WYPOŻYCZENI: Podsumowanie jesiennych wojaży

10.12.2022 (06:00) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/7/obraz_2021-07-29_214711_610305cb17193.png

fot.: Mateusz Porzucek

Mundialowa przerwa połączona z zimowym odpoczynkiem od rozgrywek ligowych w Polsce to świetny czas na ocenę występów zawodników Śląska, którzy są wypożyczeni do klubów w różnych częściach Polski. Jak przebiega rehabilitacja Mateusza Maćkowiaka? Co dalej z Szymonem Michalskim? Czy wrocławianie podbili Nysę? Na te pytania odpowiadamy poniżej. Nie tylko naszym głosem, ale także opiniami ekspertów czy samych zawodników.



 

SZYMON LEWKOT

  • Występy w tym sezonie: 4 (Śląsk II Wrocław) + 12 (Górnik Łęczna)
  • Minuty w tym sezonie: 360 (Śląsk II Wrocław) + 606 (Górnik Łęczna)
  • Gole/asysty: 0/2 (Śląsk II Wrocław)

Przed startem sezonu nikt nie spodziewał się, że niegdyś bardzo promowany przez trenera Jacka Magierę środkowy obrońca zaliczy aż tak duży spadek sportowy, jakim niewątpliwie była gra w rezerwach Śląska Wrocław po ekstraklasowej przygodzie. Do uzupełnienia trylogii rozgrywek zabrakło Szymonowi Lewkotowi tylko zaplecza ekstraklasy, gdzie młody zawodnik udał się jednak w rytm pierwszego szkolnego dzwonka na początku września. Był to dzień, w którym ekstraklasowa drużyna Śląska pewnie wygrała z czwartoligowym Ruchem Wysokie Mazowieckie (4:0) w 1/32 finału Pucharu Polski. 23-latek musiał błyskawicznie odnaleźć się w nowej, wschodniej rzeczywistości. Jego nawigacja wskazała na spadkowicza z Łęcznej.

- Szymon zagrał dopiero w 10. kolejce, ale wynikało to z tego, że zaledwie kilka dni wcześniej przeszedł do Górnika z rezerw Śląska. W jego debiucie w podstawowym składzie z GKS-em Katowice (2:2) łęcznianie mieli dwubramkową przewagę, ale później stracili dwie bramki, a przecież defensywę rozlicza się z tego, jak broni. Nie był to więc wymarzony początek, ale później było już tylko lepiej. Górnik też grał w kratkę, także ciężko kogoś wyróżnić z całej drużyny

- mówił w rozmowie z nami Bartosz Surman z Dziennika Wschodniego.

Lewkotowi przybywało występów, nie tylko dobrych. Sprokurował przecież rzut karny w starciu z GKS-em Tychy (3:2), ale pod koniec jesieni był bliżej bramki przeciwnika, bowiem w kilku meczach miał okazję do strzelenia gola. Jednocześnie w tle mogła pobrzmiewać dyskusja o tym, czy trener Marcin Prasoł pójdzie śladem Jacka Magiery i będzie ustawiał wrocławianina w środku defensywy czy być może da mu szansę w środku pomocy. Warto dodać, że kilka razy trener łęcznian zestawiał go jako defensywnego pomocnika obok Victora Lykhovydki czy Egona Kryeziu. Wydaje się jednak, że nadal jego optymalną pozycją jest środek obrony.

- Trener Marcin Prasoł widzi Szymona na środku defensywy, bo w pomocy jest miejsce obsadzone dla Łukasza Grzeszczyka, czyli bardzo doświadczonego gracza. Chociaż tam także nie jest łatwo jeśli chodzi o rywalizację. Dla mnie pewniakami do gry na środku obrony są Souleymane Cisse i Marcin Biernat. Ten drugi zdobył już trzy bramki po słynnych długich wrzutach z autu Damiana Zbozienia. Lewkot jednak może sobie poradzić i grać więcej w pierwszym składzie również wiosną

- kontynuuje nasz rozmówca.

Niewątpliwie wielkim plusem rundy jesiennej klubu z Lubelszczyzny są rozgrywki pucharowe, w których podobnie jak Śląsk, Górnik zagra w ćwierćfinale, mierząc się z drugoligową Pogonią Siedlce. Co ciekawe, właśnie w dzień przyjścia Lewkota do Duma Lubelszczyzny rozprawiła się po rzutach karnych z Arką Gdynia na etapie 1/32 finału Pucharu Polski (4:3). W kolejnych dwóch meczach wypożyczony ze Śląska zawodnik był już w pełnym wymiarze czasowym na murawie.

- Na pewno pozytywem były występy w Pucharze Polski, bo najpierw była wygrana 1:0 z Koroną Kielce, a później mecz zakończony takim samym wynikiem z Piastem Gliwice, ale po dogrywce (w ćwierćfinale Górnik zmierzy się z drugoligową Pogonią Siedlce). Szymon dobrze rozumiał się z innymi obrońcami i widać było, że dogadywał się z Souleymane Cisse, który wskoczył do składu. Jak na stosunkowo młodego obrońcę wyglądał solidnie

- skonkludował Bartosz Surman.

Zielono-czarni przygotowania do rundy wiosennej, rozpoczynającej się dopiero w lutym, zaczynają 6 stycznia. Po zakończeniu ligowych zmagań w tym roku łęcznianie 3 grudnia rozegrali także sparing z Koroną Kielce, który zakończył się porażką 0:4. W tamtym spotkaniu drugą połowę rozegrał Szymon Lewkot, który po meczu podzielił się przemyśleniami z klubowymi mediami.


SZYMON MICHALSKI

  • Występy w tym sezonie: 7
  • Minuty w tym sezonie: 261
  • Gole/asysty: 0/0

Na pierwszoligowy poligon doświadczalny postanowił wybrać się także inny utalentowany obrońca/defensywny pomocnik, czyli Szymon Michalski. Podobnie jak w przypadku Lewkota, jego duże umiejętności zauważył w czasie swojego panowania w Śląsku Jacek Magiera, który zabierał urodzonego w Miliczu zawodnika na obozy przygotowawcze z ekstraklasową drużyną. Jego akcje w Śląsku jednak nagle zaczęły spadać, a młody zawodnik postanowił wybrać Skrę Częstochowa jako kolejny przystanek w rozwoju. Tam jednak rozegrał tylko dwa pełne mecze (w tym pucharowy przeciwko Wiśle Płock – 1:3), a później udał się na słodko - gorzkie zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 19. Zaczęło się świetnie, bo od gola strzelonego Bośni i Hercegowinie w wygranym 2:0 meczu. Na ostatni mecz przeciwko Włochom (0:1) Michalski jednak już nie wybiegł, a po czasie okazało się, że piłkarz odniósł kontuzję stopy, przez co nie pojawi się na boisku do końca roku.

- Szymon Michalski do nas wróci, niestety nabawił się kontuzji. Zapewniamy mu rehabilitację i dobre leczenie. To bardzo zdolny chłopak, który na pewno będzie się rozwijał, bardzo mocno w niego wierzymy. Ma potencjał sportowy i dobry charakter

- w takich słowach opisywał młodego zawodnika w I cześci wywiadu dla naszej redakcji dyrektor sportowy Śląska Dariusz Sztylka.

Szymon wrócił do Wrocławia, gdzie rozpoczął rehabilitację, a wtedy udało nam się dowiedzieć, że najprawdopodobniej jego wypożyczenie do Skry zostanie skrócone. Ta informacja została potwierdzona przez Śląsk 6 grudnia w oficjalnym komunikacie. Po okresie rekonwalescencji Michalski powinien być pewnym punktem drugoligowego zespołu rezerw.


MATEUSZ MAĆKOWIAK

  • Występy w tym sezonie: 7
  • Minuty w tym sezonie: 543
  • Gole/asysty: 1/2

Wszystko co najważniejsze dla raportu wypożyczonych działo się na początku września. Nie inaczej było w przypadku Mateusza Maćkowiaka, który udał się na kolejne po Odrze Opole wypożyczenie. Tym razem stanęło na szczeblu niżej, ale w klubie prosperującym i osiągającym dobre wyniki na poziomie centralnym, czyli Stomilu Olsztyn. 21-latek zadebiutował pojawiając się na mniej niż pół godziny podczas bezbramkowego meczu z Pogonią Siedlce, a później grał już od deski do deski, zaliczając chociażby fantastyczny mecz z rezerwami Lecha Poznań (2:2; gol + asysta).

- Od początku jak poszedłem na wypożyczenie do Stomilu Olsztyn, to grałem od deski do deski. Ta kontuzja przytrafiła się w meczu z Hutnikiem Kraków (4:3), kiedy musiałem zejść z boiska w 70. minucie. W tych ostatnich kolejkach nie było mnie już nawet w składzie, ale to ze względu na to, że szykowałem się już do zabiegu. Nie było mnie nawet w Olsztynie, tylko pod Poznaniem, gdzie była robiona ta operacja. Przed nią oczywiście wzmacniałem jeszcze tę nogę, żeby rehabilitacja poszła sprawnie

- mówił w rozmowie z nami Mateusz Maćkowiak.

Kolejna kontuzja zawodnika wypożyczonego to nie były oczywiście dobre wieści. Tym bardziej, że lewy wahadłowy, który kiedyś trenował nawet w akademii RB Lipsk z meczu na mecz zyskiwał coraz więcej pewności siebie i był groźniejszy pod bramką rywala. W przegranym 1:2 starciu z Wisłą Puławy wywalczył nawet rzut karny, zamieniony na gola przez Jakuba Tecława. Po meczu z Hutnikiem utalentowany pomocnik nie chciał jednak ryzykować urazu w przyszłości, więc zdecydował się na rekonstrukcję chrząstki w stawie kolanowym. Jak teraz czuje się Mateusz?

- Jestem pięć tygodni po zabiegu. Rehabilitacja przebiega tak, jak zakładaliśmy przed operacją. Jestem właśnie po wizycie u doktora. W następnym tygodniu odkładam kule i będę mógł poruszać się swobodnie. Zaczynam już niedługo zajęcia na siłowni i wzmacnianie kolana, później przejdziemy do bardziej dynamicznych rzeczy. Nie musiałem generalnie robić tego zabiegu, ale zdecydowałem się, jako że jest dosyć długa przerwa i mógł się ten uraz „odezwać” w przyszłości. Doktor zakłada, że trzy miesiące zajmie powrót do zdrowia, ale już za dwa mogę zaczynać pracę z całym zespołem

- komentował urodzony w Poznaniu zawodnik.

Przed Mateuszem Maćkowiakiem wielki znak zapytania. Opcje są dwie – albo Śląsk zgodnie z umową wypożyczenia zdecyduje się na jego skrócenie – albo zawodnik powróci do gry w barwach Dumy Warmii. Jak mówił w rozmowie z nami zawodnik, na razie telefon milczy.

- Na początku lutego mam zacząć treningi , ale nie wiem jeszcze, z jakim zespołem. Nie wiadomo jak się to potoczy. Na razie nie dostałem żadnej odpowiedzi ze Śląska, a muszą się określić do końca grudnia, czy zostaję w Olsztynie na następną rundę. Przed operacją dzwonił do mnie tylko koordynator pionu medycznego, ze strony dyrektora sportowego czy prezesa nie było kontaktu

- podsumował swoją obecną sytuację Mateusz Maćkowiak.

Tym bardziej dziwny staje się fakt, że we Wrocławiu na Maćkowiaka nie chcą stawiać w obliczu częstych kłopotów na lewej stronie defensywy, nawet w pierwszym zespole. Awaryjnie przenosił się tam przecież Patryk Janasik, a wielokrotnie dyskutowano o tym, że Victorowi Garcii przydałby się impuls w postaci konkurenta na jego pozycji. 

- Mateusz Maćkowiak doznał kontuzji i jego powrót jest niemożliwy

- tak podsumował sytuację 21-latka dyrektor sportowy Śląska w niedawnej rozmowie.


IGOR MARUSZAK

  • Występy w tym sezonie: 16 (w tym jeden w Śląsku II Wrocław)
  • Minuty w tym sezonie: 1126 (w tym 63 w Śląsku II Wrocław)
  • Gole/asysty: 2/4 ( w tym jedna bramka w barwach Śląska II Wrocław w meczu pucharowym z Motorem Lublin)

Igor Maruszak w obliczu dużej liczby dostępnych opcji na pozycji prawego obrońcy/wahadłowego w zespole rezerw Śląska zdecydował się na zrobienie kroku niżej na schodach kariery. Czy w dalszej perspektywie gra w trzecioligowej Polonii Nysa pozwoli mu na sportowy awans w kolejnych miesiącach? Dobrych omenów jest wiele, a trener nyskiej ekipy Łukasz Czajka wielokrotnie w rozmowach z nami opisywał grę 19-latka używając przymiotników takich jak m.in. „solidny” czy „rozwojowy”. Jeszcze przed przeprowadzką Maruszak popisał się golem w zielono-biało-czerwonych barwach w rundzie wstępnej Pucharu Polski z Motorem Lublin (2:4). Najefektywniejszy dla młodego zawodnika był przełom października i listopada, gdy w dwóch następujących po sobie spotkaniach zanotował asysty (1:4 z Polonią Bytom i 2:0 z rezerwami Miedzi Legnica), ale to nic przy ostatnim wyczynie Igora. Dariusz Sztylka we wspomnianym już wywiadzie poruszył także kwestię wrocławskiego duetu w Polonii Nysa. Jak mówił dyrektor sportowy - obecnie dla tych zawodników najważniejsze jest ogranie w piłce seniorskiej.

- Możliwość rozegrania całego sezonu przez Ryszarda Jakubiaka i Igora Maruszaka w Polonii Nysa jest dla nich ważna i nikt nie myśli aktualnie o zabieraniu im tego. To jest ważne w ich rozwoju, żeby brali już odpowiedzialność za podejmowane decyzje w seniorskim zespole 

- powiedział były kapitan Śląska, a obecnie człowiek odpowiadający za budowę kadry.

Pod koniec listopada nyska Polonia rywalizowała w 1/8 finału opolskiego Pucharu Polski z LZS Piotrówką, która jest ciekawym projektem, budowanym z udziałem m.in. zawodników z Afryki takich jak chociażby Herve Bostan Amani. W sezonie 2020/21 występował tam także jeden z największych zmarnowanych talentów polskiej piłki, Dawid Janczyk. Właśnie w spotkaniu z drużyną z Piotrówki na ostatni kwadrans pojawił się na boisku Maruszak. W doliczonym czasie gry doprowadził on do remisu, a gdy już wszyscy oczekiwali na dogrywkę, gola strzelił z rzutu karnego Luka Redek, dając nysanom awans do ćwierćfinału okręgowego pucharu. Przed sezonem nie było mowy o tym, że Igor Maruszak mógłby z powodzeniem rywalizować na prawym wahadle chociażby z Kubą Lizakowskim. Przy dzisiejszej fatalnej formie drugiego zespołu ten młody zawodnik mógłby jednak wskoczyć na określony poziom, do którego wcześniej brakowało mu nieco umiejętności.


RYSZARD JAKUBIAK

  • Występy w tym sezonie: 5
  • Minuty w tym sezonie: 99
  • Gole/asysty: 0/0

Rówieśnik Maruszaka również z optymizmem ruszał na podbój trzecioligowych boisk. Zagrał jednak „ogony” w pierwszych kolejkach sezonu, a najdłużej na boisku przebywał w starciu z Pniówkiem Pawłowice (0:4), meldując się na całą drugą połowę. Po rozmowach z trenerem Czajką okazało się, że najpierw zawodnik dwukrotnie przechodził chorobę, w tym podobnie jak większość drużyny, zakażenie wirusem covid-19. Później z kolei znów dał szkoleniowcowi zwolnienie i ciężko było powrócić mu chociażby do kadry. Do końca rundy jesiennej nie pograł już wcale, co oznacza, że na boisku ostatni raz widziany był 10 września. Nie są to najlepsze informacje.

ZOBACZ też: Na początek roku sparing z Piastem

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.