Zasłużone zwycięstwo Legii (RELACJA)

21.10.2020 (20:25) | Konrad Omieljaniuk

fot.: Mateusz Kostrzewa/Legia.com

W zaległym meczu 5 kolejki ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na swoim stadionie Śląsk Wrocław 2:1 (0:0). W przekroju całego meczu gospodarze byli drużyną znacznie lepszą i dzięki zdobytym dzisiaj trzem punktom wskoczyli na czwarte miejsce w tabeli. Śląsk pozostał na miejscu szóstym.  



 

Trener warszawskiej Legii nie zmienił składu względem wygranego spotkania z Zagłębiem Lubin w poprzedniej kolejce. Na jedną zmianę w składzie po bardzo słabym meczu w Płocku zdecydował się trener Lavicka. Miejsce Bartłomieja Pawłowskiego na skrzydle zajął Lubambo Musonda.

Śląsk rozpoczął agresywnie, próbował zakładać wysoki pressing, lecz Legia umiejętnie spod tego pressingu wychodziła, więc wraz z upływem czasu wrocławianie co raz częściej wracali do znanego i lubianego pressingu średniego. W 7 minucie po dośrodkowaniu Picha z lewej strony strzał głową odddał Exposito. Boruc odbił piłkę przed siebie, Exposito dobił ją do siatki, ale wcześniej sędzia przerwał grę. W momencie dośrodkowania Hiszpan był niestety na spalonym.

Pierwsze ostrzeżenie od Legii przyszło w 11 minucie. Po rzucie rożnym w dobrej pozycji odnalazł się Pekhart, na szczęście jego strzał głową poszybował nad bramką. Śląsk odpowiedział strzałem Exposito z 20 metrów, który był zbyt lekki i prosto w bramkarza. Akcję zainicjował Pich po jednym z niewielu odbiorów piłki na połowie rywala. Większość prób pressingu kończyła się niepowodzeniem. W 21 minucie na bramkę Śląska uderzył aktywny w szeregach gospodarzy Luquinhas, piłka odbiła się rykoszetem od obrońcy i o mało nie zaskoczyła Putnockiego.

W 25 minucie powinno być 1:0 dla Legii. Wszołek obsłużył Pekharta idealnym podaniem, ten stojąc 5 metrów od bramki nie trafił jednak w piłkę. Olbrzymi kiks najlepszego strzelca ekstraklasy. Już minutę później Legia zagroziła po raz kolejny. Do wrzutki z rożnego nie potrzebnie wyszedł z bramki Putnocky, minął się z piłką, ale zamykający akcję na drugim słupku Lewczuk nie trafił w bramkę.

W 28 minucie z dynamiczną kontrą wychodził Śląsk, z piłką pędził Praszelik, dał się sfaulować Śliszowi, który otrzymał żółtą kartkę. Nasz środek pola nie był jednak w stanie przejąć kontroli nad meczem, dodatkowo Legia bardzo dobrze łatwo wychodziła spod pressingu. Z dystansu po raz drugi spróbował Exposito, ale uderzył… w aut.

W 37 minucie po kolejnym skutecznym wyprowadzeniu akcji od tyłu, między naszych obrońców z łatwością wszedł Luquinhas, dograł na 11 metr do Karbownika, a ten uderzył w słupek. Na minutę przed końcem pierwszej części gospodarze wyszli z kontrą, po stracie piłki przez Sobotę. Z boku pola karnego uderzył Wszołek i dobrze obronił Putnocky. Tylko szczęściu zawdzięczaliśmy remis po pierwszej połowie.

W drugiej połowie szczęście opuściło nas bardzo szybko. W 46 minucie precyzyjny strzał Juranovica sprzed pola karnego znalazł drogę do siatki. Po tym golu obraz gry się nie zmienił. Legia była tego dnia drużyną lepiej dysponowaną. W 60 minucie gospodarze mieli już ósmy rzut rożny, po raz kolejny stworzył on zagrożenie w polu karnym wrocławian. Do strzału doszedł Lewczuk i minimalnie przestrzelił. 6 minut później strzał „na wiwat” w trybuny oddał Exposito, czym podsumował swój występ. Zaraz po tym jego miejsce na boisku zajął Fabian Piasecki. Równolegle Praszelika zmienił Zylla.

W 73 minucie legioniści wyprowadzili drugi cios. Z próby ataku Śląska wyszła szybka kontra gospodarzy. Za daleko z linii obrony wybiegł Golla, Luquinhas miał mnóstwo przestrzeni, pognał lewym skrzydłem i posłał dośrodkowanie w pole karne. Błąd popełni Putnocky, który to proste zagranie odbił przed siebie. Tam już czekał Pekhart, który tym razem nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Legia 2:0 Śląsk.

Na 15 minut przed końcem Lavicka posłał do boju tercet Pałaszewski, Pawłowski, Samiec-Talar, ale obraz gry się nie zmieniał. Trochę nadziei w serca fanów Śląska mogła wlać sytuacja z 81 minuty. Pierwszy tego dnia błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnili defensorzy Legii, ale był od razu to błąd kardynalny. Jędrzejczyk podał piłkę pod nogi Piaseckiemu, który znalazł się oko w oko z Borucem i nie zmarnował tej sytuacji. Warszawiacy umiejętnie jednak rozegrali tę końcówkę i Śląsk już niczym więcej w tym meczu nie zabłysnął. Ostatecznie Legia, która rozegrała dobre spotkanie, pokonała Śląsk Wrocław 2:1.

Legia Warszawa 2-1 Śląsk Wrocław
Josip Juranović 46, Tomáš Pekhart 73 - Fabian Piasecki 81

Legia: Artur Boruc - Josip Juranović, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenović - Paweł Wszołek, Walerian Gwilia (77 Domagoj Antolić), Bartosz Slisz, Michał Karbownik (81, Rafael Lopes), Luquinhas - Tomáš Pekhart (90 Joel Valencia).

Śląsk: Matúš Putnocký - Piotr Celeban, Wojciech Golla, Márk Tamás, Dino Štiglec - Lubambo Musonda (76, Piotr Samiec-Talar), Krzysztof Mączyński, Waldemar Sobota (75 Maciej Pałaszewski), Mateusz Praszelik (66, Marcel Zylla), Róbert Pich (76 Bartłomiej Pawłowski) - Erik Expósito (66 Fabian Piasecki).

żółte kartki: Slisz - Tamás.
Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

ZOBACZ też: Kto był Piłkarzem Meczu przeciwko Legii? (GŁOSOWANIE)