Wojtczak: Mam nadzieję na awans do pierwszej drużyny
02.05.2025 (22:11) | Jan Pindralfot.: Aleksy Nowosadzki
Spotkanie derbowe ze Ślęzą Wrocław (3:2) podsumował Oskar Wojtczak. Co miał do powiedzenia bohater meczu?
Na początek – kilka słów o dzisiejszym meczu?
W pierwszej połowie czułem, że mamy przewagę, zwłaszcza w posiadaniu piłki. Dobrze nam szło utrzymywanie się przy niej, kontrolowaliśmy tempo. Po przerwie Ślęza zmieniła ustawienie i zaczęło nam być trudniej. Straciliśmy dwa gole, trochę zabrakło koncentracji, szczególnie przy tej drugiej bramce. Na szczęście udało się jeszcze odpowiedzieć jednym trafieniem i przypieczętować zwycięstwo.
Dzisiaj można chyba śmiało powiedzieć, że byłeś MVP. Hat-trick na koncie – co czujesz?
Szczerze mówiąc, to mój pierwszy hat-trick w barwach Śląska. Ostatnio zdobyłem dwie bramki i miałem szansę na trzecią w 80. minucie, ale się nie udało. Dziś w końcu wpadło. Dwie naprawdę ładne bramki, więc ogromna radość – przede wszystkim z trzech punktów i podtrzymanej serii zwycięstw.
Szczególnie ta druga bramka była wyjątkowa. Od razu wiedziałeś, że będziesz strzelał, czy decyzja zapadła w ostatniej chwili?
Podszedłem do piłki razem z Alkiem Wołczkiem i powiedziałem, że czuję to uderzenie. Myślałem, że albo bramkarz źle to oceni, albo piłka wpadnie – i rzeczywiście, wyszło idealnie. Tylko się cieszyć.
Jak wygląda nastawienie drużyny, jeśli chodzi o awans? Coraz bardziej odskakujecie rywalom, a seria zwycięstw mówi sama za siebie. Choćby ostatni mecz – graliście w dziesiątkę, przegrywaliście, a mimo to potrafiliście to odwrócić.
Zgadza się. W tym sezonie drużyna pokazuje naprawdę mocny charakter. Tydzień temu odrobiliśmy straty grając w osłabieniu, dziś też nie zabrakło walki do końca. Pomimo wyrównania ze strony Ślęzy, potrafiliśmy odpowiedzieć i znów zdobyć trzy punkty. To buduje.
A jakie są Twoje osobiste plany? Myślisz, że te dobre występy pomogą Ci przebić się do pierwszej drużyny?
Mam taką nadzieję. Liczę, że trenerzy obserwują i przyjdzie moment, kiedy dostanę swoją szansę. Na razie skupiam się na tym, żeby prezentować się jak najlepiej tutaj, a co przyniesie przyszłość – zobaczymy.
Na koniec – dziś wystąpiłeś jako kapitan. To już nie pierwszy raz, ale jak to jest prowadzić zespół?
To naprawdę duża odpowiedzialność i jeszcze większe emocje. Poczułem dzisiaj, co czuje Hubert w każdym meczu – to nie tylko opaska, ale też dodatkowy ciężar. Dziś chyba byłem najstarszym zawodnikiem w pierwszej jedenastce, więc tym bardziej czułem się odpowiedzialny za drużynę. Fajnie, że udało się udźwignąć tę rolę.