbroiła się, tworząc maszynę mającą zdobyć upragniony cel oraz zdominować europejskie rozgrywki. W klubie pojawiły się takie gwiazdy jak Robert Prosinečki, Dejan Savićević, Siniša Mihajlović, czy Miodrag Belodedici. To właśnie oni stworzyli trzon drużyny, która miała osiągać wielkie sukcesy. Crvena zdobyła mistrzostwo w roku 1988, 1990 i 1991, dokładając do tego także krajowy puchar w 1990, lecz nie to interesowało dwóch wspomnianych wcześniej dżentelmenów.

Pięcioletni plan dobiegał powoli końca i to rok 1991 miał być tym, w którym zespół zdobędzie Puchar Europy. Według wielu drużyna była gotowa. Młodzi, utalentowani i głodni sukcesu zawodnicy, po zdobyciu mistrzostwa mogli skupić się na najważniejszym. Przez rozgrywki Pucharu Europy przemknęli przebojem, z łatwością rozprawiając się z kolejnymi rywalami. Crvenej ulegli kolejno: Grasshopper, Glasgow Rangers i Dynamo Drezno. W Półfinale drużyna trafiła na Bayern, który nie bez problemów pokonała w dwumeczu.

29 maja 1991 w Bari odbył się finał z Olympikiem Marsylia. Francuski zespół jawił się wówczas, jako drużyna zbudowana z wielkich pieniędzy oraz faworyt do zdobycia pucharu. Crvena postanowiła nie otwierać się na niebezpiecznego rywala, przez co spotkanie zawiodło wszelkie oczekiwania i było raczej nudnym widowiskiem, o czym często po latach wspominają sami piłkarze. Mecz zakończył się dogrywką i rzutami karnymi, po których drużyna z Belgradu odniosła zwycięstwo.

Ten finał jest wciąż bardzo żywy w mojej pamięci. Myślę, że był to najnudniejszy mecz finałowy w historii Pucharu Europy. Na kilka godzin przed meczem siedmiu z nas pokazano taśmy z meczami Olympique. Pamiętam, jak Ljupko Petrović mówił nam: „Jeśli ich zaatakujemy, zostawimy siebie otwartymi na kontrataki”, na które zapytałem „więc, co wtedy robimy”. Jego odpowiedź brzmiała: „Kiedy zdobędziesz piłkę, oddaj im”. Spędziliśmy więc 120 minut na boisku, praktycznie nie dotykając piłki. Mecz zakończył się rzutami karnymi, Manuel Amoros nie zdołał przekonwertować swojego, podczas gdy my zamieniliśmy wszystkich pięciu. Gdybyśmy podchodzili do meczu z nastawieniem na atak, prawdopodobnie przegralibyśmy, nie dlatego, że Olympique była lepsza od nas, ale dlatego, że ich zawodnicy byli przyzwyczajeni do rozgrywania dużych meczów, takich jak ten. Mieliśmy skład pełen 21, 22 i 23-letnich dzieci. - wspominał 20 lat po finale Siniša Mihajlović.

Niestety, wspaniały sukces nie położył podwalin pod kolejne lata świetnych występów i stania się europejską potęgą. Wraz z rozpoczęciem sezonu 1991/92 w Jugosławii rozpętała się również wojna domowa. ONZ nałożyło na kraj liczne sankcje. Reprezentację, składającą się w znacznej mierze z zawodników Crvenej, wykluczono z Euro 1992 oraz igrzysk olimpijskich w Barcelonie, a kluby wyrzucono z pucharów. Zawodnicy szybko znaleźli nowych pracodawców, a zespół, który zdobył Puchar Europy, przeszedł do historii. Czasy, w których rozpadła się Jugosławia, były czasami bardzo ważnymi dla świata, ale też dla europejskiej piłki. Crvena zvezda z 1991 roku jest ostatnim klubem ze wschodniej części kontynentu, który wygrał Puchar Europy, a patrząc na obecny rozwój futbolu, niestety prawdopodobnie ten stan rzeczy już się zmieni.

Co jednak może dać Śląskowi sparing z taką drużyną? Serbowie są przede wszystkim mocniejsi od wrocławian. Trzy lata z rzędu zdobyli mistrzostwo Serbii, a w obecnym sezonie mają już 9 punktów przewagi nad drugim Partizanem. Mówimy więc o bardzo silnym zespole, który próbuje wrócić do rywalizacji na poziomie europejskim. Trenerem od końcówki 2019 roku jest Dejan Stanković, były zawodnik Interu Mediolan, Lazio oraz właśnie Crvenej.

Patrząc na kadrę sobotniego rywala Śląska, znajdziemy wiele ciekawych nazwisk. Oprócz młodych i utalentowanych Serbów skład uzupełniany jest doświadczonymi zawodnikami, którzy w swoim CV mogą wpisać parę ciekawych klubów. Największą gwiazdą zespołu jest Aleksandar Katai. Serb, występujący niegdyś w Deportivo Alaves, Chicago Fire, czy LA Galaxy, wrócił w sezonie 2020/21 do Crvenej, w której zresztą już niegdyś występował. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bowiem wraz z Mirko Ivanicem i Diego Falcinellim przoduje w klubowej klasyfikacji strzelców z 7 golami na koncie. Jest także samodzielnym liderem klasyfikacji kanadyjskiej, w której do wspomnianych wcześniej bramek dołożył również 4 asysty.

Śląsk czeka bardzo ciężkie zadanie, ale takie mecze są potrzebne. To na tle ciężkiego rywala najłatwiej dostrzec, jakie elementy najbardziej szwankują, a także na jakich można oprzeć grę w drugiej części sezonu. W piątek możemy liczyć na ciekawe widowisko. Pokazanie się na tle tak silnego przeciwnika może zdefiniować na nowo hierarchię zawodników walczących o pierwszy skład, więc spodziewamy się szczególnego zaangażowania ze strony wrocławian.

ZOBACZ też: Co słychać u zgód?