WYPOŻYCZENI: Kadra i ławka

12.10.2021 (12:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2020/2/mackowiak-wywiad_5e39d39404533.jpg

fot.: Marcin Polański

Aktywna przerwa na kadrę, wyczekiwany powrót do gry i zawstydzająca porażka widziana z ławki rezerwowych - tak w pigułce wyglądał miniony weekend dla piłkarzy wypożyczonych ze Śląska. Zapraszamy na kolejny raport z poczynań zawodników, którzy tymczasowo rozstali się z Wrocławiem.



 

FABIAN PIASECKI

Stal Mielec, do której wypożyczony jest napastnik Śląska, w odróżnieniu od poprzedniej przerwy na kadrę, tym razem zrezygnowała z rozegrania sparingu i przygotowuje się do domowej konfrontacji z Zagłębiem Lubin. Piasecki w poprzedniej kolejce ekstraklasy był na ustach wszystkich kibiców zespołu z Podkarpacia notując gola z rzutu karnego i asystę w spotkaniu na stadionie Cracovii, to jednak nie wystarczyło do zainkasowania kompletu punktów (3:3).

26-letni napastnik z dwiema bramkami jest już… drugim najlepszym strzelcem Stali w bieżącym sezonie, a o jedno trafienie ustępuje jedynie Mateuszowi Makowi i Grzegorzowi Tomasiewiczowi. Skuteczność Piaseckiego przyda się również w zaplanowanym na poniedziałek 18 października o 18:00 meczu z Miedziowymi, a spotkanie z lokalnym rywalem Śląska może mieć dodatkowe znaczenie dla rodowitego wrocławianina. Warto również pamiętać, że Piasecki został wypożyczony przez klub z Oporowskiej właśnie przed sierpniowymi derbami w Lubinie (3:1).


PIOTR SAMIEC-TALAR

Czy to przełom dla 19-letniego napastnika? Po trzech kolejkach bez choćby jednej rozegranej minuty na pierwszoligowych boiskach, Piotr Samiec-Talar wszedł z ławki w końcówce sobotniego meczu I ligi pomiędzy GKS Katowice a GKS Tychy. Sęk w tym, że gdy zawodnik gospodarzy w 72. minucie meldował się na placu gry, beniaminek zaplecza ekstraklasy prowadził 2:0, a z Samcem-Talarem w składzie nie tylko nie podwyższył rezultatu, ale wypuścił z rąk pełną pulę i zremisował 2:2.

Urodzony w Środzie Śląskiej napastnik na ligowy występ czekał od 10 września, gdy również w ostatnim kwadransie wszedł na murawę w wyjazdowym meczu z Widzewem Łódź (1:3). Aż do ostatniej soboty jedyną szansę w oficjalnym występie GKS Katowice Samiec-Talar otrzymał tylko w 1/32 finału Pucharu Polski na stadionie czwartoligowej Olimpii Zambrów, gdzie jego zespół w ostatnich dniach ubiegłego miesiąca wygrał 1:0. Nawet w pucharze napastnik katowiczan pełnił jednak tylko rolę rezerwowego i dołączył do gry dopiero w 68. minucie.


MATEUSZ MAĆKOWIAK

Między innymi z powodu powołania Maćkowiaka do reprezentacji Polski U-20 Odra Opole przełożyła zaplanowany na ubiegły weekend mecz I ligi ze Skrą Częstochowa, zawodnik wypożyczony ze Śląska miał jednak powody do zadowolenia w biało-czerwonych barwach. 20-letni obrońca w obu październikowych spotkaniach kadry Miłosza Stępińskiego wybiegł w podstawowej jedenastce. W czwartek przeciwko Niemcom (0:0) w Rzeszowie co prawda opuścił plac gry już w przerwie, trzy dni później zagrał już jednak pełne zawody przeciwko Norwegii, a wygranym 5:1 meczu na stadionie w Lillestrom wpisał się też na listę strzelców.

Kadra U-20 z Maćkowiakiem w składzie po czterech kolejkach zmagań plasuje się na 3. miejscu w ośmiozespołowej grupie Elite League, a więcej punktów do tej pory zdobyli tylko wspomniani Niemcy i Rumuni. Maćkowiak po powrocie do klubu śmiało może liczyć na kolejne występy – w tym sezonie opuścił tylko jedno ligowe spotkanie Odry, a wszystkie pozostałe rozpoczynał od pierwszej minuty. W dziesięciu występach na swoim koncie zapisał już dwie bramki i asystę.


BARTŁOMIEJ FRASIK

Sytuacja 20-letniego bramkarza wypożyczonego ze Śląska do Hutnika Kraków nie uległa poprawie nawet po zmianie szkoleniowca. Na bilans Frasika w bieżących rozgrywkach ciągle składa się tylko pięć pierwszych spotkań, które drużynie ze stolicy Małopolski przyniosły zaledwie jeden zdobyty punkt. Później między słupki ubiegłorocznego beniaminka wskoczył Arkadiusz Leszczyński i nie stracił miejsca w składzie po wymianie Szymona Szydełko na Krzysztofa Lipeckiego na ławce trenerskiej w ostatnich dniach września.

Nowy szkoleniowiec krakowian w miniony weekend po raz pierwszy poprowadził swój zespół w wyjazdowym meczu II ligi, a jego piłkarze zanotowali zawstydzającą wpadkę 1:2 na stadionie Sokoła Ostróda. Przypomnijmy, że zespół z województwa warmińsko-mazurskiego tydzień wcześniej przy Oporowskiej (0:0) wywalczył dopiero premierowy punkt w nowych rozgrywkach, choć te trwają przecież od dwóch miesięcy. Po sobotniej porażce w ramach 12. kolejki Hutnik do bezpiecznej lokaty traci już sześć punktów, co być może skłoni trenera Lipeckiego do zmiany w bramce.

ZOBACZ też: Druga dziesiątka twierdzy?