Tworek: Śląsk łatwo wyszedł na prowadzenie

25.07.2021 (20:00) | Kacper Rudzik
uploads/images/2021/5/KoPa_RakCzesSlaWro_23042021-80_6097ede796a0a.jpg

fot.: Paweł Kot

Oto zapis wypowiedzi trenera Warty Poznań, Piotra Tworka, po zremisowanym2:2 inauguracyjnym meczu Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław.



 

Lepiej zaczęliśmy ten sezon niż rok temu, gdzie pamiętamy przegrany mecz z Lechią Gdańsk. Dziś jeden punkt ze Śląskiem, który będzie bił się o Conference League, o to, aby reprezentować Polskę w Pucharach, z zespołem mocnym kadrowo, piłkarsko. Dlatego jesteśmy po części zadowoleni z tego meczu, z tego punktu. Nie jesteśmy zadowoleni z sytuacji, po której Śląsk bardzo łatwo wyszedł na prowadzenie. Mecz dynamiczny, padły 4 bramki, mogło jeszcze więcej, także trzymał w napięciu do samego końca. Trudny teren, jeden punkt, cieszymy się już gdy emocje opadły. W końcówce mogliśmy stracić bramkę, ale też mogliśmy strzelić po uderzeniu Jana Grzesika w poprzeczkę. 

Czy w przerwie meczu zwrócił Pan uwagę piłkarzom na ten mecz majowy, gdzie było 0:1, potem 1: 3 się zrobiło po przerwie i ta sama historia zaczęła się powtarzać.
Nie, zamknęliśmy kartę ubiegłego sezonu, nie wracamy do tych spotkań, które już są za nami. Zwracaliśmy uwagę też na te pierwsze minuty w rozmowie z zawodnikami. Wiedzieliśmy jakie zmiany są szykowane. Że wejdzie Pich, Pawłowski. Pich dobrze zagrał w meczu pucharowym, Pawłowski też ma świetną kontrolę nad piłką i te zmiany nas wybiły z rytmu i bardzo szybko gdzieś ta wiara, że możemy coś więcej ugrać, przez te dziesięć-piętnaście minut nam uleciała. Ale wróciliśmy po dobrze wykonanym stałym fragmencie. Ale wcześniej mogliśmy odpierać te ataki Śląska, zawłaszcza Exposito, który jest wysokim, silnym napastnikiem i trochę życie nam uprzykrzał. 

Czy zwrócił Pan uwagę piłkarzom, żeby grali na Diogo Verdaske, który debiutował dziś i w pierwszej połowie, nie wyglądało to dobrze.
My staraliśmy się wykorzystać to, że wahadła wysoko pod naszych obrońców podchodziły i szerokie ustawienie naszych skrzydłowych powodowało, że jednym podaniem w boczny sektor mogliśmy dochodzić do sytuacji 1 na 1. Wtedy liczą się umiejętności indywidualne naszych zawodników albo drużyny przeciwnej. Staraliśmy się też zmieniać stronę, gdzie dobrze nam to wychodziło w treningu dłuższymi podaniami. A że zadebiutował ten zawodnik? My nie traktowaliśmy Śląska indywidualnie, ale jako zespół. 

Istnieje opinia, że warta przespała albo przesypia letnie okno transferowe. Tak się składa, ze nowi piłkarze w pierwszej połowie odegrali dużą rolę. Jak Pan ocenia grę debiutantów i czy jednak brakuje im trochę sił?
My jesteśmy klubem, który musi uformować piłkarzy. Nie dostajemy piłkarzy, których od razu możemy wprowadzić w obciążenia, które znoszą piłkarze z takiej sztywnej kadry. My musimy jako trenerzy poświęcić czas, aby ich wprowadzić w zespół, ale też robić to na tyle szybko, aby mieć z nich korzyść na boisku. Będziemy z nich wyciskać, ile się da. W pierwszej połowie nowi zawodnicy i Szymon Czyż, potem zmiany, wszedł Konrad Matuszewski, który dał ciekawą zmianę, trochę rozbujał tą lewą stronę, ale wiem, że to nie jest optimum, które mogą dać. 

ZOBACZ też: Remis na inaugurację (RELACJA)