Zadanie wykonane - Europo, nadchodzimy! (RELACJA)

15.07.2021 (22:52) | Jakub Luberda
uploads/images/2021/7/garciasobota_60f09bcc48147.jpg

fot.: Marcin Folmer

Po udanej inauguracji sezonu w Lidze Konferencji przyszedł czas na dopełnienie formalności. Estońskie Paide Linnameeskond przyjechało do Wrocławia z nadziejami na osiągnięcie dobrego rezultatu i odwrócenie losów dwumeczu, lecz to Śląsk podchodził do tego spotkania jako zdecydowany faworyt. 



 

W składach obu zespołów doszło do kilku zmian w porównaniu do poprzedniego starcia. W Parnawie jednym z najjaśniejszych punktów Paide był doświadczony defensor Ragnar Klavan, ale byłego obrońcy Liverpoolu zabrakło we Wrocławiu ze względu na kontuzję. W Śląsku od pierwszych minut zobaczyć mogliśmy Victora Garcię, który zastąpił na wahadle Dino Stigleca. Trener Magiera zdecydował się również desygnować do gry Rafała Makowskiego i Erika Exposito w miejsce Roberta Picha i Sebastiana Bergiera.

Odważny początek

Po pierwszych minutach spodziewaliśmy się raczej podobnego obrazu gry do tego, który oglądaliśmy w Parnawie. Tymczasem zawodnicy Paide zaskoczyli wrocławian i odważnie weszli w spotkanie. Estończycy starali się dłużej utrzymywać przy piłce i nie opierać swoich akcji wyłącznie na długich podaniach za linię obrony. Pozwalał na to również Śląsk - podopieczni trenera Magiery nie atakowali wysokim pressingiem, tylko po stracie piłki próbowali się przegrupować i bronić na własnej połowie. 

Wraz z upływem czasu wrocławianie zaczęli coraz pewniej konstruować kolejne akcje. Bardzo duży wiatr na lewej stronie robił Victor Garcia, lecz to inny Hiszpan mógł rozpocząć strzelanie w tym meczu. Około 20 minuty Mateusz Praszelik doskonale przedarł się przez środek pola i posłał idealne podanie prostopadłe do Exposito. Napastnik stanął oko w oko z bramkarzem, lecz Aksalu świetnie wybronił strzał przeciwnika i zażegnał zagrożenie.

Nie tylko kot, ale też lew

W drugiej części pierwszej połowy Paide zamknęło się na swojej połowie i to wrocławianie prowadzili grę. Zamknięci głęboko Estończycy skutecznie zabezpieczali swoją bramkę, więc Śląsk musiał postarać się zaskoczyć czymś przeciwnika. Główną rolę w planie na sforsowanie defensywy rywala otrzymał Szymon Lewkot. Młody obrońca doskonale podłączał się do akcji ofensywnych, wspomagając Patryka Janasika na prawej stronie. Lewkot doskonale radził sobie z piłką przy nodze i sprawiał niemałe zagrożenie pod bramką Paide.

W 41 minucie zmasowane ataki w końcu przyniosły skutek. Po świetnym przerzucie Lewkota na lewą stronę do piłki dopadł Victor Garcia. Jego dośrodkowanie zostało jednak dobrze wybite przez Estończyków. Piłka padła łupem zawodników Śląska i dostarczona do Exposito w pole karne. Hiszpan świetnie utrzymał się przy futbolówce, szukając sobie miejsca do oddania strzału. Przeszkodził mu w tym jednak… Janasik, który przerwał drybling Exposito doskonałym uderzeniem przy dalszym słupku. Bezradny Aksalu mógł jedynie wyciągnąć piłkę z siatki. 

Mocny (re)start

Druga połowa rozpoczęła się w taki sposób, jak kończyła się pierwsza - Śląsk konsekwentnie próbował kreować kolejne sytuacje bramkowe. W 53 minucie strzał Victora Garcii zatrzymał się na słupku. Hiszpan podszedł do rzutu wolnego oddalonego około 30 metrów od bramki i mocnym uderzeniem obił obramowanie bramki Paide. Garcia doskonale wyglądał w tym spotkaniu i nie zamierzał się zatrzymywać. 2 minuty później świetnie dośrodkował do Exposito, lecz jego strzał głową przeleciał nad poprzeczką. Podczas uderzenia Hiszpan był jednak mocno przytrzymywany przez obrońcę - to zagranie można było spokojnie zakwalifikować jako rzut karny. 

Swoją dobrą dyspozycję Victor Garcia spuentował w 66 minucie. Po niezłej akcji Janasika na prawej stronie piłkę w polu karnym utrzymał Sobota. Doświadczony pomocnik przytomnie utrzymał się przy futbolówce i dośrodkował na drugie tempo. Całą akcję doskonale zamknął Victor Garcia, który okazał się najskuteczniejszy w powietrzu i udem skierował piłkę do siatki Aksalu. Golkiper Paide ponownie nie miał nic do powiedzenia, a Śląsk prowadził już 2:0.

Panie Jacku - meldujemy wykonanie zadania

Po drugim trafieniu dla Śląska tempo meczu nieco spadło. Paide w dalszym ciągu nie potrafiło zagrozić bramce Michała Szromnika, podczas gdy wrocławianie spokojnie prowadzili grę. Podopieczni trenera Magiery długo utrzymywali się przy piłce i z małym nakładem sił w dalszym ciągu próbowali konstruować akcje. Szkoleniowiec zdecydował się na kilka zmian - dał odpocząć niektórym swoim zawodnikom przed zbliżającą się podróżą do Armenii. Warto odnotować, że swój debiut w barwach Śląska zanotował Petr Schwarz. 

Dwumecz z Paide można traktować jako pewne wykonanie zadania. Dwa zwycięstwa i spokojny awans do kolejnej rundy są satysfakcjonującym początkiem przygody z europejskimi pucharami. Wrocławianie powoli budują swoją formę przed prawdziwym wyzwaniem, jakim będzie rywalizacja z Araratem. 

 

Śląsk Wrocław 2:0(1:0) Paide Linnameeskond

41' Janasik, 66' Garcia

Śląsk Wrocław: Szromnik - Lewkot, Golla, Tamas - Janasik (71' Musonda), Mączyński, Makowski, Garcia (81' Stiglec) - Sobota (71' Schwarz), Praszelik (64' Pich) - Exposito (64' Piasecki) Trener: Jacek Magiera
Paide Linnameeskond: Aksalu - Tur, Kanda, Yusif, Kase (69 Piht), Saliste - Luts (69' Drame), Mośnikov (45 Ojamaa), Frolov - Anier, Sekyere (45' Mool) Trener: Vjatseslav Zahovaiko

ZOBACZ też: Ararat rywalem Śląska