TAKTYCZNIE: Co z tą defensywą?

16.11.2021 (06:00) | Jakub Luberda
uploads/images/2020/5/trening_5eb4151e9ba0c.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

"Atak wygrywa mecze, obrona wygrywa trofea" - mówił kiedyś legendarny trener Manchesteru United, Sir Alex Ferguson. Patrząc na bieżący sezon w wykonaniu Śląska Wrocław, możemy śmiało stwierdzić, że ta teoria ma pewne przełożenie na rzeczywistość. Podopieczni Jacka Magiery często brylują w ofensywie, aby później (lub wcześniej) głupim błędem w defensywie zaprzepaścić swoje uprzednie starania.

 



 

Rozważając na temat defensywy, należy pamiętać o jednej istotnej kwestii. Czasy, kiedy napastnicy byli odpowiedzialni tylko za atakowanie, a obrońcy tylko za bronienie, dawno minęły.  We współczesnym futbolu w fazę ofensywną zaangażowany musi być cały zespół - od bramkarza, aż po najbardziej wysuniętego zawodnika. W rzeczywistości, w której najlepsze kluby świata sprowadzają za grube miliony bramkarzy potrafiących dobrze grać nogami, aby wzmocnić drużynę podczas fazy ataku, ważne jest, aby na zespół patrzeć jak na całość. Analizując występ jakiegoś zawodnika musimy brać pod uwagę to, że jego zachowanie, podjęte decyzje i popełnione błędy są często zależne od całego organizmu, jakim jest zespół. To samo tyczy się defensywy - za stracone gole powinno rozliczać się nie tylko obrońców i bramkarza, ale wszystkich 11 zawodników, przebywających na murawie. 

CHCEMY GRAĆ OFENSYWNĄ PIŁKĘ

Takie słowa na przestrzeni ostatnich miesięcy z ust trenera Jacka Magiery padały stosunkowo często. Kierunek, w którym Śląsk ma się rozwijać oraz tożsamość, z jaką ma się kojarzyć, są dosyć jasne. Granie w ofensywnym systemie z trzema obrońcami, przechodzącym hybrydowo w 5-4-1 w defensywie, jest pewną stałą w naszym równaniu. Nie będziemy dziś kombinować i rozmyślać o tym, jak wrocławianie prezentowaliby się w innym ustawieniu, gdyż jest to odległy scenariusz, niejako sprzeczny z konsekwentną pracą obecnego szkoleniowca. Czego wobec tego wymagamy od tercetu środkowych obrońców? 

Patrząc na kolejne mecze Śląska, gołym okiem można dostrzec progres, jaki zawodnicy WKS-u poczynili w ofensywie. Wojskowi stali się wielowymiarową drużyną, która jest groźna w ataku pozycyjnym, przy kontrach, jest bardzo niebezpieczna w fazach przejściowych, potrafi stworzyć zagrożenie pod bramką rywali za pomocą opracowanych wcześniej schematów. Nieco pracy wymagają jeszcze stałe fragmenty, lecz i na tej płaszczyźnie widzimy podejmowane próby (na chwilę obecną czasami nieudolne, ale liczymy na pozytywne efekty w przyszłości). 

Istotnym elementem gry ofensywnej są jednak właśnie obrońcy. To właśnie na trójce defensorów spoczywa odpowiedzialność za wiele składników projektu “atak”. Często to od nich rozpoczyna się budowanie akcji, to oni muszą odpowiednio wprowadzić piłkę, odnajdywać się w fazach przejściowych i jednym podaniem ominąć drugą linię rywala. Mają za zadanie również podłączać się do ataków pozycyjnych, robiąc przewagę w bocznych strefach, lub wbiegać w centrum, szukając sobie okazji na zdobycie gola po dośrodkowaniu. 

JAK BRONIĆ? 

Bardzo istotnym, jeśli nie najważniejszym, elementem gry stoperów jest jednak bronienie dostępu do własnej bramki - co z tego, że zawodnik będzie wzorowo wyprowadzał piłkę, jeśli po jego błędach padną 3 gole. Omówienie tego, jak powinni zachowywać się obrońcy, grając trójką z tyłu, jest sprawą skomplikowaną, często zależną od rywala. Można przechodzić w blok pięcioosobowy z wahadłowymi zajmującymi miejsce po bokach formacji, cofać może się tylko jeden z wahadłowych, tworząc tradycyjne, czteroosobowe zestawienie, a można także nie cofać nikogo, wzmacniając tym samym środek pola. Śląsk zazwyczaj widzimy w tej pierwszej okazałości, rzadziej w trzeciej. 

W takim wypadku półprawy oraz półlewy środkowy obrońca powinien grać odważnie - angażować się w odbiory, starać się przechwytywać piłki i przede wszystkim aktywnie kryć zawodnika, za którego jest odpowiedzialny. Centralny stoper natomiast ma za zadanie asekurować swoich kolegów i w razie, gdyby przegrali oni pojedynek, zażegnać zagrożenie. Szczególnie istotne jest to podczas pressingu i faz przejściowych, kiedy gra na wyprzedzenie ma ogromne znaczenie. Nieco inaczej sprawa wygląda przy głębokiej defensywie - wtedy zachowanie obrońców musi być bardziej wyważone, a istotna jest koncentracja, dobra komunikacja i trzymanie formacji. 

NIE TAK DUŻE POLE WYBORU

Analizując kadrę WKS-u, na pierwszy rzut oka mamy wielu obrońców o różnych profilach. Niestety, na chwilę obecną wachlarz dostępnych opcji został znacznie zmniejszony przez kontuzje, które nękają naszych stoperów. Z problemami zdrowotnymi boryka się przede wszystkim Mark Tamas, który na początku sezonu wydawał się łapać życiową formę, co poskutkowało nawet debiutem w reprezentacji Węgier. Swoje kłopoty ma również Łukasz Bejger, co w lakoniczny sposób skwitował trener Magiera. “Łukasz w tej rundzie więcej grał niż trenował” - mówił szkoleniowiec na konferencji po starciu z Jagiellonią. Niemniej w naszych rozważaniach postaramy się omówić każdego z defensorów obecnych w kadrze Śląska.

Wojciech Golla 

Największą bolączką doświadczonego stopera wydają się licznie popełniane błędy przy wyprowadzeniu. W niemal każdym meczu następuje moment, w którym Golla z niewiadomych powodów oddaje piłkę rywalowi. Takie sytuacje mają miejsce nawet bez asysty przeciwnika - przykładem może być choćby ostatnie starcie z Bruk-Betem. Jeśli chodzi natomiast o kwestie czysto defensywne, to ciężko mu coś zarzucić. Dobre warunki fizyczne, umiejętność czytania gry, solidna gra głową, niezła gra na wyprzedzenie. Reasumując, Golla może być świetnym centralnym środkowym obrońcą, lecz grając jako półprawy lub półlewy, może mu zabraknąć dobrego wprowadzenia piłki. 

Konrad Poprawa

Profil Poprawy jest całkiem podobny do profilu Golli. Podobnie od bardziej doświadczonego kolegi, jego największym atutem są umiejętności stricte defensywne. Szukając różnic, można odnieść wrażenie, że Poprawa nieco ustępuje Golli pod kątem sylwetki, co może przeszkodzić mu w starciach fizycznych, lecz nadrabia to dynamiką i szybkością. Pewnym problemem jest natomiast wyprowadzenie piłki. Trener Magiera mówił, że oczekuje od niego na tej płaszczyźnie więcej, lecz nie oznacza to wcale, że Poprawa sobie z tym zupełnie nie radzi. Obrońca wybiera zazwyczaj bezpieczne opcje, co może i nie napędza ataków, ale znacznie ogranicza straty. W minionym sezonie często to właśnie on notował najwyższy procent celnych podań w meczach. Ostatecznie, podobnie jak w przypadku Golli, jego charakterystyka wskazuje na to, że optymalnym miejscem w bloku defensywnym byłby dla niego środek w trójce obrońców. 

Diogo Verdasca 

Portugalczyk swoją przygodę ze Śląskiem rozpoczął od kilku błędów w defensywie, przez co przyklejono mu łatkę elektrycznego obrońcy. Verdasca w ostatnich meczach stara się temu zaprzeczyć i w każdym kolejnym spotkaniu prezentuje się coraz lepiej. W starciu z Jagiellonią to on miał najwyższy InStat Index wśród zawodników obu drużyn, wygrywając najwięcej pojedynków na boisku. Portugalczyk potrafi bardzo dobrze grać na wyprzedzenie i ma niezłe warunki fizyczne. Solidnie wygląda również w grze w powietrzu, co przypieczętował już nawet swoim pierwszym golem dla Śląska. Jego największym atutem jest jednak technika użytkowa i świetny przegląd pola. Verdasca po prostu potrafi dograć piłkę w punkt, niezależnie od tego, czy jest to podanie na 5, czy na 50 metrów. 

Problemem Portugalczyka jest jednak zachowanie koncentracji przez pełne 90 minut, zdarzają się momenty, kiedy odcina mu prąd. Dużym kłopotem jest też kwestia komunikacji - niby futbol jest językiem uniwersalnym, ale jednak z Polakami i Węgrem nie dogada się po portugalsku, a jedynie po angielsku. Niemniej, Verdasca wydaje się wręcz stworzony do grania jako półprawy lub półlewy defensor. Najważniejsze jest jednak, aby konsekwentnie zgrywał się z resztą drużyny i nadawał z nią na wspólnych falach.

Łukasz Bejger

Najmłodszy z omawianych zawodników, a jednocześnie grający z chyba największym spokojem. Świetna dynamika, bardzo dobre wyprowadzenie piłki i niezła technika użytkowa sprawiają, że jest zawodnikiem niemal skrojonym do gry w systemie z trzema obrońcami. Jego wiodącą nogą jest prawa, więc naturalną pozycją dla Bejgera wydaje się półprawy środkowy obrońca. Problemem młodzieżowca jest jednak wspomniane wcześniej zdrowie, a także starcia ciało w ciało. Ten drugi element jest bardzo istotny, szczególnie gdy drużyna atakuje rywala w wyższym pressingu, czego ważnym elementem jest gra na wyprzedzenie. Co jest jednak najważniejsze, to aby był on przede wszystkim zdrowy i dawał z siebie wszystko na treningach.

Szymon Lewkot

Zawodnik, który dzieli wrocławską społeczność. Trener Magiera widzi w nim przyszłego kozaka, piłkarza z ogromnym potencjałem. Nie wzięło się to znikąd - Lewkot dysponuje wyśmienitymi warunkami fizycznymi. Przy swoim wzroście i sylwetce jest jednocześnie dynamiczny i szybki, co nie zdarza się wcale często. Jego mocną stroną przez długi czas wydawało się wprowadzenie piłki, lecz ostatnie mecze pokazują, że na tej płaszczyźnie wciąż jest jednak wiele do nauki. Lewkot zaczął być czytany przez rywali, przeciwnicy się go już trochę nauczyli, przez co jego nawyki związane z kombinowaniem zaczynają zmieniać się w słabość. Progres może zaliczyć również w kwestiach defensywnych. Ustawianie się, czytanie gry, asekuracja - każdą z tych rzeczy musi jeszcze trochę poprawić. Trzeba jednak pamiętać, że Lewkot wciąż się uczy, a jeszcze niedawno był zawodnikiem dla wielu anonimowym. Każdy kolejny mecz i każdy kolejny błąd jest dla niego cennym doświadczeniem, które kiedyś może zaowocować. Jego pewne braki w defensywie niejako dyskwalifikują z roli centralnego środkowego obrońcy, lecz jako półprawy może jeszcze nas pozytywnie zaskoczyć.

Mark Tamas

Węgier na początku sezonu był prawdziwą ostoją wrocławskiej defensywy. Z zawodnika chimerycznego stał się pewniakiem w wyjściowej jedenastce. Zyskał potrzebną na tej pozycji pewność siebie, czego efekty widzieliśmy gołym okiem. Tamas wyraźnie poprawił wyprowadzenie piłki, zaczął grać precyzyjniej i dokładniej, wykorzystując swoje walory. Podobnie sprawy miały się w defensywie - Węgier wychodził z większości pojedynków zwycięsko, będąc dobrze przygotowanym do walki o piłkę na ziemi i w powietrzu. Dodatkowym atutem jest bez wątpienia fakt, że jego nogą wiodącą jest lewa. Będąc w optymalnej dyspozycji, właściwie nie pozostawiał wielkiego pola konkurencji na pozycji półlewego stopera. Jego problemem jest jednak wspomniane wcześniej zdrowie - kontuzje eliminują go z gry prawdopodobnie do końca roku. 

PROBLEM (NIE)URODZAJU

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że trener Magiera powinien mieć raczej pozytywny ból głowy przy formowaniu defensywnego tercetu. Rzeczywistość jest jednak brutalna i z sześciu potencjalnych obrońców, regularnie dostępnych jest tylko czterech. Jeśli dodamy do tego fakt, że Golla z Poprawą nadają się głównie do gry na środku trzyosobowego bloku, wychodzi nam, że pole manewru jest bardzo niewielkie. Pozytywny ból głowy zamienił się w realny problem. Początek sezonu wyklarował nam mocne zestawienie, w którym pierwsze skrzypce odgrywali Tamas z Gollą, a o pozycję półprawego stopera rywalizował Bejger z Lewkotem, a także łapiącym optymalną dyspozycję Verdaską. Aktualnie pole manewru jest bardzo niewielkie, co w przypadku zachwianej formy naszych obrońców, może być niejako krzywdzące. Możemy zastanawiać się, jakie cechy należy ze sobą połączyć, aby stworzyć idealny blok defensywny, lecz nasze rozważania okażą się zupełnie bezcelowe, jeśli zawodnicy nie będą zdrowi. Gra obronna stała się sztuką lepienia z tego, co mamy, więc na efekty trzeba będzie poczekać nieco dłużej, niż byśmy tego chcieli. 

 

ZOBACZ też: WIDEO: Skrót meczu Śląsk II Wrocław 3:0 Olimpia Elbląg