W tyłach nadal dziury. Lechia – Śląsk 2:0 (RELACJA)

06.02.2022 (09:02) | Adam Osiński
uploads/images/2022/2/259998537_3151390578515913_7207837657888326083_n_61fed80bea0f6.jpg

fot.: Marcin Folmer

Śląsk zasłużenie przegrał w Gdańsku 0:2 (0:1), tracąc oba gole po stałych fragmentach. Do bramki Michała Szromnika trafili Jakub Kałuziński i Michał Nalepa. Jasnym punktem w zespole Jacka Magiery był debiutant Dennis Jastrzembski.



 

Jacek Magiera postanowił wstawić do pierwszej jedenastki Dennisa Jastrzembskiego, który dołączył do WKS-u kilkanaście dni temu i nie było go z drużyną na zgrupowaniu w Turcji. Były zawodnik Herthy Berlin wystąpił za plecami Fabiana Piaseckiego i obok Roberta Picha. W środku pola obok Petra Schwarza szansę dostał Szymon Lewkot, ponieważ mający niedawno problemy zdrowotne Krzysztof Mączyński pozostał na ławce rezerwowych, podobnie jak drugi zimowy nabytek Śląska, obrońca Daniel Leo Gretarsson.

Na samym początku Śląsk jeszcze starał się zbliżyć pod bramkę Dusana Kuciaka, ale już po dziesięciu minutach zarysowała się przewaga Lechii. Wynikająca – trzeba tu wyłożyć kawę na ławę –  z nieporadności wrocławian, którzy nie bardzo wiedzieli, jak wyjść spod pressingu, i notowali same straty, a najsłabiej wyglądali Schwarz z Lewkotem.

Ostrzeżeniem były strzały z dystansu Flavio Paixao i Conrado. Przy tym pierwszym interweniować musiał Michał Szromnik, drugi minął nieznacznie bramkę. A potem był rzut rożny, do zgranej na długi słupek piłki dopadł młodzieżowiec Jakub Kałuziński i głową z bliska wbił ją do siatki. Szromnik był bez szans, a Bejger nie zdążył z interwencją i piłka przeleciała mu obok stopy. Po pół godzinie WKS się otrząsnął, choć o płynnej grze wciąż nie było można mówić. Za to odważnie można było stwierdzić, że Jastrzembski da tej drużynie jakość, tyle że za bardzo nie miał z kim pograć. Przed przerwą Kuciak musiał bronić raz – po strzale Piaseckiego z ostrego kąta.

Zmiana stron niczego nie zmieniła i to Lechia była bliżej wbicia kolejnego gola. Uwijał się w bramce Szromnik, piłka trafiła nawet w poprzeczkę. Po kwadransie Lewkot chciał się zabawić w narożniku boiska, ale przypadkowo faulował rywala. Gospodarze dostali rzut wolny i po chwili udowodnili, że Śląsk ma poważny problem z bronieniem przy stałych fragmentach gry. Piłkę zacentrował Durmus, a do bramki trafił Nalepa, wykorzystując bierną postawę Janasika, a zwłaszcza Verdaski.

Trener Magiera zarządził potrójną zmianę i przejście na bardziej ofensywny styl. Obraz gry się zmienił, a rezerwowi byli o włos od zdobycia kontaktowego gola. Po wrzutce Jastrzembskiego zza pleców obrońcy wybiegł Quintana , lecz trafił w słupek i wciąż czeka na premierowego gola w barwach Śląska. Po chwili bombę z dystansu odpalił Marcel Zylla, ale Kuciak zdołał ją zbić na rzut rożny. Przed szansą stanął też Jastrzembski, który po stracie Terrazzino przebiegł z rywalem na plecach pół boiska, ale przegrał pojedynek ze słowackim bramkarzem biało-zielonych.

Lechia – Śląsk 2:0 (1:0)

Strzelcy: Kałuziński 22’ Nalepa 57’

Lechia: Kuciak – Conrado, Maloca, Nalepa, Stec, Ceesay (81 Koperski), Gajos (76 Terrazzino), Kałuziński (76 Biegański), Kubicki, Durmus (87 Pietrzak), Flavio (87 Zwoliński)

Śląsk: Szromnik – Verdasca, Golla, Bejger, Stiglec (64 Zylla), Schwarz, Lewkot (64 Mączyński), Janasik, Jastrzembski, Pich (64 Quintana), Piasecki

Żółte kartki: Terrazzino – Lewkot, Mączyński

Sędziował: Bartosz Frankowski

Widzów: 6431

Skrót meczu Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 

Kliknij TUTAJ, by zobaczyć skrót

ZOBACZ też: Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław. Konferencja prasowa (Magiera / Kaczmarek)