Wyszarpany punkt (RELACJA)

12.03.2021 (20:09) | Adam Osiński
uploads/images/2021/3/craa22222_604bb4012bb3e.jpg

fot.: Paweł Kot

Śląsk nareszcie nie przegrał na wyjeździe meczu, w którym pierwszy stracił gola. Dla Cracovii w 61 minucie trafił Sergiu Hanca, ale w samej końcówce akcja rezerwowych dała wrocławianom remis – Marcel Zylla wyłożył piłkę Fabianowi Piaseckiemu, a ten strzelił swoją trzecią bramkę w sezonie.   



 

Trener Lavicka ma o czym myśleć w tej rundzie, ale bólu głowy na pewno nie sprawił mu wybór dwóch środkowych obrońców na ten mecz. Bo wyboru nie miał. Wobec kontuzji Pawelca, przeziębienia Puerto i dalszej niedyspozycji Wilusza duet ten stworzyli Bejger i Tamas, natomiast Celeban zastąpił na prawej stronie kolejnego wykluczonego – z powodu urazu mięśniowego do gry niezdolny był także Cotugno. Poza tym mieliśmy powtórkę z meczu z Legią – Janasik wygrał rywalizację z Sobotą i Praszelikiem, a na skrzydle znów hasał Musonda.   

Po kwadransie to właśnie Zambijczyk brał udział chyba w najgroźniejszej akcji wrocławian w pierwszej połowie. Wygrał pojedynek na boku i podał do Celebana, który często podłączał się do akcji ofensywnych. Weteran Śląska kątem oka dostrzegł jeszcze po drugiej stronie Pawłowskiego i dograł mu odrobinę za mocno. Skrzydłowy był o centymetry od tego, żeby ubiec bramkarza Cracovii. Niemczycki przed przerwą był zmuszony do interwencji trzykrotnie, ale nie do wielkiego wysiłku, bo ani strzał Picha, a nie dwie inne próby Pawłowskiego nie miały prawa sprawić mu kłopotu.  

Gospodarze prezentowali się gorzej od Śląska, ale byli nieco bliżej strzelenia gola. Po strzałach Rochy i Hanci napocić musiał się Putnocky i dzięki Słowakowi wynik nadal był bezbramkowy. Na drugą połowę wrocławianie mogli jednak wyjść z pewnymi nadziejami, bo w 2021 roku jeszcze się nie zdarzyło, żeby któraś ekipa dała im się zdominować, a tutaj długimi fragmentami tak było.

Po przerwie gra niby nadal częściej toczyła się na połowie Pasów, ale to znów gospodarze byli konkretniejsi. Sergiu Hanca najpierw wysłał ostrzeżenie, uderzając groźnie nożycami, a w 61 minucie trafił już do siatki. Akcja bramkowa zaczęła się z przypadku. Rumun, wyprowadzając piłkę z własnej połowy, trafił w plecy sędziego i machał w jego stronę. Piłka niespodziewanie do niego wróciła, więc rozegrał ją do boku, dostał podanie zwrotne od Alvareza i strzałem zza pola karnego zaskoczył Putnockiego.  

Trener Śląska reagował zmianami, ale po raz kolejny WKS miał problem z dochodzeniem do sytuacji bramkowych przy niekorzystnym wyniku. Kiedy wydawało się, że nie ma już dla wrocławian ratunku, ten przynieśli właśnie rezerwowi, którzy ostatnio nie pomagali zespołowi. Ale na minutę przed końcem Zylla był sprytniejszy przy linii bocznej od Sadikovicia, a po chwili znalazł w polu karnym Piaseckiego, który dołożył nogę i płaskim strzałem pokonał Niemczyckiego.

W końcówce obie ekipy grały o pełną pulę, a w środku pola ziała wielka dziura. Przed szansą stanął znów Piasecki, który mógł lepiej uderzyć głową, ale arbiter i tak odgwizdał spalonego. Szarżował też Sobota, natomiast po drugiej stronie boiska z wolnego uderzał nad bramką Rocha, a Putnocky wyciągnął się po chwili jak długi, żeby złapać groźny strzał w czwartej doliczonej minucie.

Cracovia – Śląsk Wrocław 1:1 (0:0)

Strzelcy: Hanca 61 – Piasecki 89

Cracovia: Niemczycki – Rapa, Szymonowicz, Rodin, Rocha, Hanca (79 Siplak), Dimun, van Amersfoort, Kosecki (60 Sadiković), Rivaldinho (79 Strózik), Piszczek (60 Alvarez)

Śląsk: Putnocky – Celeban, Tamas, Bejger, Stiglec, Scalet, Janasik (76 Piasecki), Pich (80 Praszelik), Musonda (76 Sobota), Pawłowski (67 Zylla), Exposito

Żółte kartki: Rodin, van Amersfoort – Scalet

Sędziował: Łukasz Szczech

ZOBACZ też: Znamy skład na Cracovię! Jest niespodzianka