Żegnaj Europo, klęska w Izraelu (RELACJA)

12.08.2021 (21:07) | Mateusz Włosek
uploads/images/2021/8/hapoel_610a905189c97.png

fot.: twitter.com/HBS_FC

Niestety, Śląsk Wrocław przegrał z izraelskim Hapoelem Beer-Szewa 0:4 (0:2) w rewanżowym meczu III rundy eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Tym samym zakończyła się przygoda zespołu Jacka Magiery z przedbiegami europejskich pucharów. Nie tak wyobrażaliśmy sobie czwartkowy wieczór.



 

Do rewanżowej rywalizacji z Hapoelem zespół prowadzony przez trenera Jacka Magierę przystąpił w niezmienionym, najsilniejszym składzie. W drużynie gospodarzy mogliśmy obserwować aż 3 zmiany. Na ławce zasiedli Keltjens, Gordana i Acolatse. W ich miejsce pojawili się Abd Elhamed, Petrucci i Micha. Jakie spotkanie oglądaliśmy w Izraelu?

Pierwsza połowa rodem z horroru

Nie takiego początku spotkania oczekiwaliśmy. Najpierw zagrana od bramkarza rywali piłka przeszła Gollę, ale asekurował go Lewkot. Niestety, chcąc bezpiecznie grać piłkę głową do Putnockiego, zrobił to zbyt lekko i skorzystał z tego Ansah. Efekt? Trybuny oszalały, a wrocławianie musieli otrząsnąć się po tym szybkim ciosie i na nowo odzyskać koncentrację.

Śląsk mógł odpowiedzieć błyskawicznie, ale zabrakło dokładności w zagraniu na dalszy słupek, gdzie czekał już Garcia. Nie otrząsnęli się goście jeszcze po pierwszej bramce, a już nadeszła kolejna. Makowski w 7. minucie w łatwy sposób stracił piłkę w środku pola. Micha pognał błyskawicznie w stronę bramki Śląska i zagrał na lewą stronę do niepilnowanego Safuriego. Pomocnik przyjął piłkę i pewnie wykończył akcję, nie dając szans golkiperowi zielono-biało-czerwonych.

Po takim początku ciężko było wrocławianom powrócić do normalnego rytmu gry, czego efektem były kolejne proste błędy w rozegraniu. Jeśli 4. drużyna ubiegłego sezonu Ekstraklasy miała wziąć się w garść, to więcej na swoje barki powinni brać środkowi pomocnicy. A tego w początkowej fazie spotkania zdecydowanie brakowało. Konieczna była reakcja.

Nieudane próby powrotu

Jej przebłyski widzieliśmy w 17. minucie, kiedy dośrodkowanie z prawej strony dotarło w pole karne, ale odpowiednio zareagowali obrońcy Hapoelu. Chwilę później z ostrego kąta uderzał Mączyński, lecz na posterunku był Harush. Nie omijały nieszczęścia wrocławskiego zespołu. W 22. minucie po groźnie wyglądającym urazie boisko musiał opuścić Janasik. W jego miejsce zameldował się Pawłowski. Jeszcze przed upływem pół godziny bramkarz gospodarzy popełnił błąd w rozegraniu, ale nie skorzystał z niego Pich, który źle przyjął piłkę.

Hapoel ciągle był groźny w kontratakach. Przejścia z obrony do ataku zajmowały podopiecznym Ronny’ego Leviego bardzo mało czasu, dzięki czemu zawodnicy Śląska mieli za mało czasu, by poprawnie się ustawić. Widać było zbyt dużą bojaźń w szeregach defensywy Trójkolorowych, co objawiało się nawet przy wrzutkach graczy z Beer-Szewy, którzy często pozostawali bez opieki obrońców.

Momentami obserwowaliśmy wręcz hektary wolnej przestrzeni przed zawodnikami Dumy Negewu. W 42. minucie gracze w czerwonych koszulkach mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, a niefrasobliwość w powrocie do obrony Pawłowskiego obnażył Yehezkel. Na szczęście, obił jedynie słupek bramki strzeżonej przez Putnockiego. Pod koniec pierwszej części meczu gra się nieco zaostrzyła, a pierwszą żółtą kartką w tym spotkaniu został ukarany Mączyński. Początkowe 45 minut należało wyrzucić z pamięci i spróbować napisać piękniejszą historię po zmianie stron.

Bicie głową w mur

Świetnie mogła rozpocząć się druga połowa dla podopiecznych trenera Magiery. W 51. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Pich, ale zabrakło szybszej decyzji i piłka została błyskawicznie wybita spod jego nóg. Była to próba wykończenia nie przystająca do świetnej w ostatnim czasie formy Słowaka. Już chwilę później groźny strzał głową oddał wprowadzony niedawno Praszelik, ale wynik pozostawiał niezmienny.

Co nie wyszło wrocławianom, udało się graczom Hapoelu w 54. minucie gry. Na lewym skrzydle rozpędził się Yehezkel, minął statystującego w tej akcji Pawłowskiego i zagrał w pole karne. Tam był Garcia, ale niestety wybił futbolówkę prosto pod nogi Ansaha, który pewnym uderzeniem w róg bramki zdobył swojego drugiego gola w tym starciu. Defensywna katastrofa? Ciężko opisać to innymi słowami.

Nadzieja nadeszła po godzinie gry, kiedy to w polu karnym Hapoelu próbował szarżować Exposito, ale został zatrzymany przez rywala. Czy nieprzepisowo? To już pozostanie słodką tajemnicą francuskiego sędziego. Wraz z upływającym czasem malały szanse wrocławskiej drużyny na jakąkolwiek bramkę, chociaż na 20 minut przed końcem spotkania można było złapać kontakt, ale piłka sprzed pola karnego poszybowała wysoko nad bramką. Coraz więcej wkradało się w poczynania wrocławian frustracji, fauli i niepotrzebnych zagrań.

Czy może być gorzej?

Na kwadrans przed końcem kapitalną indywidualną akcją popisał się Praszelik, ale jego uderzenie z pola karnego odbił bramkarz gospodarzy. Kolejne akcje rozprowadzane od bramki Śląska przypominały bicie głową w mur.

Fatalne błędy w ustawieniu przełożyły się na bramkę będącą gwoździem do wrocławskiej trumny. Wprowadzony za Yehezkela Shviro otrzymał piłkę z lewej strony, wygrał pojedynek stykowy z Tamasem i skierował piłkę obok próbującego interweniować golkipera drużyny z Wrocławia.

Nadzieje i wiara po pierwszym meczu w stolicy Dolnego Śląska uleciały błyskawicznie podczas półtorej godziny starcia w Izraelu. Błędy w grze obronnej i brak skuteczności w ataku są głównymi odpowiedziami na pytanie: „Dlaczego się nie udało?” Rozczarowanie – to słowo jako pierwsze ciśnie się na klawiaturę. Kończymy europejskie wojaże.

Hapoel Beer Szewa 4:0 (2:0) Śląsk Wrocław

Bramki: 2’, 54’ Ansah, 7’ Safuri, 82’ Shviro

Żółte kartki: Bareiro, Keltjens - Mączyński, Lewkot, Tamas

Hapoel Beer Szewa: Harush - Abu Abaid (80’ Keltjens), Tibi, Miguel Vitor, Abd Elhamed - Bareiro, Petrucci (80’ Dadya) – Micha (64’ Acolatse), Safuri (41’ Yosefi), Ansah - Yehezkel (63’ Shviro)

Śląsk Wrocław: Putnocky – Lewkot (60’ Bejger), Golla, Tamas – Janasik (24’ Pawłowski), Mączyński, Makowski (46’ Praszelik), Garcia (79’ Piasecki) - Pich, Schwarz, Exposito (79’ Quintana)

Sędziował: Ruddy Buquet (Francja)

ZOBACZ też: UEFA wymierzyła karę za mecz z Hapoelem